Nie wiem czy warto wracać do tematu sprzed tygodnia… „Protesty” (cudzysłów zamierzony) zdają się umierać śmiercią naturalną, ale kto wie… Jest takie powiedzenie: cel uświęca (choć to słowo pasuje tutaj jak przysłowiowy wół do karety) środki. Nie wiem jak Szanowni Czytelnicy, ale ja się z tym poglądem absolutnie nie zgadzam! Za peerelu siedziba bezpieki mieściła się przy ulicy Cyryla i Metodego. W związku z tym w narodzie krążyło powiedzenie: Cyryl jak Cyryl, ale te metody… Właśnie, te metody! Cel bowiem na początku był jasny. Na początku, bo dziś konia z rzędem temu, kto wie o co chodzi osobom (to z ostrożności procesowej, płeć lepiej zostawić w spokoju) uważającym się za liderki „protestu”. Nazwisk nie wymienię, bo na nazwisko w tak zacnym medium jak tygodnik trzeba sobie zasłużyć…
Jak się wyprowadza tak liczne grupy ludzi, w tym młodzieży i dzieci, na ulice to trzeba wziąć za nich odpowiedzialność. Za zagrożenie dla zdrowia uczestników oraz ludzi, którym mogą oni przekazać zabójczego wirusa, w tym rodziców i dziadków, za efekty agresywnych zachowań, również tych z użyciem niebezpiecznych narzędzi i wreszcie za to, czego te dzieciaki się nauczą. Bo problem aborcji prędzej czy później się skończy, a chamstwo i zdziczenie zostanie! Dlaczego słowo „protesty” umieszczam w cudzysłowie? Właśnie z powodów opisanych powyżej. To nie są protesty, to są zadymy! Tym razem bez cudzysłowu! Mamy dwudziesty pierwszy wiek, środki i metody komunikacji osiągnęły poziom jeszcze kilkadziesiąt lat temu niewyobrażalny, a tu widzimy zachowania typowe dla ludzi z epoki kamienia łupanego. Bazgranie po ścianach jaskini, wrzaski, potrząsanie maczugami i walenie w tarcze…
I to ma być oferta dla obywateli naszego pięknego kraju? Jak się chce obalać rząd, i w domyśle przejąć jego rolę, czy dyktować ludziom jak powinni żyć, to trzeba się wylegitymować odpowiednimi kwalifikacjami i otrzymać stosowny mandat. Nie wystarczy mandat za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym. Państwo to nie prywatny biznes. Mandatu udzielają obywatele. Trzeba wygrać wybory. Sześć tysięcy głosów to trochę mało… „Drodzy katolicy, na razie jest tak, że macie szansę sprzeciwić się swojemu kościołowi… Na razie jest tak, że bierzecie udział w tym, co się dzieje, w tych obrzydliwościach, które kościół wyprawia. I to jest ostatnie ostrzeżenie”. Bo jak nie, to co? Gdyby rodzice przykładali mniejszą wagę do mojego wychowania, odpowiedziałbym sztandarowym hasłem tych „protestów”. Tym na „w”!
I na koniec pytanie: gdzie jest państwo?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jurek w jednej linii z partią udaje oburzonego na wulgaryzmy. Lubię takie teksty czytać. Dzięki nim panowie felietoniści odsłaniają swoją prawdziwą twarz lekceważąc młodych ludzi i mówiąc im w twarz "krótko żyjecie i g*wno wiecie". Puszczają wam nerwy bo wiecie, że partia rządząca jest już niemodna. Bycie z pisem to teraz wstyd. A w kolejce jest jeszcze kościół.
Jurek w jednej linii z partią udaje oburzonego na wulgaryzmy. Lubię takie teksty czytać. Dzięki nim panowie felietoniści odsłaniają swoją prawdziwą twarz lekceważąc młodych ludzi i mówiąc im w twarz "krótko żyjecie i g*wno wiecie". Puszczają wam nerwy bo wiecie, że partia rządząca jest już niemodna. Bycie z pisem to teraz wstyd. A w kolejce jest jeszcze kościół.