Od pierwszego meczu ekstraklasy badmintona, jaki w I rundzie rozgrywał zespół Masovii Płock, zależał byt drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przeciwnikiem płockiego zespołu był Orlicz Suchedniów– Obawialiśmy się bardzo tego spotkania – powiedział Bogdan Kosz, członek zarządu Masovii Płock. – Dopiero 24 godziny przed meczem wiedzieliśmy, że wszyscy zawodnicy, którymi drużyna miała być wzmocniona, wystąpią w pierwszym spotkaniu. Wcześniej nie wiedzieliśmy w jakim składzie zaprezentuje się przeciwnik, oni nie wiedzieli, kto zagra u nas. Okazało się jednak, że my jesteśmy silniejsi i wygraliśmy zdecydowanie 6:1.
Zaczęło się niezbyt dobrze. Młodziutka Sylwia Lemanowicz, zawodniczka SMS Płock, która debiutowała w ekstraklasie, przegrała z Martyną Łyszczarz. Ale już w drugim pojedynku Krzysztof Walenda pokonał Adriana Zatorskiego 15:13, 15:1 i w meczu był remis 1:1.
Ogromną niespodziankę sprawiła Magdalena Koba, która już od dawna nie występowała w lidze i tak na dobrą sprawę mało kto w płockiej ekipie wierzył w to, że ta niegdyś świetna zawodniczka poradzi sobie z przeciwniczką. Tymczasem Magda pokonała Joannę Stobiecka 11: 5 i 11: 1, co wszystkich wprawiło w doskonały humor.
Trzeci punkt dla płockiej ekipy zdobył Adam Kosz, który pokonał Dominika Ziętkowskiego 15:11 i 15:2. Po grach singlowych było 3; 1, ale to jeszcze nie wystarczyło, by świętować zwycięstwo. Potrzebny był jeszcze co najmniej jeden punkt.
I tu znów do głosu doszło doświadczenie Magdy Koby, która w deblu z Agatą Dorożkiewicz pokonała Monikę Kowalczyk i Martę Łyszczarz 15: 6, 15: 7. Mecz był wygrany, ale wtedy doszły do głosu ambicje pozostałych zawodników, którzy nie zamierzali odpuszczać spotkań.
Kolejne punkty zdobyli: Adam Kosz z Janem Rudzińskim, którzy pokonali 15: 5, 15: 4 Łukasza Bielę i Adriana Zatorskiego, a mikst Rudziński i Dorożkiewicz wygrał z Bielą i Kowalczyk 15:3, 15:12. Nie trzeba chyba dodawać, że radość po tym meczu w płockiej ekipie była ogromna.
Tego samego dnia, gdy płocka ekipa cieszyła się ze zwycięstwa, trzeba było rozegrać jeszcze jeden mecz, z Hubalem Białystok, aktualnym wicemistrzem Polski. – Przegraliśmy 1: 6, ale wynik nie odzwierciedla tego, jak walczyliśmy – tłumaczy B. Kosz. – Rozgrywaliśmy mecze 3-setowe. Najbliżej zwycięstwa był debel pań Agata Dorożkiewicz/ Magdalena Koba oraz panów Adam Kosz / Jan Rudziński. Reszta praktycznie nie miała szans w walce z rywalami. Nieźle radziła sobie także para Dorożkiewicz i Rudziński, która uległa 12: 15 i 10: 15 parze Paweł Grzegorzewski i Urszula Mackiewicz. Mecz przegraliśmy, ale trzeba powiedzieć, ze nie liczyliśmy na zwycięstwo.
W II rudzie ekstraklasy Masovia spotkała się z aktualnym Mistrzem Polski i brązowym medalistą Pucharu Europy SKB Suwałki. Ten zespół jest naszpikowany reprezentantami Polski i olimpijczykami. Mimo tego, że w barwach zespołu z Suwałk nie zagrał debel olimpijczyków Michał Łogosz Robert Mateusiak, którzy podobnie jak Dorota Grzejdak i Monika Bieńkowska grają w lidze niemieckiej, to i tak drużyna nie dała żadnych szans płockiej ekipie. Wygrali 7:0, co było do przewidzenia.
Ale te dwie rundy to jeszcze nie koniec rozgrywek. – Będziemy szukać trzech punktów w pojedynkach z Piastem Słupsk, ten mecz odbędzie się 7 listopada w Płocku, oraz z AZS Kraków i Technikiem Głubczyce – dodał B. Kosz. – Wcale nie jest wykluczone, że w tym składzie, którym teraz dysponujemy, będziemy walczyć o wyższe cele niż utrzymanie. Główny cel praktycznie osiągnęliśmy, ale chcemy uzyskać więcej.
W ekipie Masovii panuje spory optymizm. Wcale nie jest wykluczone, że zespół zajmie w tabeli po pięciu rundach nawet miejsce w pierwszej czwórce. Wtedy walczyłby o medal, a nie o utrzymanie. Skład jest przyzwoity, na niezłym poziomie, trzeba jeszcze trafić z formą w dzień, w którym będą rozgrywane pozostałe mecze.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze