Reklama

Był gościem w Płocku

25/01/2006 12:35

Kiedy zaczynałem pisać ten felieton, nadeszła wiadomość, że umarł ksiądz Jan Twardowski. Jakże więc nie zarzucić tematu, który gdzieś tam się kołatał w myślach i nie zatrzymać na chwilę nad życiem poety. Umarł ksiądz i poeta, to smutna wiadomość. Umarł ksiądz Jan Twardowski, odszedł odebrać nagrodę za swe długie życie, za wiersze, za myśli, którymi karmił przez dziesiątki lat swych wiernych słuchaczy i czytelników, to wiadomość, którą należy przyjąć ze spokojem, wszak uczył przecież mądrego pogodzenia i z życiem, i ze śmiercią. Chyba zatem nie smucić się teraz trzeba, on sam rzadko pozwalał siebie widzieć smutnym, ale pogodnie zamyślić nad pięknym i sensownym życiem, z którego wylewała się mądra radość. Zadumać się jeszcze bardziej trzeba i nad swoim życiem w perspektywie jego życia, którego, myśląc po Norwidowemu, śmierć na pewno nie mogła stargać, mogła tylko uwydatnić. Pamiętam jego pobyty w Płocku, wielokrotne, nieodmiennie za sprawą uprzejmości niezastąpionej Książnicy. I zawsze przy pełnej sali, nierzadko pełnej młodych, złaknionych młodego, pełnego życia i sensu słowa, które płynęło z ust starego poety.
Cóż takiego miał do powiedzenia młodym stary poeta, że słuchali go z zapartym tchem, jakby dzielił się jakąś niecodzienną, rzadką tajemnicą. A przecież, wydaje się, mówił rzeczy proste i dobrze znane. O miłości, o Bogu, o radości. Ale była w nich wielka siła wyrazu, bez cienia sentymentalizmu, raczej odwaga i pewność, przede wszystkim pewność wiary, sprawy coraz bardziej mglistej, a tu akurat prawdziwie przeżywanej, nie tylko znanej z katechizmu. I tym zachwycał. Jak w tych słowach z wiersza „Na wsi”: „Tu Pan Bóg jest na serio pewny i prawdziwy, bo tutaj wiedzą, kiedy kury karmić, jak krowę doić, żeby nie kopnęła, (…) tu Pan Bóg jest jak Pan Bóg, pewny i prawdziwy, tylko dla filozofów garbaty i krzywy”. Zawsze dawał do zrozumienia, że dzieli się wiedzą ważną, a ważność ta dotyczy samej istoty życia prześwietlonego coraz rzadszym w kulturze współczesnej filtrem wiary, nie abstrakcyjnej, postmodernistycznej, ale konkretnej, Chrystusowej, po franciszkańsku radosnej i bliskiej codziennemu życiu. I tym zjednywał szukających pewności w czasach coraz mniej pewnych.
Jakże wiele miał do powiedzenia w słowach prostych w sprawach trudnych i ważnych, w sprawach tak coraz bardziej zaniedbanych w postkomunistycznych, liberalnych czasach. „Podstawą wiary dziecięcej, mówił, jest świadomość, że jestem dzieckiem Boga. Ta wiara nie zależy od wieku. Dlatego wzruszają mnie starzy ludzie w kościele, którzy, wyzbywszy się ziemskich spraw, raptem uświadamiają sobie, że są dziećmi Boga. Mam wielki podziw dla ludzi, w których na starość dojrzewa dziecko”. I chyba właśnie ten podziw dla ludzi, dla świata, dla życia, wypowiadany nieustannie przez człowieka, który widział zło XX wieku, w wojnach światowych, w koszmarze nazizmu i komunizmu, budził największe zdumienie. Nieustannie wypowiadał prosty, ale szczery zachwyt dla świata, który miał odwagę nazywać najlepszym ze światów. Mimo obozów koncentracyjnych, mimo zagłady stawiał pytanie, czy potrafimy wytłumaczyć tajemnicę kruchego i bezbronnego dobra, które w tym okrutnym świecie jednak miało odwagę się przejawić. Jego obecność w świecie wojen i morderstw postrzegał jako dowód na to, że świat jest jednak w rękach Boga. Budził w nas odwagę i życzliwość wiary.
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą, pisał w najpopularniejszym ze swoich wierszy. Życzył tego i sobie, i nam, swym czytelnikom, wszystkim ludziom po prostu. Sam zdążył zapewne. Przed nami wciąż to samo zadanie, wciąż ta sama nadzieja.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości