Reklama

Brakuje wody w kranach

20/06/2018 10:28
Tak jak jesienią i zimą mieszkańcy małych miejscowości narzekają na stan dróg, tak wiosną i latem – na brak wody w kranach. Oprócz tego, że w letnich miesiącach coraz częściej niż w innych krany są suche, to na dodatek, kiedy już coś z nich leci, to najczęściej ciecz, nie do końca nadająca się do picia nawet po przegotowaniu. Problem nie jest nowy, a jednak przez lata trudno go rozwiązać. Dlaczego? Bo coraz więcej odbiorców jest przyłączanych do sieci wodociągowej, a stacje uzdatniania wody i przepompownie mają stałą moc, którą uzyskały kilkadziesiąt lat wcześniej.
Od kilku dni w redakcji odbieramy telefony od zrozpaczonych mieszkańców małych miejscowości z różnych gmin, którzy narzekają na brak wody w kranach i zapewniają, że to nie jest problem kilku dni, ale podobnie dzieje się od lat. Na tablicach ogłoszeniowych w urzędach gmin i na stronach internetowych pojawiają się prośby firm dostarczających wodę do odbiorców o jej racjonalne wykorzystywanie. Zwykle także zapewniają, że utrzymujący się przez dłuższy okres zwiększony pobór wody może w skrajnym przypadku doprowadzić do pogorszenia jakości świadczonych usług.
Do mieszkańców kierowane są apele, żeby w okresie letnim, w godz. 15 – 23, nie korzystać z wody na cele inne, niż socjalno – bytowe, czyli na podlewanie i zraszanie klombów, trawników, ogrodów warzywnych, upraw działkowych, rolnych i sadowniczych, folii i szklarni ogrodowych, nawet na mycie pojazdów.
Niestety, rzadko się zdarza, by apele docierały do odbiorców. Nie pomaga nawet przestrzeganie o możliwości nałożenia wysokich kar grzywny nawet do 10 tys. zł na osoby, które nie stosują się do przepisów prawa.
Ale na nic straszenie, jeśli wody nie ma w kranie. Nasz czytelnik z Gąbina narzekał, że na osiedlu Wojska Polskiego w blokach brakuje wody nawet do spłukiwania toalety.
– Wracam z pracy około godz. 16, podobnie jak moi sąsiedzi. Oczywiście wszyscy chcemy zrobić obiad, wykąpać się, ale nic z tych rzeczy. Z kranów woda nie leci. Czasami można złapać parę litrów w weekendy, czasami w nocy, tak nie można żyć. Interweniujemy w Zakładzie Gospodarki Komunalnej, ale to niewiele daje. Dowiadujemy się tylko, że jak budowano studnię głębinową, to woda docierała tylko do mieszkańców Gąbina. Teraz musi obsłużyć miejscowości dalej położone, bo dziś jest około 200 km wodociągów – tłumaczy czytelnik.
I dodaje, że problem będzie tak długo, jak długo właściciele ogródków będą płacić za metr sześcienny wody złotówkę i będą ją wykorzystywać do podlewania roślin. – Oni bez problemu korzystają z wody, a u nas nie ma. My płacimy 12 zł, oni złotówkę, to dlaczego nie mają podlewać roślin. Firma nam przykręca ciśnienie, by wodę mieli rolnicy i działkowcy. Potrzebne są inwestycje, to wiadomo, ale jak długo mamy na nie czekać? – zadaje pytanie.


Jola Marciniak
fot. www.pixabay.com


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości