W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock zremisowali przed własną publicznością z MKD HC Vardar 30:30. Ostatnią bramkę zdobył tuż przed końcowym gwizdkiem Marko Tarabochia.
Przed rokiem Orlen Wisła i Vardar Skopje także spotkały się w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Wówczas nie było wyraźnego faworyta pojedynku, ale po pierwszym meczu, wygranym przez gospodarzy 32:26, więcej szans na awans do ćwierćfinału mieli płocczanie. Niestety w pojedynku rewanżowym mistrz Macedonii wygrał 31:20 i cieszył się z wejścia do kolejnego etapu.
W tym sezonie pierwszy mecz również odbył się w Płocku. Orlen Wisła rozpoczęła mecz fatalnie – od trzech niecelnych rzutów, ale goście także popełniali błędy. Po 10 minutach gry na tablicy był wynik 4:5, trener Manolo Cadenas poprosił o czas, po którym jego piłkarze doprowadzili do remisu, a po chwili wyszli na prowadzenie.
Obie drużyny prezentowały podobny poziom i coraz wyraźniej było widać, że o wyniku zadecyduje postawa bramkarzy. Naprzeciwko siebie stali: Marcin Wichary i Arpad Sterbik, i to płocki bramkarz w tej części spotkania zanotował więcej dobrych interwencji, dzięki czemu pięć minut przed końcem Orlen Wisła powiększyła przewagę do wyniku 15:11. Niestety, jak to płocczanie mają w zwyczaju, w końcówce zabrakło koncentracji i goście zmniejszyli rozmiary porażki do 2 goli.
II połowę znacznie lepiej zaczęli goście, którzy w 36. min doprowadzili do remisu 8:8, a chwilę później wyszli na prowadzenie. Teraz lepiej radził sobie między słupkami przy wybijaniu rzutów Sterbik, a jego koledzy wykorzystywali każdą obronioną sytuację. Przez 10 minut Orlen Wisła zdobyła tylko dwa gole, przy sześciu bramkach gości. Potem gra się wyrównała, ale nadal prowadził Vardar.
Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Piłkarze Orlen Wisły opanowali nerwy, zwolnili nieco tempo gry, przestali źle wyprowadzać kontry i w 49. min strzelili kontaktową bramkę na 24:25. A jednak w 57. min pojedynku goście ponownie wypracowali sobie 4-bramkową przewagę i wydawało się, że rywale nie zdołają im wydrzeć zwycięstwa. Płocczanie nie ustawali, próbowali wywalczyć choć remis – i to im się udało, choć Vardar jako gospodarz jest faworytem meczu rewanżowego.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze