Reklama

Bohaterka reportażu TP dostała wymarzone mieszkanie

17/01/2018 11:26
Jak mawiają mądrzy ludzie, Bóg nie może być wszędzie, dlatego wymyślił mamę. Jedną z nich jest Anna, mama trójki dzieci. Mąż pracuje, w domu jest tylko w weekendy, stara się zarobić na rodzinę. To w jej rękach są wszystkie sznurki dobrego funkcjonowania rodziny. Pilnuje odrabiania prac domowych, sprząta, gotuje, pierze, prasuje, a teraz dodatkowo do jej obowiązków należą także wszelkie sprawy związane z załatwieniem dokumentów i remontem mieszkania, które jej przydzielono tuż przed końcem 2017 roku. A zakres robót jest bardzo duży.
Anna odwiedziła redakcję Tygodnika Płockiego we wrześniu 2017 roku. – Życie mnie nie rozpieszczało. Od najmłodszych lat byłam w domu dziecka, adoptowali mnie ludzie, którzy zmienili mi imię i nazwisko. Przez przypadek poznałam swoją biologiczną matkę, byłam na jej pogrzebie, ale nie zdążyła mi powiedzieć, dlaczego mnie nie chciała. Ojciec nawet nie chciał mnie znać – opowiadała szczerze o swoim nieudanym dzieciństwie, i o tym, jak znalazła schronienie w kościele, ale ostatecznie nie została zakonnicą. Poznała swojego obecnego męża. Dziś są 10 lat po ślubie i mają trzy córki – najstarsza ma 9 lat, choruje na mózgowe porażenie dziecięce, średnia ma 5 lat, a najmłodsza – roczek.
Rodzice adopcyjni nie zamierzali jej pomóc, musiała ze wszelkimi problemami borykać się sama. Przez wiele lat mieszkali w kawalerce na Podolszycach, w pięć osób na 36 m kw. Opłaty były wysokie, ale jakoś sobie radzili. Mieli to szczęście, że trafiali na dobrych ludzi, między innymi w Szkole Podstawowej nr 23. Kiedy okazało się, że możliwa jest operacja poprawiająca jakość życia najstarszej córeczki, społeczność szkolna, koledzy i koleżanki, nauczyciele i rodzice, pomogli w zebraniu potrzebnej sumy.
Od 10 lat, czyli od chwili gdy została wymeldowana przez rodziców adopcyjnych, Anna starała się o mieszkanie komunalne. Prosiła o pomoc najróżniejszych ludzi i dopiero po reportażu w Tygodniku Płockim coś się zmieniło.
Sprawą zainteresował się Piotr Nosarzewski, prezes Fundacji Portal FM – Pomagamy Dzieciom. Obiecał, że włączy się do pomocy, a skoro Anna miała niewielkie szanse, by dostać mieszkanie z listy – znajdowała się wtedy na 31. miejscu – zadecydował, że spróbują rozwiązać problem w inny sposób.
Kilka tygodni później Anna wraz z Piotrem Nosarzewskim i przedstawicielem TP zjawiła się w gabinecie wiceprezydenta Piotra Dyśkiewicza z listą pustostanów, na które nie ma żadnej oferty.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości