Mieszkanka gminy Stara Biała miała szczęście. Mężczyzna przedstawiający się jako Marek Zakrzewski z firmy „Agromix” próbował oszukać ją na 72 tys. złotych. Jednak dzięki swojej czujności i uczciwości ludzi do transakcji nie doszło.
Pani Monika wraz z mężem prowadzi blisko 100-hektarowe gospodarstwo niedaleko Płocka. Zajmują się produkcją roślinną. Mają duże magazyny, dlatego mogą pozwolić sobie na przechowywanie zboża w oczekiwaniu na lepszą cenę rynkową.
21 sierpnia br. zadzwonił do niej mężczyzna o nazwisku Marek Zakrzewski z firmy „Agromix” z propozycją kupna rzepaku. Rzekomo potrzebował 60 ton ziarna na biopaliwa. – Tłumaczył, iż to sprawa pilna, ponieważ spodziewa się kontroli w firmie. Cena, jaką zaproponował, była korzystna – 1200 zł brutto, przy obecnej cenie rynkowej – to okazja. Przystaliśmy na te warunki. Pieniądze miały zostać przelane na nasze konto, dodatkowo zażądaliśmy dokumentów potwierdzających wiarygodność firmy – mówi pani Monika.
W sobotę do gospodarzy przyjechały dwa samochody, a pracownicy zaczęli ładować rzepak. Z kierowcami wynajętymi przez firmę „Agromix” przyjechał pracownik Marka Zakrzewskiego. Dostarczył potwierdzenie przelewu i zaświadczenie o nadaniu numeru NIP oraz REGON. Dokumenty nie budziły podejrzeń.
– Po godzinie zgłosili się do mnie kierowcy z ostrzeżeniem i prośbą o sprawdzenie firmy, ponieważ pracownik który z nimi przyjechał, jest zdenerwowany, a zapytany o nazwisko szefa nie potrafi odpowiedzieć – dodaje mieszkanka gminy Stara Biała.
Pomyślała, że dysponując numerami NIP i REGON firmy może ją zweryfikować poprzez Internet. Numery okazały się nieprawidłowe. Nie mogła też sprawdzić banku, z którego rzekomo został nadany przelew, ponieważ była sobota. Firmy „Agromix” nie znalazła również, ani w wyszukiwarce internetowej, ani w książkach telefonicznych. Aby jeszcze się upewnić, że padła ofiarą oszusta, zadzwoniła do sołtysa wsi Służewo, bo taka miejscowość widniała na pieczątce firmy. Potwierdził, iż firma Agromix nie funkcjonuje na terenie wsi oraz że nie zna osoby o nazwisku Zakrzewski.
– Zdenerwowana zadzwoniłam do rzekomego właściciela firmy, rozmowa była dość nieprzyjemna, ponieważ mężczyzna był zbulwersowany oskarżeniami. Zapewniał o swojej wiarygodności. Zaproponowałam więc, że zapakujemy samochody i przyjadę do siedziby jego firmy podpisać umowę. Ten stwierdził jednak, iż jest obecnie w trasie, a mnie nie powinno interesować, gdzie rzepak zostanie rozładowany – wspomina pani Monika.
Jej obawy potwierdziły się, kiedy po telefonie wykonanym do Zakrzewskiego, jego pracownik podszedł do pobliskiego sklepu i już nie wrócił. Samochód został z powrotem rozładowany do magazynu.
W poniedziałek rano gospodarze potwierdzili telefonicznie niezgodność numeru NIP w urzędzie skarbowym w Aleksandrowie Kujawskim oraz numeru REGON w Urzędzie Statystycznym w Bydgoszczy. Zadzwonili również do banku w Nieszawie, którego nazwa widniała na pieczątce na druku przelewu. Przekonali się, że transakcja nie została w ogóle zrealizowana.
Byli już pewni, że nieuczciwy „przedsiębiorca” chciał ich po prostu oszukać, dlatego wieczorem złożyli doniesienie o przestępstwie – próbie wyłudzenia 60 ton rzepaku na kwotę 72 tys. zł, na komisariacie policji w Starej Białej.
Jak się dowiedzieliśmy w Komendzie Miejskiej Policji w Płocku, faktycznie do dyżurnego wpłynęło takie zawiadomienie. – Obecnie są prowadzone czynności, aby znaleźć podejrzanego. Nie jest to taka łatwa sprawa, ponieważ człowiek zniknął bez śladu – komentuje Anna Lewandowska z biura prasowego Komendy.
– Chciałabym podziękować serdecznie Sławomirowi Adamkiewiczowi z firmy transportowej z Kowalewa Pomorskiego oraz kierowcy drugiego samochodu za czujność oraz uczciwość, bo to tylko dzięki nim uniknęliśmy ogromnych strat. Chcę także przestrzec wszystkich rolników przed firmą „Agromix” reprezentowaną przez Marka Zakrzewskiego – dodaje pani Monika.
Marcin Śmigielski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze