Reklama

Chińskie smoki lubią bożonarodzeniowe pierniczki

16/12/2014 10:48
Przedświąteczna euforia, zakupowe i prezentowe szaleństwo w jednakowym stopniu ogarniają ludzi w każdym zakątku świata. O zimowych świętach w Chinach pełnych czerwonego koloru, smoków i całorocznych ciasteczek z wróżbą oraz bardzo ciepłych, piknikowych świętach w Nowej Zelandii i rodzinnie celebrowanej, tradycyjnej Wigilii w Meksyku opowiadają Claire Song, Terry Pan i Vincene Romero. Troje studentów, którzy z uczniami z Zawidza poznawali zapachy, smaki i nastrój polskiej Wigilii.
Zagraniczni goście przez kilkanaście dni prowadzili z uczniami Zespołu Szkół Samorządowych w Zawidzu zajęcia językowe. Doskonalili język, poznawali się i dzielili historycznymi i kulturowymi ciekawostkami. Wiele z nich siłą rzeczy skoncentrowanych było wokół świąt Bożego Narodzenia. – Oczywiście wciągnęła nas przedświąteczna atmosfera, której byliśmy bardzo ciekawi. Pomogły bardzo wspólne warsztaty pieczenia waszych świątecznych pierniczków, przygotowywania ozdób choinkowych – mówi Chinka Claire Song. – Nigdy nie widziałem śniegu. Mamy dużo cieplejsze święta, ale bardzo tradycyjne, spędzane w rodzinnym gronie. Widzę wiele podobieństw – mówi Vincente z Meksyku. W Meksyku, podobnie jak i Polsce, święta to katolickie, rodzinne przeżycie. Wszyscy idą do kościoła, jedzą wspólny posiłek, odwiedzają się, ale prezentami obdarowują się w Sylwestra.
Najbardziej gorąca atmosfera towarzyszy świętom w Nowej Zelandii. – Często spędzane są w plażowej, piknikowej scenerii. Każdy osobiście wybiera, jak spędzi ten czas. Wynika to z tego, że połowa populacji nie wyznaje żadnej religii. Ale u nas – mimo mniej tradycyjnego podejścia – atmosfera świąt siłą rzeczy dotyka. I nie uda się być zupełnie poza tym. W naszym kraju wiele przejmuje się z tradycji amerykańskiej. Czasami pojawiają się dekoracje domów, choinek, prezenty, ale jest to bardziej kwestia chwili niż tradycji – wyjaśnia Terry Pan.
Za to wielkie przygotowania są u Chińczyków. – Nasz Nowy Rok, bo ten uroczyście obchodzimy, jest wielkim świętem. Wszystko jest właściwie w kolorze czerwonym. Rodziny spotykają się, jedzą wspólny obiad lub kolację. W wigilię Nowego Roku nikt nie śpi. To święto to wielki festiwal kulinarny. Są specjalne ciasteczka z dobrymi życzeniami na dwanaście miesięcy. Jest wiele specjalnych dań przygotowywanych na tę okoliczność. Oczywiście muszą być fajerwerki. A i domy są udekorowane w specjalny sposób. W oknach można zauważyć witrażowe, czerwone motyle i ptaszki – opowiada o chińskim święcie Claire Song. Dzieci obdarowywane są przez krewnych: dziadków i rodziców pieniędzmi zawiniętymi w czerwone opakowania. To najlepsza wróżba. Wszyscy mają specjalne stroje. – Ja też mam taki, lubię w nim być, bo jest wyjątkowy, na ten jeden dzień – mówi Claire.
Pierwsze dni pobytu zagranicznych studentów w Zawidzu przyniosły wiele świątecznych niespodzianek. – Przede wszystkim słynna polska gościnność była od razu zauważona. Zostaliśmy podjęci po królewsku. Pierwsze lody szybko zostały przełamane. Byliśmy zadowoleni że uczniowie chcą wiele dowiedzieć się i świetnie posługują się językiem angielskim, pomimo że w szkole mają tylko 3 godziny języka angielskiego tygodniowo – dzieli się wrażeniami z pierwszych dni pobytu w Zawidzu Terry Pan, który przyjechał z Nowej Zelandii.
Przyjazd do Polski poprzedzony był małymi przygotowaniami. Claire Song znała Chopina i Marię Curie-Skłodowską. Już na miejscu zaskoczyła ją niezwykła uroda dziewczyn i szarmanckie zachowanie chłopaków. – Na co dzień są dżentelmenami. Noszą mi torbę, pozwalają iść pierwszej. To bardzo miłe. W moim kraju koledzy znacznie mniej zwracają na to uwagę. Jeśli chodzi o kwestie nauki, to naprawdę słowa uznania dla uczniów za aktywność, chęć współpracy, doskonałą znajomość języka angielskiego – mówi Claire Song, która gości w Polsce po raz pierwszy.
Studenckie praktyki odbywane w Zawidzu w ramach projektu „Enter your Future” to egzotyczne spotkanie dla obu stron. – Właściwie na każdym kroku spotykaliśmy coś odmiennego od naszych codziennych obyczajów, kultury, zachowań, kuchni. Przykładowo u nas nie ma w domach pomieszczeń do przechowywania wierzchnich ubrań. Co do regionalnej odmienności kulturowej, to byłam pod ogromnym wrażeniem przepięknych strojów regionalnych, muzyki, tańców. Wcześniej słyszałam i znałam tylko Chopina. Tu zobaczyłam piękne stroje szkolnego zespołu Zawidzanie, usłyszałam muzykę, która mnie zachwyciła – opowiada Claire.
Więcej o polskiej obyczajowości z racji częstych podróży słyszał Terry Pan. Nieobce zatem były mu polskie ziemniaki, kapusta, wódka i śnieg. – Bardzo chciałbym zobaczyć białe święta, bo wiele słyszałem o ich mroźnym uroku. Ale póki co chyba się nie uda. U nas na co dzień jest odwrotnie niż u was. To znaczy na zewnątrz mamy ciepło, a w domach chłodniej – mówi Terry Pan.
W Chinach uczniowie cały dzień spędzają w jednej klasie, tylko na uniwersytetach zmieniają pracownie podczas zajęć. Także dopiero na uniwersytetach mają możliwość korzystania z pomocy psychologa. W Nowej Zelandii jest podobnie jak w Polsce. Młodsi uczniowie spędzają zajęcia w jednej klasie. Dopiero ci starsi przechodzą na poszczególne zajęcia do pracowni.
Nieco inaczej wygląda także szkoła. Bo jak mówił Vincente Romero, w Meksyku nie ma tak pięknych szkół państwowych. – Gdyby dzieci w Meksyku zobaczyły taką szkołę jak ta, to bardzo chciałyby się w niej uczyć. Tu młodzież może być szczęśliwa, że ma tak piękne, świetnie wyposażone sale.
Studenci z Chin, Nowej Zelandii i Meksyku gościli w Zespole Szkół Samorządowych w Zawidzu w ramach realizowanego tu projektu „Enter your Future”. Szkoła rozpoczęła współpracę z organizacją studencką AIESEC Komitet Lokalny Warszawa przy Szkole Głównej Handlowej.
Teresa Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości