Reklama

Bez dachu nad głową

23/11/2004 18:52
Tego dnia rodzina Mirosława Klimka ze Stróżewka nie zapomni nigdy w życiu. Był czwartek 18 listopada, godzina 7.25. Wszyscy domownicy byli w trakcie śniadania, dzieci wybierały się do szkoły, kiedy nagle przez lufcik do kuchni wpadła kula dymu. Nagle w mieszkaniu zrobiło się szaro od dymu, który zaczął dusić domowników. Najbliżej kurzu stała żona Mirosława Klimka, w grudniu spodziewa się trzeciego dziecka: – Nie wiedzieliśmy, co się stało. Nigdy w życiu nie widziałem czego takiego, to był jeden wielki tuman dymu. Równocześnie w całym mieszkaniu doszło do awarii prądu, wysiadły wszystkie urządzenia elektryczne, siła rażenia wyrwała dach razem z kominem – relacjonuje Mirosław Klimek.

Przyczyną nieszczęścia był wiatr. Do spięcia doszło na linii elektrycznej jakieś 20 m przed domem Klimków. Mieszkańcy wsi widzieli, jak łuna ognia kieruje się po drutach właśnie w kierunku ich domu. Nad domem został tylko strop. Żonę z dziećmi Mirosław Klimek zawiózł do rodziny w Płocku, ale nie mogą tam zbyt długo zostać. W tej chwili jak najszybciej trzeba zabezpieczyć dach, inaczej woda ze śniegu i deszczu przedostanie się do środka, a jeśli zamarznie, uszkodzi wszystkie urządzenia. Sprawę od razu zgłosił do Urzędu Gminy Radzanowo sołtys Stróżewka, w piątek mieszkańcy wsi dostali kartkę z prośbą o pomoc fizyczną i materialną dla niemal pięcioosobowej rodziny bez dachu nad głową. 40-letni dom nie był ubezpieczony, jego właściciel jest niepełnosprawny, pracuje na pół etatu jako dozorca.

W gminie dowiedzieliśmy się, że do pomocy rodzinie oddelegowano dwóch pracowników zakładu gospodarczego, doraźnie na pomoc otrzymali 1 tys. zł: – W tym tygodniu zbiera się komisja pomocy społecznej, więc postaramy się jeszcze pomóc. Trzymamy rękę na pulsie – obiecano w gminie.

W Zakładzie Energetycznym w Płocku powiedziano nam, że w piątek 19 listopada br. wszczęto procedury związane z „ewentualną odpowiedzialnością” ZE za zdarzenie. Jeśli komisja stwierdzi, że w wypadku zawiniła sieć energo-elektryczna, sprawę rozpatrzy jeszcze ubezpieczyciel Zakładu. Dopiero wtedy M. Klimek będzie mógł liczyć na odszkodowanie.
(eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości