Reklama

Całkowicie in blanco

30/11/2004 16:32
Na kolejnej rozprawie związanej z fałszowaniem wyborów prezydenckich w Płocku, w 2002 roku, nie stawił się jeden z trzech oskarżonych Tomasz G. Sąd postanowił jednak sprawę kontynuować. Przypomnijmy, że prokuratura oskarża Jacka K. o to, że „będąc mężem zaufania w Obwodowej Komisji Wyborczej nakłaniał, udostępnił pomieszczenie i kierował wypełnieniem niezgodnej z prawdą dokumentacji wyborczej”. Wśród oskarżonych znajduje się również Janina M. 23 listopada przed sądem zeznawali kolejni świadkowie w sprawie. M. in. sędzia Małgorzata Michalska, która była podczas wyborów prezydenckich przewodniczącą Miejskiej Komisji Wyborczej w Płocku. O tym, że doszło prawdopodobnie do fałszowania podpisów w Komisji Okręgowej numer 8, dowiedziała się od swojego zastępcy Wojciecha Peterskiego. Otrzymał on wcześniej telefon od pełnomocnika PIS-u. – Jego zdaniem protokół został wcześniej podpisany in blanco. Przejrzałam jeszcze raz protokół. Zgadzał się matematycznie. Na ostatniej stronie podpisali się wszyscy członkowie komisji okręgowej nr 8. W miejscu przeznaczonym na uwagi, nie było nic napisane – zeznawała Małgorzata Michalska.

Szybko zweryfikowała jednak telefoniczną informację i skontaktowała się z komisarzem wyborów Władysławem Urbańskim. Ustalili, że członkowie Komisji Okręgowej nr 8 powinni zjawić się w pełnym składzie przed Komisją Miejską, żeby wyjaśnić sprawę. Podejrzane wydawało się dwugodzinne opóźnienie Tomasz G. w dotarciu z materiałami wyborczymi i protokołami z ulicy Miodowej do Ratusza. – Dzwoniłam w tym czasie do pana Tomasza G. na komórkę i do domu. Nikt się nie zgłaszał. W międzyczasie powstał szum medialny. Pojawiła się policja. Dojechali też pozostali członkowie Komisji Obwodowej nr 8 – tłumaczyła świadek, informując jednocześnie, że w Ratuszu przesłuchiwano członków Komisji Obwodowej nr 8. Wszyscy przyznali się do podpisywania protokołów „in blanco”. – W trakcie rozmowy z członkami komisji wszedł Tomasz G. Położył spis wyborców przede mną. Zapytałam, gdzie przebywał. Odpowiedział, że koło cmentarza na ulicy Kobylińskiego złapał gumę. Wszystkie materiały wyborcze miał w samochodzie. Otworzyłam spis wyborców. Dużo podpisów składanych było tą samą ręką. Miałam wrażenie, że ktoś musiał się spieszyć. Nie były trafione równo w kratkę – zeznawała Małgorzata Michalska. Zastanawiająca była duża frekwencja mieszkańców ulic „słodkich” w przeciwieństwie do innych obwodów. Poza tym liczby podawane przez członków Komisji Obwodowej przewodniczącej Komisji Miejskiej były inne od podanych w protokole. – W samochodzie Tomasza G. znaleźliśmy rozrzucone karty do głosowania, spis wyborców oraz pierwszy protokół z danymi, o których mówili członkowie komisji.

Z zeznań sędziny dowiedzieliśmy się również, że Tomasz G. podczas przesłuchań w Ratuszu był przerażony tym, co się dzieje. Rozpłakał się i prosił o telefon do żony. Wkrótce okazało się jednak, że członkowie usłyszeli, jak Tomasz G. rozmawia z mężczyzną. Telefon został mu zabrany. Komisja Miejska zarządziła ponowne przeliczenie głosów z Komisji Obwodowej nr 8, wykorzystując znalezione w samochodzie Tomasza G. opieczętowane pakiety.

Kolejny świadek, sędzia Władysław Urbański o domniemanym fałszerstwie poinformowany został przez posła Wojciecha Jasińskiego. – Początkowo nie mogliśmy w to uwierzyć. Podjęliśmy decyzję, żeby powiadomić o tym fakcie policję. Dowiedzieliśmy się, że tej nocy zgłoszenia napływały do policji kilkakrotnie – tłumaczył Władysław Urbański, dodając, że niedopuszczalne jest wypełnianie formularzy in blanco. – Do tego podpisy były tylko na ostatniej stronie, a powinny być na każdej kartce protokołu.

Sąd postanowił zwrócić się do prokuratury rejonowej w Ostrołęce o nadesłanie akt do wglądu w związku z toczącym się postępowaniem w niniejszej sprawie. Przyjął również wniosek oskarżonego Jacka K., dotyczący przesłuchania w sprawie Elżbiety Gocławskiej i Magdy Dercz, dysponującej nagranym materiałem z udziałem osób, które były świadkami fałszerstwa wyborczego. Jako świadkowie zgłoszeni zostali również Maciej Krajewski i Zbigniew Dymke. Byli bowiem obecni w pomieszczeniu sekretariatu w siedzibie SLD w noc wyborczą i wiele w sprawie ewentualnego fałszerstwa wyborów mogą powiedzieć. Następna rozprawa odbędzie się 30 listopada, w chwili, gdy ukazuje się to wydanie Tygodnika Płockiego. O przebiegu procesu będziemy informować na bieżąco Czytelników TP.
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości