Reklama

Chodzenie po dyngusie, czyli jak to kiedyś było...

12/04/2020 11:44

Może ktoś z państwa pamięta jeszcze tradycję „chodzenia po dyngusie” albo „po wykupie”? W niektórych częściach Mazowsza, po zapadnięciu zmroku w Wielką Niedzielę, rozpoczynało się dyngowanie. Na zaproszenie gospodarzy, grupa dyngusiarzy wchodziła do domu i przyjmowała „dyngus” (dawniej w postaci jaj, słodkości i alkoholu). Wizytę rozpoczynała pieśń o Zmartwychwstaniu „Wstał Pan Chrystus z martwych ninie, Alleluja, Alleluja...”. Kolejne piosenki były zdecydowanie bardziej świeckie. Śpiewano lub recytowano następujące słowa: Za ten dyngus dziękujemy,/szczęścia, zdrowia winszujemy./ Żebyście Państwo długo żyli,/kapeluszem wódkę pili. Dzisiaj słowami „My wykupu nie bierzemy, my za wykup dziękujemy” podkreśla się, że we współczesnym dyngowaniu nie chodzi o zbieranie datków, ale o zabawę i podtrzymywanie sąsiedzkich więzi.

O tradycji, która przetrwała we wsi Stare Gałki (w okolicach Wyszogrodu) oraz  w Wola Ładowskiej (koło Iłowa) pisze na profilu FB Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim, kustosz Magdalena Lica-Kaczan.
Dyngusiarze z Woli Ładowskiej
W 2010 roku ostatni dyngusiarze chodzili jeszcze we wsi Wola Ładowska. W poprzednich latach nastąpiło okresowe zawieszenie zwyczaju, np. na czas trwania żałoby po śmierci któregoś z mieszkańców wsi. Wśród dyngusiarzy z Woli Ładowskiej chodzili zamieszkujący we wsi muzykanci z rodziny Świerczyńskich, dawniej w składzie: z bębnem (ojciec Kazimierz), akordeonem (syn Józef) i skrzypcami (syn Franciszek). Po śmierci ojca, w latach 70. do akordeonu i skrzypiec dołączył z saksofonem ich krewny z Kępy Ładowskiej – Walerian Józwik. W ich repertuarze poza pieśnią wielkanocną (Wesoły nam dzień dziś nastał) wykonywaną pod oknami, były popularne szlagiery sprzed lat, tj. Wio koniku, Cyt cyt, La Cucaracha czy Zagraj mi piękny Cyganie. W dawnych czasach nie ograniczali się również z dyngusem wyłącznie do swojej wsi, ale chodzili też po okolicy, odwiedzając Łady czy Pieczyska Łowickie. W związku z tym, że zwyczaj ten odbywał się z Wielkiej Niedzieli na lany poniedziałek, nocnemu chodzeniu po dyngusie towarzyszyło też oblewanie wodą, dawniej bardzo obfite (w użyciu były wiadra), później w formie symbolicznej – jajkiem dyngusówką lub perfumami.

Więcej informacji i zdjęć można obejrzeć na profilu FB Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim.

Reklama

(l.)

fot. M. Lica-Kaczan

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości