Kiedy klienci odbierają buty z warsztatu Stanisława Obrębskiego, często wtedy płocki mistrz słyszy: – To chyba nie moje. Pan Stanisław potrafi wszystko odświeżyć. – Nie chwaląc się broń Boże powiem, że ze starego robię nowe. Inne biorę, inne daję. A klienci zaskoczeni i zadowoleni mówią, że w życiu nie sądzili, że ze starych butów można naprawdę nowe zrobić. Wszystko wykonam, a jakże, bo po to się tego fachu uczyłem i za to pieniądze biorę – mówi Stanisław Obrębski, jeden z niewielu już takich rzemieślników w Płocku. O swoim fachu opowiada z ogromnym przejęciem. Bo zawód, który miał mu dać pieniądze na chleb, stał się również jego pasją. – I do dzisiaj niezmiennie tak jest. Bez tego nie ma rzetelnej pracy. Rzuciłbym tę robotę gdyby nie było miłości do tego fachu. Ja pracuję z sercem. Owszem, mógłbym w domu siedzieć, ale kocham tę robotę i jakbym nie spędzał czasu w warsztacie, to życie nie byłoby takie samo – powiada pan Stanisław. Z pewnością nie takie samo byłoby dla jego stałych klientów, doskonale znających warsztat przy Jerozolimskiej 3, z charakterystycznym oknem, w którym zawsze stoją buty, często wygląda przez nie sam mistrz. Kiedy pan Stanisław miał małą przerwę, bo leżał w szpitalu, to po powrocie usłyszał od starych klientów, że ma się trzymać i dbać o zdrowie. – Bo kto nam będzie tak pięknie buty robił jak pan?
Teresa Radwańska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze