Drobin nie ma uchwalonego budżetu na ten rok. Radni dyskutują nad nim, ale tylko w komisjach. A właściwie tylko nad jedną kwestią – budową nowej miejskiej kotłowni. To ta inwestycja jest kością niezgody między burmistrzem a większością radnych.
Zazwyczaj budżety miast i gmin są uchwalane na ostatniej sesji w roku. Ale w Drobinie tak się nie stało. Miasto i gmina nie mają uchwalonego budżetu na ten rok i na razie funkcjonują na zasadzie prowizorium budżetowego. Jak mówi burmistrz Sławomir Wiśniewski, to jeszcze nie jest tragedia, bo radni czas na podjęcie budżetowej decyzji mają do końca lutego.
Ale niemal jest pewne, że radni nie uchwalą budżetu w wersji zaproponowanej przez burmistrza. A kością niezgody jest budowa nowej kotłowni miejskiej. O tej inwestycji sporo mówił w swoim wywiadzie w Tygodniku Płockim przewodniczący Rady Miejskiej Adam Zbigniew Kłosiński. Mówił w nim m.in.: – Przy budowie nowej kotłowni pojawiają się pytania i dylematy. Kotłownia ma kosztować 3,7 mln zł, ale brak szczegółowych kalkulacji, czy na pewno. Ze środków unijnych jest szansa pozyskać 2,7 mln zł, a resztę musimy dołożyć ze środków własnych gminy. Nasuwa się pytanie, kto za to wszystko zapłaci: odbiorca ciepła czy podatnik?
Przewodniczący wyraził też m.in. obawy, że ta inwestycja zwiększa zadłużenie miasta, że nie rozumie dlaczego do nowej kotłowni miałby zostać podłączony Zespół Szkół w Drobinie, bo wiązałoby się to z budową nowego ciepłociągu, a to kolejne koszty. Adam Zbigniew Kłosiński mówił: – Obecnie nasze zadłużenie sięga ok. 37 proc. W projekcie budżetu na 2014 r. jest propozycja zaciągnięcia 3,7 mln zł zobowiązań, żeby spiąć budżet. To tyle, ile kosztuje nowa kotłownia. Jeśli zdecydujemy się na inwestycję, to automatycznie musimy zaciągnąć kredyt. Wtedy zbliżamy się do wartości progowej i właściwie stoimy pod ścianą. Więcej kredytów brać nie możemy. W następnych latach możemy liczyć tylko na inwestycje, które będą finansowane z dochodów własnych. I pojawia się kolejny dylemat – czy my mamy moralne prawo obciążać tym wszystkim następną radę, a w konsekwencji pozbawić mieszkańców inwestowania w infrastrukturę całej gminy, ze środków unijnych na lata 2014– 2020?
Przewodniczący kilkakrotnie zaznaczył, że ma świadomość, iż ta inwestycja jest potrzebna. – Nie chciałbym, żebyśmy rezygnowali z budowy kotłowni, ale żeby przesunąć to w czasie, zastanowić się, podjąć decyzję obciążającą odbiorcę ciepła jak najmniejszym kosztem – mówił. Obiekcje Adama Zbigniewa Kłosińskiego podziela ok. 10 radnych. To zdecydowana większość w 15-osobowej Radzie Miejskiej. Na razie nie widać na horyzoncie porozumienia w sprawie kotłowni.
Burmistrz Sławomir Wiśniewski mówi wprost, że to, co się dzieje wokół budowy kotłowni, to manipulacja i „robota polityczna kosztem mieszkańców”. – Budowa nowej kotłowni to konieczność. Stara, która powstała w latach 80., jest w opłakanym stanie technicznym. W każdej chwili może odmówić posłuszeństwa. Nie mogę wycofać się z tej inwestycji, bo to sprawa bezpieczeństwa dostarczania ciepła dla setek mieszkańców – mówi burmistrz.
Zaznacza, że w budynkach, do których dostarczane byłoby ciepło z nowej kotłowni, są zameldowane 334 osoby. Nie zgadza się z argumentami związanymi z kosztami budowy. Tłumaczy, że inwestycja jest kompletnie przygotowana, że są pozwolenia na budowę, dokumentacja techniczna, kosztorysy, że miasto ma już podpisaną umowę na dofinansowanie budowy ze środków unijnych sięgające 70 proc. kosztów, czyli na 2,7 mln zł. – Musimy wziąć milion złotych kredytu, ale to w zasadzie nie będzie miało wpływu na sytuację budżetu. Bo te pieniądze zaoszczędzimy, podłączając do nowej kotłowni Zespół Szkół – mówi Sławomir Wiśniewski.
I tłumaczy, że podłączenie Zespołu Szkół wcale nie generuje dodatkowych kosztów, bo budowa nowego ciepłociągu już jest ujęta w inwestycji. Oszczędności ma natomiast przynieść to, że placówka przestanie być ogrzewana najdroższym paliwem, czyli olejem opałowym. Jak mówi Sławomir Wiśniewski, dzisiaj roczny koszt oleju opałowego to 235 tys. zł. Po podłączeniu do nowej kotłowni ten koszt radykalnie spadnie. – Radni nie negują stanu technicznego obecnej kotłowni, potrzeby zbudowania nowej, ale są przeciwni jej powstaniu. Pytają, czy mamy moralne prawo obciążać przyszłą radę ewentualnymi zobowiązaniami. A ja pytam, czy mamy moralne prawo nie skorzystać ze środków unijnych i zostawić następnej radzie nierozwiązany problem, z którym przyjdzie się jej zmierzyć tylko za budżetowe pieniądze – mówi Sławomir Wiśniewski.
Wszystko wskazuje na to, że drobińscy radni nad budżetem będą debatować 21 stycznia. Jest bardzo prawdopodobne, że uchwalą budżet, ale wykreślą z niego budowę miejskiej kotłowni. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze