Każdemu może się zdarzyć. – Wytoczono mi sprawę. Musiałem zjawić się w sądzie rejonowym w Płocku. Na drzwiach sali rozpraw przeczytałem swoje nazwisko. Każdy mógł to właściwie zrobić, bo przecież nikt nie ma zakazu wstępu do budynku. Z jakiej racji przed orzeczeniem wyroku wychodzę na bandytę, bo co innego sobie ludzie pomyślą? – pyta zirytowany mężczyzna. Zdenerwował go także sytuacja z przydzielonym z urzędu adwokatem. – Jedna rozprawa jeden mecenas, druga rozprawa – drugi. Nie chce, żeby wszyscy dookoła wiedzieli, jaki mam problem. Dodatkowo podczas rozpraw w protokole nie zapisywano wszystkiego, co mówię. Moim zdaniem miało to znaczenie dla sprawy i dla wydania ostatecznego werdyktu – twierdzi nasz czytelnik.
Pretensji miał więcej. Uważał, że obowiązkiem mecenasa z urzędu jest zdecydowana obrona klienta i choćby dążenie do ugody. – Przecież za swoją pracę bierze gratyfikację. Tymczasem niczego takiego nie zauważyłem.
Rzecznik prasowy sądu rejonowego w Płocku Joanna Kasicka tłumaczy, że adwokat czy to przydzielony z urzędu, czy też wynajęty może ustalić zastępcę na czas danej rozprawy. Korzysta w ten sposób z prawa substytucji, przy czym pełnomocnictwo nadal pozostaje w gestii prawnika, który podjął się obrony. Zdarza się bowiem, że adwokat nie może stawić się w wyznaczonym terminie rozprawy. Korzysta więc z tego typu „furtki”.
Nazwiska osób, wypisane na drzwiach sal rozpraw, informują jedynie, kto w jakiej kolejności ma wchodzić i jaka toczy się właśnie rozprawa. Nie ma w tym przypadku mowy o naruszeniu dóbr osobistych. – Owszem zapisane jest imię i nazwisko czekających na sprawę, ale nie podaje się żadnych innych szczegółów typu data urodzenia i to we wszystkich sądach karnych czy też rodzinnych, jak również innych sądach - tłumaczy Joanna Kasicka. Tak ustalił Regionalny Sąd Powszechny i tego wszyscy się trzymają. Poza tym z wyjątkiem spraw toczących się za tzw. „zamkniętymi drzwiami”, każdy ma wstęp na salę rozpraw. Podawane są tam jawnie dane stron, także w przypadku, gdy ogłoszony zostaje prawomocny wyrok.
Za to co jest zapisane w protokołach, spisywanych podczas rozpraw, odpowiada przewodniczący obecny na rozprawie. Przy czym nie ma obowiązku zapisywania w tych zapisach słowo w słowo wszelkich zeznań. Jednak którakolwiek ze stron może zgłosić wniosek o sprostowanie do protokołu i zapisywanie zeznań istotnych zdaniem strony do sprawy. Sąd może ów wniosek uwzględnić, ale warto pamiętać, że nie musi.
Natomiast w przypadku ugody, taką wolę wykazać muszą obydwie strony, nie tylko strony oskarżonej, ale i oskarżającej.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze