Kto by sądził, że Narodowy Instytut Wychowania, którego powołanie planuje PiS, to dobre i trafione przedsięwzięcie, zaraz mu to tęgie głowy publicystyczne, najtęższe w stolicy, wyperswadują przez figury retoryczne barwne i budzące skojarzenia jednoznaczne tak skutecznie, że wszelkich wątpliwości pozbędzie się niechybnie i na zawsze. A gdy nie ma wątpliwości, to nie ma nad czym się zastanawiać, czyli można spokojnie pójść na piwo, albo bez wyrzutu sumienia zabrać panienkę na przejażdżkę samochodem, żeby nie marzła przy drodze, bez wyrzutu wytapetować miejsca publiczne okładkami pism z paniami i panami (albo w konfiguracjach bardziej postępowych!), którzy na tyle dobrze są wychowani, że mogą bez zahamowań publicznie uprawiać gimnastykę seksualną, dzieciom z pewnością to nie zaszkodzi. Czyż bowiem poważającego się sądzić, że instytut jest potrzebny, bo z wychowaniem mamy coraz większe problemy, nie przekona i właściwie nie ustawi myśl prosta i jasna, że już sama nazwa nowego tworu „brzmi co najmniej tak samo ładnie jak Łubianka”? Oczywiście, to są przecież nazwy jednoznaczne: wychowanie i pałowanie, szkoła wychowująca i katownia UB, treści wychowawcze w mediach i kursy politgramoty na bolszewickim uniwersytecie. I komu to się tak jednoznacznie kojarzy?No cóż język ironii i drwiny to nie jest najlepszy sposób na dyskusję o wychowaniu, a nie da się chyba powiedzieć, że dyskutujemy o nim chętnie, poważnie i za często. Cała Polska bije dzieci, jak mogliśmy przeczytać niedawno w jednej z ogólnopolskich gazet, nauczyciele biją dzieci, dzieci biją nauczycieli, dzieci sięgają coraz częściej po alkohol, a my nie rozmawiamy o tym, nie robimy nic, tylko drwimy z wszelkich prób wyjścia naprzeciw tym niełatwym, pilnym i trudnym sprawom. I zamiast rzetelnej debaty zewsząd słychać straszenie, że nowa władza chce reedukować wszystkich Polaków (to nam na razie nie grozi, najmocniej straszą towarzysze, którzy się na tym polu najgorliwiej wykazali), że celem ekipy rządzącej są same złe intencje, że konserwatywna moralna rewolucja w wychowaniu to nic innego jak tylko kuźnia partyjnych kadr i pozyskiwanie bezwolnego, oddanego partii elektoratu. Mam nadzieję, że te brednie to już ostatnie podrygi lewicowego bełkotu, który zatruwał nas przez pół XX wieku i jeszcze nie ustaje.
Zasada, by wszelkie dobre intencje rządzących, uderzające w liberalny, relatywistyczny, amoralny sposób postrzegania świata zdyskredytować, ośmieszyć, wydrwić, przyświeca komentatorom poczynań nowej władzy. Tymczasem autorzy tego i innych pomysłów, takich jak choćby Centrum Dobrych Mediów, czy ustawa o ochronie małoletnich przed szkodliwymi treściami (przemoc, wulgarność, pornografia), proponują publiczną dyskusję nad granicami wolności mediów. Próbowano w ostatnich latach i próbuje się nadal przekonywać, że ta wolność nie ma granic, że wszystko jest dopuszczalne, a przecież ta wolność, tak jak każda wolność, musi mieć swoje granice. Stanowi je prawda o człowieku i troska o człowieka, o zdrowy i prawidłowy jego rozwój psychiczny, moralny i każdy inny. A tu niby obowiązuje zakaz rozpowszechniania pornografii, ale nikt go nie przestrzega. Nikt nawet nie próbuje wywołać dyskusji na temat szkodliwości zjawiska, co najwyżej ludzie spierają się o definicję pojęcia. Kiedyś stręczenie do nierządu było ciężkim przestępstwem, teraz to nic złego, szczególnie gdy przybiera postać zabawnych w treści i formie ogłoszeń prasowych. A gdyby komuś się wydawało, że czas z tym skończyć, zaraz znajdą się stosowne badania opinii, a wyniki będą w sam raz, proszę Państwa, „zaskakujące”. I jak tu tworzyć grunt pod konserwatywne wychowanie, kiedy społeczeństwo wyraźnie „zaskakuje” chęcią bycia „liberalnym”. A kiedy społeczeństwo „zaskakuje”, nie wypada mu w tym przeszkadzać bredzeniem o jakichś wartościach, szczególnie gdy są to ciut za bardzo tradycyjne wartości.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze