Przedświąteczna euforia, zakupowe i prezentowe szaleństwo w jednakowym stopniu ogarniają ludzi w każdym zakątku świata. O zimowych świętach w Chinach pełnych czerwonego koloru, smoków i całorocznych ciasteczek z wróżbą oraz bardzo ciepłych, piknikowych świętach w Nowej Zelandii i rodzinnie celebrowanej, tradycyjnej Wigilii w Meksyku opowiadają Claire Song, Terry Pan i Vincene Romero. Troje studentów, którzy z uczniami z Zawidza poznawali zapachy, smaki i nastrój polskiej Wigilii.
Zagraniczni goście przez kilkanaście dni prowadzili z uczniami Zespołu Szkół Samorządowych w Zawidzu zajęcia językowe. Doskonalili język, poznawali się i dzielili historycznymi i kulturowymi ciekawostkami. Wiele z nich siłą rzeczy skoncentrowanych było wokół świąt Bożego Narodzenia. – Oczywiście wciągnęła nas przedświąteczna atmosfera, której byliśmy bardzo ciekawi. Pomogły bardzo wspólne warsztaty pieczenia waszych świątecznych pierniczków, przygotowywania ozdób choinkowych – mówi Chinka Claire Song. – Nigdy nie widziałem śniegu. Mamy dużo cieplejsze święta, ale bardzo tradycyjne, spędzane w rodzinnym gronie. Widzę wiele podobieństw – mówi Vincente z Meksyku. W Meksyku, podobnie jak i Polsce, święta to katolickie, rodzinne przeżycie. Wszyscy idą do kościoła, jedzą wspólny posiłek, odwiedzają się, ale prezentami obdarowują się w Sylwestra.
Najbardziej gorąca atmosfera towarzyszy świętom w Nowej Zelandii. – Często spędzane są w plażowej, piknikowej scenerii. Każdy osobiście wybiera, jak spędzi ten czas. Wynika to z tego, że połowa populacji nie wyznaje żadnej religii. Ale u nas – mimo mniej tradycyjnego podejścia – atmosfera świąt siłą rzeczy dotyka. I nie uda się być zupełnie poza tym. W naszym kraju wiele przejmuje się z tradycji amerykańskiej. Czasami pojawiają się dekoracje domów, choinek, prezenty, ale jest to bardziej kwestia chwili niż tradycji – wyjaśnia Terry Pan.
Za to wielkie przygotowania są u Chińczyków. – Nasz Nowy Rok, bo ten uroczyście obchodzimy, jest wielkim świętem. Wszystko jest właściwie w kolorze czerwonym. Rodziny spotykają się, jedzą wspólny obiad lub kolację. W wigilię Nowego Roku nikt nie śpi. To święto to wielki festiwal kulinarny. Są specjalne ciasteczka z dobrymi życzeniami na dwanaście miesięcy. Jest wiele specjalnych dań przygotowywanych na tę okoliczność. Oczywiście muszą być fajerwerki. A i domy są udekorowane w specjalny sposób. W oknach można zauważyć witrażowe, czerwone motyle i ptaszki – opowiada o chińskim święcie Claire Song. Dzieci obdarowywane są przez krewnych: dziadków i rodziców pieniędzmi zawiniętymi w czerwone opakowania. To najlepsza wróżba. Wszyscy mają specjalne stroje. – Ja też mam taki, lubię w nim być, bo jest wyjątkowy, na ten jeden dzień – mówi Claire.
Pierwsze dni pobytu zagranicznych studentów w Zawidzu przyniosły wiele świątecznych niespodzianek. – Przede wszystkim słynna polska gościnność była od razu zauważona. Zostaliśmy podjęci po królewsku. Pierwsze lody szybko zostały przełamane. Byliśmy zadowoleni że uczniowie chcą wiele dowiedzieć się i świetnie posługują się językiem angielskim, pomimo że w szkole mają tylko 3 godziny języka angielskiego tygodniowo – dzieli się wrażeniami z pierwszych dni pobytu w Zawidzu Terry Pan, który przyjechał z Nowej Zelandii.
Przyjazd do Polski poprzedzony był małymi przygotowaniami. Claire Song znała Chopina i Marię Curie-Skłodowską. Już na miejscu zaskoczyła ją niezwykła uroda dziewczyn i szarmanckie zachowanie chłopaków. – Na co dzień są dżentelmenami. Noszą mi torbę, pozwalają iść pierwszej. To bardzo miłe. W moim kraju koledzy znacznie mniej zwracają na to uwagę. Jeśli chodzi o kwestie nauki, to naprawdę słowa uznania dla uczniów za aktywność, chęć współpracy, doskonałą znajomość języka angielskiego – mówi Claire Song, która gości w Polsce po raz pierwszy.
Studenckie praktyki odbywane w Zawidzu w ramach projektu „Enter your Future” to egzotyczne spotkanie dla obu stron. – Właściwie na każdym kroku spotykaliśmy coś odmiennego od naszych codziennych obyczajów, kultury, zachowań, kuchni. Przykładowo u nas nie ma w domach pomieszczeń do przechowywania wierzchnich ubrań. Co do regionalnej odmienności kulturowej, to byłam pod ogromnym wrażeniem przepięknych strojów regionalnych, muzyki, tańców. Wcześniej słyszałam i znałam tylko Chopina. Tu zobaczyłam piękne stroje szkolnego zespołu Zawidzanie, usłyszałam muzykę, która mnie zachwyciła – opowiada Claire.
Więcej o polskiej obyczajowości z racji częstych podróży słyszał Terry Pan. Nieobce zatem były mu polskie ziemniaki, kapusta, wódka i śnieg. – Bardzo chciałbym zobaczyć białe święta, bo wiele słyszałem o ich mroźnym uroku. Ale póki co chyba się nie uda. U nas na co dzień jest odwrotnie niż u was. To znaczy na zewnątrz mamy ciepło, a w domach chłodniej – mówi Terry Pan.
W Chinach uczniowie cały dzień spędzają w jednej klasie, tylko na uniwersytetach zmieniają pracownie podczas zajęć. Także dopiero na uniwersytetach mają możliwość korzystania z pomocy psychologa. W Nowej Zelandii jest podobnie jak w Polsce. Młodsi uczniowie spędzają zajęcia w jednej klasie. Dopiero ci starsi przechodzą na poszczególne zajęcia do pracowni.
Nieco inaczej wygląda także szkoła. Bo jak mówił Vincente Romero, w Meksyku nie ma tak pięknych szkół państwowych. – Gdyby dzieci w Meksyku zobaczyły taką szkołę jak ta, to bardzo chciałyby się w niej uczyć. Tu młodzież może być szczęśliwa, że ma tak piękne, świetnie wyposażone sale.
Studenci z Chin, Nowej Zelandii i Meksyku gościli w Zespole Szkół Samorządowych w Zawidzu w ramach realizowanego tu projektu „Enter your Future”. Szkoła rozpoczęła współpracę z organizacją studencką AIESEC Komitet Lokalny Warszawa przy Szkole Głównej Handlowej.
Teresa Radwańska-Justyńska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze