Reklama

Chwasty zniknęły z placu

30/08/2017 09:12
Borowiczki pięknieją, to zmienia się niemal z dnia na dzień. Remontowane są drogi, powstają chodniki i nowe przystanki autobusowe. Mieszkańcy są zadowoleni, choć nie do końca. Na każdym kroku widzą niedoróbki, o których informują naszą redakcję.
O nowym przystanku autobusowym na żądanie przy ul. Borowickiej pisaliśmy kilka tygodni temu. Dziś przystanek funkcjonuje, podjeżdżają autobusy, do których wsiadają mieszkańcy okolicznych domków.
Niestety, od niedawna znacznie większą popularnością cieszy się stały przystanek, usytuowany kilkaset metrów dalej. Dlaczego? Bo dojście do przystanku na żądanie stało się niemożliwe. Plac należący przed laty do Cukrowni Borowiczki, obecnie własność gminy Płock, przez który mieszkańcy musieli przejść, zarosły wysokie chwasty.
– Ludzie boją się, nie tylko wieczorami przechodzić przez ten plac, by skrócić sobie drogę na przystanek. Tam nie tylko wyrosła trawa, ale przede wszystkim wysokie pokrzywy. Nie wiadomo, w co można wdepnąć idąc na przystanek, do ubrań przyczepiają się jakieś chwasty, a po deszczu są kałuże, których nawet w dzień po prostu nie widać. A to jest kawał drogi, mało kto ma tyle odwagi, by próbować brodzić wśród tych roślin – tłumaczy nam mieszkanka tej części Borowiczek.
Najpierw zadzwoniliśmy do Zespołu Prasowego UMP z prośbą o zajęcie się tym terenem. Późne lato, czy jak kto woli wczesna jesień to czas porządków i ścinania trawy. Widać to na ulicach Płocka, gdzie trawniki są równo przycinane, na pewno w planach jest też estetyzacja Borowiczek.
Kolejny krok to wyjazd na miejsce. I rzeczywiście, potwierdziło się to wszystko, o czym wspominała nam czytelniczka. Jak się jednak okazało, na tym terenie już pojawił się sprzęt, którego celem było skoszenie chwastów porastających plac i umożliwienie przejścia z okolicznych domów prosto na przystanek na żądanie. Sprawa zatem została – zgodnie z wolą mieszkańców – załatwiona.
– Ale ten zarośnięty plac to nie jedyny nasz problem. Wzdłuż wyremontowanej ul. Borowickiej ułożone zostały chodniki i trawniki, na których, chyba wykonawca remontu posiał trawę. I wyrosła, ale nie trawa, tylko chwasty. Może to wiatr naniósł nasiona z placu i dlatego tam wyrosły niechciane rośliny, a może trawa była kiepskiej jakości. Starałam się to wyplenić, ale jak wyrwałam chwasty, to zostawały wolne miejsca bez trawy. Teraz wszystko zostało skoszone, ale za chwilę znów wyrośnie nowe. Nie wiem, czy mam sama posiać trawę, czy tak zostawić – pyta czytelniczka.
Nie potrafiliśmy udzielić odpowiedzi na to pytanie. Mamy jednak nadzieję, że w miejsce skoszonych na trawniku chwastów wyrośnie wkrótce piękna trawa.

Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości