Liczne wybryki chuligańskie w autobusach płockiej Komunikacji Miejskiej oraz na przystankach mogą spowodować zlikwidowanie linii nocnych. Wiaty są niszczone dwa – trzy razy w tygodniu, a siedzenia w pojazdach nagminnie. To wynik wybryków rozwydrzonej, często pochodzącej z tzw. „dobrych domów”, młodzieży. Młodzi ludzie zaczepiają pasażerów, niszczą siedzenia w autobusach, nie przepuszczą żadnej szybie w przystankowych wiatach. Chuligani omijają jedynie sześć manów, w których zainstalowane zostały kamery monitorujące wnętrze pojazdów. Nie pomagają nawet kolejne zatrzymania wandali i doprowadzanie ich przed sąd.
Scenariusz wydarzeń jest zazwyczaj podobny. Grupy podpitych wyrostków wracających w środku nocy do domu postanawiają zaatakować przeszkloną wiatę przystankową. W ruch idą kamienie, kije, metalowe śmietniczki stojące na przystankach. Zdarza się też, że chuligani atakują autobusy, szczególnie po zapadnięciu zmroku, z dala od centrum maista. Wtedy całkowicie anonimowo mogą rzucać kamieniami w okna pojazdu wiozącego pasażerów.
Wiele takich przypadków w ostatnim czasie wywołało dyskusję o dalszych losach linii nocnych, które na ataki wandali narażone są najbardziej.
– Rzeczywiście, prowadzimy analizę kosztów funkcjonowania linii, ale na razie żadne decyzje nie zostały podjęte. Przedstawiliśmy jedynie informacje właścicielowi firmy, czyli władzom Płocka. Bez szczegółowych konsultacji nikt nie podejmie decyzji o likwidacji linii nocnych – zapewnia wiceprezes Komunikacji Miejskiej Piotr Kamiński.
W Płocku jeżdżą trzy linie nocne: 100, 101 i 102. Daje to łącznie po jedenaście kursów w każdym z kierunków. Pasażerowie za przejazd nimi muszą zapłacić podwójną opłatę i nie mają praktycznie żadnej gwarancji, że bezpiecznie dojadą do celu, gdyż grypy agresywnych wyrostków czyhają zarówno na przystankach autobusowych, jak również jeżdżą autobusami.
– Akty wandalizmu zdarzają się często. Niszczone są wiaty oraz wnętrza autobusów. O każdym takim przypadku informujemy policję i Straż Miejską. Takie zgłoszenie jest konieczne, żebyśmy mogli odzyskać pieniądze z ubezpieczenia – dodaje Piotr Kamiński.
– Strażnicy miejscy proszeni są głównie przez kontrolorów o sprawdzenie tożsamości osób jeżdżących bez biletów. Nie mamy natomiast zgłoszeń o niszczeniu przystanków czy aktach wandalizmu w autobusach, chociaż na każdej odprawie strażnicy są uczulani, żeby zwracali uwagę na to, co dzieje się na przystankach autobusowych szczególnie popołudniami i nocą – wyjaśnia rzecznik Straży Miejskiej Jolanta Głowacka.
Informacje o aktach wandalizmu docierają za to na policję, której udało się kilku wandali zatrzymać niemal na gorącym uczynku i dostarczyć ich przed oblicze sądu. Ostatni taki przypadek miał miejsce w Święta Wielkanocne. Na Bielskiej trzech mężczyzn w wieku od 18 do 21 lat tak intensywnie świętowało koniec postu, że najpierw wybili szyby w wiacie przystankowej, a kiedy było im mało, uszkodzili dodatkowo fiata seicento stojącego tuż obok. Kiedy kończyli, podjechał patrol policji i młodzieńcy zostali odwiezieni radiowozem wprost... do policyjnego aresztu, a po wytrzeźwieniu mogli policyjnym śledczym opowiedzieć o tym, co zrobili.
– Przypadków niszczenia wiat przystankowych mamy bardzo dużo, znacznie mniej jest przypadków wandalizmu w autobusach – powiedział oficer prasowy płockiej płockiej policji podkom. Karol Dmochowski.
(jac)
Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze