Będzie więcej ryb w Wiśle. We wtorek do rzeki trafiło ponad 4500 sztuk młodych karpi, linów i szczupaków. - To w sumie 550 kg materiału zarybieniowego – tłumaczą organizatorzy akcji z Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp”. Dodajmy, że po raz pierwszy akcję zarybiania Wisły w Płocku wsparł ORLEN.
Skąd ten pomysł? Czy na naszym odcinku rzeki nie ma ryb? Okazuje się, że takie działania są bardzo potrzebne. Przede wszystkim Wisła w Płocku, z powodu znajdującej około 50 km w dół rzeki włocławskiej tamy, zmieniła całkowicie swój naturalny charakter i specyfikę ichtiofauny. Obecnie Wisła w tym rejonie przypomina bardziej jezioro albo staw, niż szybko płynącą rzekę.
Zbudowana w 1970 roku zapora na Wiśle we Włocławku spowodowała olbrzymie zmiany w środowisku – od Bałtyku po Beskidy. Po jej wybudowaniu ryby wędrowne utraciły dostęp do 80 proc. tarlisk w dorzeczu górnej Wisły. Dawniej na płockim odcinku Wisły żyły m. in. brzany, certy, bolenie, trocie wędrowne, a nawet jesiotry. Dziś w Wiśle na wysokości Płocka pływają płocie, leszcze, karpie, liny, a z drapieżników sandacze, szczupaki i sumy. Ze względu na taką charakterystykę ichtiofauny, Okręg Mazowiecki Polskiego Związku Wędkarskiego (gospodarz tego odcinka Wisły) uzgodnił z organizatorami zarybienie rzeki karpiami, linami i szczupakami. I tak do Wisły trafiło ok. 2200 sztuk kroczków karpi (2-latki) i ok. 2000 sztuk kroczków lina (2-latek) oraz ponad 200 sztuk szczupaków (tzw. narybek jesienny).
Wszystkie przyjechały specjalnymi samochodami przystosowanymi do transportu żywych ryb. Auta zaparkowały we wtorkowy poranek na przystani na Radziwiu. Całej operacji przyglądały się z zaciekawieniem zaproszone na to wydarzenie dzieci ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi nr 3 im. Kornela Makuszyńskiego w Płocku. Dzieci dowiedziały się też wielu szczegółów dotyczących życia i zwyczajów pływających mieszkańców rzek. Temat je bardzo zainteresował, ale przede wszystkim uwagę skradły pojemniki wypełnione po brzegi rybami. Asysta przy ich wypuszczaniu do wody była sporą atrakcją dla Hani, Miłosza, Marcina, Oliwki, Kornelii i Marka. Dzieciom do tej pory ryby kojarzyły się raczej z patelnią i daniem obiadowym i to też nie tym ulubionym przez podstępne ości. Tylko niektórzy uczniowie mieli okazję wędkować. Z kolei po wtorkowej akcji dzieci już zgodnie przekonywały, że najbardziej lubią, jak ryby pływają w rzece.
- Dzieci są bardzo chłonne, uwielbiają uczyć się właściwych postaw ekologicznych, a także poznawać ciekawostki z życia naszej największej rzeki. To na pewno będzie procentować w przyszłości – podkreślał Zbigniew Szczepański, prezes Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp”.
Reklama
Zdradził również zebranym dlaczego należy zarybiać rzekę Wisłę.
- Jeśli rybostan jest wyławiany, a warunki środowiskowe nie są tak dobre, by ten stan był odtwarzany, to ten ubytek należy rekompensować w postaci zarybień – tłumaczy prezes.
Dodaje, że mamy w Polsce specjalne ośrodki zarybieniowe. Znajdują się w nich stawy, w których hoduje się różne gatunki ryb, a szczególnie te, których jest zbyt mało w warunkach naturalnych. Mowa o rybach drapieżnych tj. szczupak, czy sandacz.
- Wpuszcza się też do rzek brzany, klenie, jazie – wymieniał Zbigniew Szczepański, zaznaczając, że w ten sposób rekompensuje się nie tylko straty środowiskowe, ale również straty wyrządzone przez kormorany.
Reklama
- Populacja kormoranów - mówiąc delikatnie - jest obecnie zbyt duża. Żywią się one rybami. Ich presja na rybostan jest ogromna. Naukowcy mówią, że kormorany zjadają więcej ryb, niż łowią zawodowi rybacy i wędkarze w Polsce. Drugie tyle ryb jest uszkadzanych w czasie ptasich polowań. Ryby przez to są w słabej kondycji i nie rozmnażają się. Dlatego taka akcja jak dzisiaj, choćby symboliczna, bo nie jest to duża ilość ryb, to jest nasz wkład w to, by środowisko dobrze funkcjonowało – mówił prezes Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp”.
Dodajmy, że obecnie mamy w Polsce 30 tys. par kormoranów. 20 lat temu było ich do 3 tys. Bytowały one w Kątach Rybackich i na jeziorach mazurskich. Obecnie się rozprzestrzeniły na cała Polskę. Dodatkowo, te które przelatują przez nasz kraj, też się u nas żywią. A jest to nawet i 200 tys. kormoranów. Nie zapominajmy również, że są jeszcze i inne gatunki ptaków, które żywią się rybami. To pokazuje, jak duże powinno być zarybianie rzek. Niestety, nie jest tak imponujące.
- Ważne jest jednak każde działanie – podsumowuje prezes.
We wtorkowej akcji nad Wisłą brała też udział dr Katarzyna Frankowiak z Obszaru Ochrony Środowiska ORLEN.
- To pierwsza tego typu akcja organizowana przez ORLEN. Mam nadzieją, że w kolejnych latach będziemy ją powtarzać. Natomiast spółki, które należą do naszej grupy, organizują je już od lat. Takie akcje są m.in. organizowane we Włocławku przez grupę Anwil – wymieniała dr Katarzyna Frankowiak.
Jak dodała, akcja zarybiania wspierana była przez ORLEN, dlatego, że koncern ma świadomość wpływu człowieka na ekosystemy.
- W związku z tym chcemy podejmować działania, mające na celu edukowanie społeczeństwa - a dzieci są najlepszymi rzecznikami przyrody w swoich domach. Z drugiej strony mamy tutaj faktycznie zarybianie, faktycznie wpływamy tutaj na ten ekosystem – zaznaczała specjalistka.
To nie jedyne działanie ORLENU związane z ochroną środowiska.
- ORLEN od wielu lat włącza się w różnorodne działania i akcje odbudowy flory i fauny, w tym w szczególności w odbudowę zagrożonych gatunków jak na przykład sokoła wędrownego. Dlatego naturalnym działaniem było wsparcie akcji zarybiania płockiego odcinka Wisły. Edukacja i zwiększanie świadomości w zakresie zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska motywuje pracowników Grupy ORLEN, ale także lokalne społeczności do podejmowania wielu proekologicznych działań. Przykładem ostatnich akcji może być usuwanie inwazyjnego gatunku nawłoci kanadyjskiej w Kampinoskim Parku Narodowym czy sprzątanie terenu dookoła przyzakładowej hydroelektrowni w Płocku. Obydwie akcje odbyły się w ramach wolontariatu pracowniczego – wyjaśnia dr hab. inż. Arkadiusz Kamiński – Dyrektor Wykonawczy ds. Środowiska.
Reklama
Organizatorem wtorkowej akcji zarybiania Wisły w Płocku było Towarzystwo Promocji Ryb „Pan Karp”, pod patronatem Instytutu Rybactwa Śródlądowego im. Stanisława Sakowicza – Państwowego Instytutu Badawczego w Olsztynie. Sponsorem zarybiania Wisły był ORLEN.
W wydarzeniu udział wzięli uczniowie Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi nr 3 im. Kornela Makuszyńskiego w Płocku. Po powrocie dzieci z akcji zarybiana w szkole przeprowadzona została pogadanka połączona z prezentacją pokazująca dlaczego warto wpuszczać narybek do rzecz, stawów czy jezior.
Fot. Blanka Stanuszkiewicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze