27-letni Konrad zginął pod kołami opla omegi kierowanego przez burmistrza Sierpca Marka K. Wyjaśnieniem sprawy zajmuje się sierpecka policja pod nadzorem prokuratury, początkowo także sierpeckiej, ale w ostatnich dniach nadzór przejęła prokuratura w Sochaczewie.
Do tragedii doszło, jak już informowaliśmy, 25 kwietnia około godziny 23.00 w Kisielewie. Konrad wracał rowerem do domu. W tym samym czasie do Sierpca wracał burmistrz. Według rodziny ofiary, rowerzysta wyjechał z drogi podporządkowanej na krajową “dziesiątkę”. Chwilę wcześniej w ten sam sposób skrzyżowanie pokonał jego ojciec i zatrzymał się kilka metrów dalej przy domu, w którym mieszkali, żeby zaczekać na syna. W tym momencie droga miała być pusta, a samo skrzyżowanie i jego rejon oświetlony trzema lampami, na tyle mocnymi, że w nocy widać przebiegające przez jezdnię małe zwierzęta, więc człowiek powinien być widoczny tym bardziej. W rejonie skrzyżowania obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 km/h. Według relacji osób, które w chwili zdarzenia znajdowały się w domu ofiary wypadku, dał się słyszeć huk, nie było jednak słychać charakterystycznego pisku hamulców.
- Jak opowiadał ojciec Konrad był wieziony na masce samochodu około dziesięciu metrów. Dopiero przy pobliskim sklepie auto zaczęło hamować. Lekarz, który robił sekcję, powiedział, że samochód musiał jechać znacznie szybciej, niż wskazane przez znaki 70 km/h. Wskazywały na to obrażenia – opowiada narzeczona ofiary wypadku.
Uszkodzenia opla wskazywały, że uderzył w rowerzystę prawą stroną. Rodzina zmarłego zarzuca, że przybyli na miejsce policjanci nie przeprowadzili badania trzeźwości burmistrza na miejscu wypadku. Według rodziny, policjanci na planie sytuacyjnym zdarzenia próbowali zaznaczyć, że hamowanie zostało rozpoczęte już w miejscu potrącenia rowerzysty, zmienili to jednak na żądanie ojca ofiary. Sam burmistrz milczy.
- To tragedia dla mnie i tej rodziny. Nie chcę nic komentować, proszę się kontaktować z policją i prokuraturą – powiedział Marek K.
Prokuratorski nadzór udało się rodzinie ofiary przenieść z prokuratury w Sierpcu do prokuratury w Sochaczewie. - Tylko w taki sposób można uniknąć stronniczości – uważa rodzina Konrada. Razem z burmistrzem w samochodzie jechał jego syn oraz dwie kobiety.
- Czynności na miejscu zostały przeprowadzone profesjonalnie pod nadzorem prokuratora. O przeniesieniu nadzoru do prokuratury w Sochaczewie nie zostałem jeszcze oficjalnie poinformowany – tłumaczy komendant powiatowy policji w Sierpcu Tadeusz Sobociński. – Samochód kierowany przez burmistrza rzeczywiście ma uszkodzenia wskazujące, że rowerzysta został uderzony prawym bokiem pojazdu. W miejscu wypadku jest ograniczenie prędkości. Czy skrzyżowanie, na którym doszło do wypadku jest dobrze oświetlone? Trudno to wyraźnie określić, oceni to biegły. Stan trzeźwości zarówno kierowcy samochodu, jak i trzech pozostałych osób został sprawdzony dwukrotnie w obecności prokuratora. Pierwszy raz na miejscu i ponownie w komendzie. Nie było żadnych zastrzeżeń. Sam nalegałem na sprawdzenie zarówno trzeźwości burmistrza, jak również podróżujących z nim osób. Było to konieczne, ponieważ przy tego typu zdarzeniach, w których biorą udział osoby publiczne, zawsze mogą powstawać wątpliwości.
Konrad miał wkrótce się ożenić. Jego narzeczona oczekuje dziecka: - Teraz całe życie runęło w gruzach – opowiada kobieta.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze