Reklama

Będzie ciężko

15/04/2022 08:00

Gramy z Latynosami i Arabami… Łatwo nie będzie. Historia uczy, że nasi wolą grać z rywalami z Europy (bilans sześć zwycięstw, trzy remisy, pięć porażek). Z Latynosami wypada to gorzej (cztery – zero – sześć). Z Arabami bez rewelacji (zwycięstwo i remis). Zdrowy rozum podpowiada, że o awansie zadecyduje wynik starcia z Meksykiem. Dziewiątym zespołem w rankingu FIFA. Argentyna zajmuje miejsce czwarte, my – dwudzieste szóste, Arabia Saudyjska – czterdzieste dziewiąte. Graliśmy już z potomkami Majów na turnieju w Argentynie. Z powodzeniem. W Katarze do awansu, przy korzystnych układach, może wystarczyć remis. Nawet jeśli z Argentyną nie sprawimy niespodzianki. Tyle, że na drugi zespół z naszej grupy w jednej ósmej finału czeka najprawdopodobniej obrońca tytułu… A z Francuzami mamy bilans trzy – pięć – osiem. Gdybyśmy grupę wygrali, spotkamy prawdopodobnie Duńczyków. Bilans osiem – dwa – trzynaście. Kiepsko…. 
Pytanie, po co przytaczam te statystyki? Czy mają one jakikolwiek wpływ na wyniki na tegorocznym Mundialu? Oczywiście żadnego! Ale tak może odpowiedzieć trener, piłkarz, dziennikarz sportowy, statystyk futbolu… Kibic wie swoje! A ja jestem właśnie kibicem. Mam zatem obowiązek wierzyć w swoich! To oczywiste, ale jeśli nie ma być tak zwanym urzędowym optymizmem, musi wynikać z racjonalnych przesłanek. Można się na przykład odwołać do pamiętnego roku siedemdziesiątego czwartego. Czy ktoś był gotów postawić złamanego grosza na awans z grupy? Z Argentyną i Włochami, wicemistrzami z poprzedniego Mundialu? A przecież wtedy reprezentacja miała znacznie mocniejsze karty w ręku. 
Jakie? Proszę bardzo! Rok sześćdziesiąty dziewiąty, finał Pucharu Zdobywców Pucharów Górnika Zabrze. Jedyny taki przypadek w historii europejskich pucharów. Rok siedemdziesiąty, półfinał Pucharu Mistrzów Legii. Wywalczone nogami rodzimych graczy, dla zagranicznych nasza ekstraklasa była niedostępna. Rok siedemdziesiąty drugi, złoty medal olimpijski reprezentacji. A dziś? Gdzie są nasze kluby, mimo otwarcia na obcokrajowców? Owszem, sukcesy są. Zwycięstwo w Lidze Mistrzów kapitana reprezentacji, mistrzostwo Italii reprezentacyjnego bramkarza… Reszta kadry to gracze przeciętnych zagranicznych klubów, często raczej drugoplanowi niż nadający ton, nierzadko oglądający mecze swoich drużyn z ławki rezerwowych… I tylko w jednej konkurencji nie ustępujemy czołówce europejskiej, a nawet światowej. Stadiony! Tylu nowoczesnych obiektów nie ma nigdzie na świecie. Tu przypomnę myśl  Jana Himilsbacha. Drogi budują, a nie ma k… dokąd pójść!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości