Reklama

Boombastyczny Reggaeland

17/07/2013 09:56
Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazywały, że ósma edycja festiwalu Reggaeland będzie deszczowa. Padający kilka godzin bez przerwy deszcz mógł zepsuć imprezę. Mokli ludzie, namioty i sprzęty fotoreporterów. Ale jak to kiedyś wyśpiewał jamajski klasyk: „Przedstawienie musi trwać…” I trwało przez trzy dni: raz na plaży, a raz w amfiteatrze, gdzie można było i przeschnąć, i pobawić się przy koncertach. Publika nie zawiodła. Zaproszeni wykonawcy też nie. Shaggy – gwiazda festiwalu – pokusił się nawet o kilka niespodzianek.
Festiwalowi goście zdawali się nie zauważać deszczowej aury. Już od piątkowego poranka w stronę plaży ciągnęły grupy młodzieży z charakterystycznymi dredami ma głowach. – Gości było bardzo dużo. Musieliśmy uruchomić drugie pole namiotowe – mówi Max Fuzowski, rzecznik prasowy festiwalu. Ile osób bawiło się na plaży? Przed festiwalem sprzedano ponad 6 tys. karnetów. Spora grupa spóźnialskich kupowała bilety jeszcze w dniu otwarcia. Kolejna sprzedażowa fala pojawiła się przed sobotnim występem Shaggy’ego. Organizatorzy donoszą, że na koncercie bawiło się już ponad 10 tys. osób. – Shaggy to główna gwiazda Reggaelandu, która rozsławiła jamajską muzykę na całym świecie. Cieszymy się, że przyjęła zaproszenia na naszą imprezę – mówią organizatorzy.
A Reggaeland to dziś jeden z największych tego typu festiwali w Polsce. – To najlepsza impreza z muzyką reggae w naszym kraju. Mam nadzieję, że stanie się też jednym z ważniejszych wydarzeń tego typu w Europie, a może i na świecie. Na pewno Reggaeland na stałe wpisał się w kalendarz naszych imprez kulturalnych. Stąd dziś serce Płocka bije w rytmie reggae, coraz mocniej i coraz głośniej – podkreślał z dumą Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka. Trzeba przyznać, że w tym roku miasto wyjątkowo mocno włączyło się w organizację festiwalu, by stał się on jeszcze bardziej atrakcyjny dla uczestników. Wystarczyło pokazać festiwalową opaskę na ręku, by za darmo zwiedzać m.in. zoo, Muzeum Mazowieckie i Muzeum Diecezjalne. – Goście na pewno tam trafiali. O tych atrakcjach przypominali na terenie festiwalu wolontariusze – tłumaczy rzecznik festiwalu. Poza tym informacje na bieżąco zamieszczane były na FB, ponad tysiąc osób ściągnęło również specjalną aplikację. To wszystko przyniosło skutek. Przed piątkowym pokazem filmu „Marley” w NK Przedwiośnie zarezerwowano połowę dostępnych biletów. Projekcja filmu była już przy pełnej sali.
Dzięki takim inicjatywom Reggaeland zyskał na atrakcyjności. Festiwalowi goście byli pozytywie zaskoczeni, także busem, który woził ich po mieście i kierowcą z bujnym afro na głowie. – My po prostu robimy dla ludzi festiwal, gdzie ceny biletów są dostępne dla każdego, gdzie jest czego posłuchać i przy okazji można liczyć na inne atrakcje – mówi Grzegorz Żaglewski, dyrektor artystyczny festiwalu.
Ponadto fara w specjalnym białym namiocie zorganizowała Przystanek Miłosierdzie na wzór woodstockowego Przystanku Jezus. – Każdy mógł liczyć tutaj na wsparcie duchowe. W zeszłym roku goście festiwalowi dopytywali o taką strefę modlitwy, stąd ta inicjatywa – mówi Artur Wiśniewski, dyrektor Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki. A jeśli już o udogodnieniach mowa. Dla niepełnosprawnych przygotowano rampy, podjazdy i miejsca parkingowe. – Dostaliśmy sygnały, że na festiwalu będzie na pewno 5 osób niepełnosprawnych. Czy to dużo, czy mało, to nieważne. Może w przyszłości będzie więcej. Dobrze, że już dziś możemy pomóc – podkreśla Max Fuzowski.
Reggaeland okazał się więc imprezą dla każdego. To poza atrakcjami przede wszystkim muzyka. Za dobór wykonawców był odpowiedzialny dyrektor artystyczny Grzegorz Żaglewski, pomysłodawca i inicjator imprezy. – Starałem się wybierać wykonawców dostępnych obecnie w Europie na trasach koncertowych. Trudno bowiem ściągnąć kogoś na jeden koncert do Płocka. To dodatkowe koszty – podkreśla. Zdradza, że Shaggy w naszym mieście to pomysł z zeszłego roku, który narodził się po koncercie Genetelmana. Chodziło o pokazanie prawdziwego show z megagwiazdą w roli głównej. I tak też było. Na sobotnim koncercie Shaggy’ego plaża błyskawicznie się zapełniła. Po pierwsze, w końcu przestało padać. Po drugie, zabawa przy znanych hitach typu „Boombastic” czy „Angel” była przednia. Artysta szybko nawiązał kontakt z tłumem i pozdrawiał wszystkich „w Ploku”. Był pełen energii, pomimo że do Płocka przyjechał wprost z koncertu na Litwie. Potem zjawił się niespodziewanie w namiocie soundsystemów na 10. urodzinach grupy Tisztelet. Towarzyszyli mu Rayvon i Dr Ring Ding. Bawili w sumie kilkaset zaskoczonych osób. Na Reggaelandzie poza komercyjną gwiazdą było też coś dla fanów gatunku. Na płockiej plaży wystąpiło w sumie blisko 50 wykonawców, m.in. Jahcoustix, Mellow Mood, The Selecter i St. Petersburg Ska-Jazz Review, a z Polski: Jamal, Mesajah i Ras Luta. Ostatniego dnia też miał dla kogo grać Deadly Hunta.
– Mimo padającego deszczu było pięknie – przekonywali ostatni festiwalowi goście, żegnający się z Płockiem w poniedziałkowy poranek. Deszcz ponoć pomógł im w większej integracji. Ludzie pomagali sobie nie tylko przy stawianiu namiotów, ale też ratowali tych bardziej przemokniętych. Przed deszczem można się było ratować w lokalach na starówce, które tętniły życiem do późnych godzin nocnych.
Jest też grupa, której deszcz zaszkodził. Najbardziej zepsuł nastroje i sprzęt niektórym fotoreporterom, bo niestety zbyt późno dostali oni informacje, gdzie mogą się skryć. Fotoreporterzy na festiwalu byli w pracy, nie dla przyjemności. Warto pomyśleć o ich komforcie pracy, bo właściwie to dzięki ich zdjęciom uwieczniane są najlepsze momenty Reggaelandu zarówno dla tych, którzy byli na imprezie, jak i dla tych, którzy właśnie dzięki fotorelacjom, zechcą się wybrać na naszą imprezę w przyszłym roku. A jak było w tym roku, zapraszamy do galerii na www.tp.com.pl
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
fot.  Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości