Wybór repertuaru nie był zaskoczeniem. Mokrowiecki co jakiś czas przypominał o swojej sympatii do prozy i dramaturgii czeskiej. Po sukcesie „Partii umiarkowanego postępu w granicach prawa” według Haška (1990), „Procesie” Kafki (2014), „Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie” Zelenki (2015), „Myszach Natalii Mooshaber” Fuksa (2018), sięgnął po nostalgiczne opowiadanie Hrabala „Bambini di Praga” w adaptacji Vaclava Nyvlta. Tekstowi dodał muzykę na żywo i śpiewane w języku oryginału piosenki. W takiej pogodnej aurze żegnał się z pełnioną przez 31 lat funkcją dyrektora Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. Publiczność nie zawiodła, dziękując długą owacją na stojąco.
Można dopatrzeć się w tym przedstawieniu wielu cytatów z biografii teatralnej Marka Mokrowieckiego. Pierwszą adaptację prozy Hrabala w Płocku przygotował z okazji 80. rocznicy urodzin autora. W kameralnym „Święcie Przebiśniegu” sam wystąpił jako narrator (pisarz), przywołujący śmieszno-smutnych bohaterów, mieszkańców letniskowego Kerska. Tę samą rolę powtarza w „Bambini di Praga”, zapraszając po czesku na opowieść o ludziach z przedmieść, którym w kartach wyszło, że rok '48 „przytrze im rogów”.
„Bambini di Praga” reżyserował Mokrowiecki już na Scenie Polskiej w Czeskim Cieszynie (2005) na zaproszenie ówczesnego dyrektora Karola Suszki. Grająca tam rolę Niewidomej Katarzyna Małachowska teraz dla płockiego spektaklu przygotowała ciekawą choreografię. Wystąpiła też jako aktorka (gościnnie). W roli Nadzi usiłuje sprzedać uniwersalny odplamiacz, ale „niektórych plam nie można usunąć bez naruszenia osnowy materiału”. To motto jest częścią scenografii autorstwa Mariana Fiszera. Dodajmy, że i scenograf i autor plakatu (Mirosław Łakomski) rozpoczynali z Mokrowieckim jego płocką dyrekcję.
Spektakl „Bambini di Praga” to zbiór scen z życia mieszkańców przedmieścia: rzemieślników, niespełnionych artystów, pełnych marzeń kobiet. Pomiędzy nimi krążą oszuści: Szef (Marek Walczak), Uhde (Szymon Kołodziejczyk), Wiktor (Adam Gradowski), oferując ubezpieczenia „na starość”. I prawie udałoby im się znaleźć pokaźną liczbę nabywców, gdyby nie Bucyfał (Mariusz Pogonowski). W piramidzie chcą znaleźć się Drogista (w tej roli zabawny Piotr Bała) i Rzeźnik (Krzysztof Popczuk). Kobiety są ostrożniejsze. Rzeźnikowa (Magdalena Tomaszewska) i Matka (Hanna Zientara-Mokrowiecka) nie kupią podejrzanych rent. Oszustów przejrzał też Fryzjer (Henryk Jóźwiak).
Każdy z bohaterów „Bambini di Praga” coś sprzedaje. Urszula (Julia Chętkowska) – nenufary panu Krausemu (Krzysztof Bień). Nauczyciel (Szymon Cempura) – „lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych”. Wszyscy spotykają się na Nocy Weneckiej, podczas której zdarzą się nieprzewidziane sytuacje.
Świat Hrabala przeniesiony na ogromną płocką scenę scalają piosenki, taniec, wizualizacje. Znakomite tango i walc w wykonaniu panów, biesiadne „pisnički” z czeskiej gospody, które wykonuje cały zespół, sprawdzone już w adaptacji Haška. Są też solówki: Magda Tomaszewska wzrusza opowieścią o starych schodach wiodących na Hradczany („Po starých zámeckých schodech” autorstwa Karela Hašlera). Piosenkę Waldemara Matuški i Evy Pilarovej „Tam za vodou v rákosí” („Tam za wodą w sitowiu”) świetnie interpretuje duet Maja Rybicka (gościnnie) i Szymon Kołodziejczyk. Aktorom akompaniuje zespół w składzie: Dominik Zachaj (akordeon), Mieczysław Grubiak (saksofon), Krzysztof Misiak (guitalele).
W spektaklu Mokrowieckiego zabrzmiało wiele czeskich przebojów, które reżyser słyszał w czasie swoich studiów w Pradze. To miasto ze starymi rzeźbami na Moście Karola i „złotą uliczką” w tle pojawia się w wizualizacjach. Reżyser kolejny raz dowiódł, że posiadł klucz do odczytywania czeskiej literatury. Czy znalazł go nad Wełtawą, czy nad płocką Wisłą?
Lena Szatkowska
fot. Waldemar Lawendowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze