Reklama

Batony wróćcie!

16/06/2004 15:30
1580 kilogramów, tyle przez ostatni rok schudło w sumie dwieście osób. Jest to rekordowy spadek masy ciał na skalę krajową. Rekordzistami są członkowie płockiego oddziału Klubu Kwadransowych Grubasów, którzy w ubiegły weekend świętowali rocznicę istnienia klubu. Pokazali, że z otyłością można skutecznie walczyć, a pomaga w tym wsparcie przyjaciół i pomoc specjalistów, a przede wszystkim ostre zacięcie.
- Cieszę się z tego sukcesu. Boli mnie jednak to, że uciekają od nas panowie. Niestety, mężczyzn najtrudniej przekonać do tego, by trzymali wagę. Mieliśmy męską grupę “Batonów”. Tworzyło ją 30 panów. Dziś zostało ich siedmiu. Mam jednak nadzieję, że znów się wynurzą z domu i z nami będą – przekonuje szefowa płockiego oddziału – Danuta Gąsecka, której kolejnym celem jest zachęcenie do walki o linię ludzi najbardziej otyłych. – Tych w Płocku nie brakuje. Pojawili się na pierwszym spotkaniu naszego klubu, a potem się wykruszyli. Zostali średniacy, którzy są w stanie walczyć i którym jest łatwiej zrzucać kilogramy. Ludzie bardzo otyli potrzebują więcej wsparcia i motywacji i ja im mogę pomóc. Sama miałam ten problem i wiem, jak jest ciężko.
Tymczasem nawet z największą nadwagą można sobie poradzić. Dowodem jest osoba polskiego “Króla Odchudzania” – Grzegorza Kruka z Warszawy, gościa specjalnego płockiego święta odchudzania. Ważył ponad 160 kilogramów. Schudł 75 kilo!
- Pracowałem jako mechanik samochodowy na stacji obsługi. Oprócz nadwagi miałem obciążenie fizyczne wynikające z uprawianej profesji. Ogólnie nie miałem nadciśnienia, ani podwyższonego cukru. Wysiadł mi jednak prawy staw biodrowy. Zacząłem chodzić o kuli. Jednak wiadomo było, że podobny los czeka drugi bardziej obciążony staw i zacznę jeździć na wózku. Czekała mnie operacja, ale dopiero wtedy jak schudnę. To był mój doping – wspomina Grzegorz Kruk.
Ze względu na osłabione panewki nie mógł ćwiczyć. Jedynym wyjściem była dieta. Próbował trzy razy. Za pierwszym razem przez trzy tygodnie schudł 14,5 kg, za drugim 20 kg. Zbyt szybko tracił jednak masę i pojawił się efekt yo-yo. - Optymalny spadek wagi przy odchudzaniu to 3-4 kg miesięcznie. Wtedy organizm ma czas przestawić się na inne tory. Zacząłem więc stosować dietę 1000 kalorii i to przyniosło skutki – opowiada mężczyzna. W jego codziennym menu zapanowała nowa równowaga. 2/3 warzyw i 1/3 owoców, chleb chrupki, smarowany masłem roślinnym, ale tylko tyle by właściwie obetrzeć nóż, na to pomidor, ogórek, sałata, szczypiorek. Pożegnał się z kartoflami, cukrem produktami mącznymi. Alkohol pije w małych ilościach. - Wartość kaloryczna alkoholu wystarcza, żeby zaspokoić organizm energetycznie, a wszystko co przy tym się je, idzie niestety w bioderka – śmieje się król odchudzania.
Oczywiście miał chwile słabości. Po trzech miesiącach nauczył się walczyć z pokusami i wypracował nawyki żywieniowe. – Zmieniłem styl życia i myślenia. Albo dajemy sobie życie, albo śmierć.
Do telewizyjnego Klubu Kwadransowych Grubasów trafił przez znajomego. Barabara Markowska prowadząca program kontrolowała i dopingowała pana Grzegorza. Dzięki programom w telewizji jego walką z nadwagą żyło całe osiedle, na którym mieszka. Obecnie jest na emeryturze i wspiera innych. - Człowiek, który był otyły musi się całe życie pilnować. Nie katować, a umieć odmawiać. Osobom, które nie mogą ćwiczyć, polecam basen, a w chwili łapania za kolejną kanapkę wypić szklankę wody – dodaje Grzegorz Kruk. Przyznaje, że przez zimę przytył 5 kilogramów, ale obecnie znów wraca do formy.
Na stadionie zebrało się wielu płocczan. Kolejka była przy punkcie zapisów do klubu, a najwięcej osób otoczyło stolik z sałatkami “maksimum smaku, minimum kalorii”. Rewelacyjne show członkiń klubu pod okiem instruktorki Katarzyny Sienkiewicz, zachęciły do ruchu nawet najbardziej opornych. – Panie spotykają się ze mną na ćwiczeniach na sali, przy basenie. Są świadome, że kiedy przestaną ćwiczyć, bądź zaczną jeść, kilogramy wrócą. Nie wszystkim starcza sił. W grupie jednak łatwiej schudnąć. Kobiety często wymieniają się dietami. Czy je stosują, czy nie to nie ważne. Ważne, że chcą – przekonuje instruktorka.
Ciekawostką spotkania było też ruchome “łóżko”, na które wystarczy się położyć, a ono zdziała z naszym ciałem cuda. – Stół wyposażony jest w specjalne zawieszenie, które oddziałuje na całą strukturę psychofizyczną ciała. Pobudzenie ruchem stymuluje narządy wewnętrzne, uruchamia lepszy przepływ krwi, drenuje organizm, pobudza perystaltykę jelit, przemianę materii, dotlenianie, jednocześnie aktywuje procesy spalania tkanki tłuszczowej. Ruch oddziałuje też na naszą psychikę. Rozluźnia. Człowiek staje się łagodniejszy i bardziej otwarty na zmiany. Wszystko się dzieje samoistnie – przekonuje terapeuta Zygmunt Łakomy, założyciel TBC Akademy, funkcjonującego w Polsce i Szwecji. Dzięki stołowi schudł 27 kilogramów w ciągu 8 miesięcy. Twierdzi, że przez ów przyrząd stał się mniej nerwowy i otwarty na świat. Być może wkrótce także płocczanie będą mogli korzystać z tego wynalazku, gdyż powstanie w naszym mieście “Łakobar”. – Jest to terapia, ale to słowo wywołuje u wielu niechęć. Ludzie otyli i tak wystarczająco są sfrustrowani. “Idę do Łakobaru” brzmi bardziej przyjemnie niż “idę na terapię” i faktycznie jest też przyjemne – twierdzi terapeuta.
Dodajmy, że płocki oddział KKG od 1 lipca stanie się fundacją. – Oznacza to więcej profesjonalnego szkolenia, więcej fachowej siły medycznej i profesjonalne wczasy odchudzające – tłumaczy Danuta Gąsecka, która chętnie udzieli porad zainteresowanym pod numerem tel. 268-33-33.
Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości