Reklama

Audioriver z płocczanami czy bez?

06/08/2008 10:18
Wiele osób narzeka na szarość i nudę, która ogarnia Płock. Są jednak dni, podczas których nasze miasto staje się centrum kolorowego, spontanicznego życia. Dzieje się tak, gdy Płock zmienia się ze stolicy naftowej kraju w stolicę festiwalową. Z całej Polski, ale również i z zagranicy zjeżdżają do nas wtedy wielobarwne tłumy fanów doznań muzycznych i wizualnych.



Miasto oferuje nam całą gamę festiwali, podczas których każdy może coś dla siebie znaleźć. Dla fanów nowoczesnych dźwięków organizowany jest od lat przegląd najnowszych trendów muzyki elektronicznej. Po różnych problemach i przejściach, od trzech lat festiwal nosi nazwę Audioriver i jak się wydaje, w końcu odnalazł własny nurt. – Wiele osób się zastanawiało czy pierwsza, czy druga edycja była lepsza. Opinie były różne. W tym roku, dzięki składowi gwiazd i frekwencji uczestników nikt nie ma wątpliwości. 3 edycja przebija dotychczasowe – mówi Łukasz Napora, współorganizator imprezy.

Przed Audioriver kilka tysięcy fanów z całej Polski zapowiadało na forach swój przyjazd. W piątek pociągi w Kutnie były przeładowane. Pomimo, że w tym samym czasie odbywała się konkurencyjna impreza w Gdyni, wiele osób obrało kurs na Płock. Organizatorzy Audioriver zapewniają jednak, że nadmorskie koncerty nie stanowiły zagrożenia.

– My obstawiamy inną część kraju, choć na pewno fani drum’n’bass podzielili się na Płock i Gdynię – zaznacza Łukasz Napora.

Po raz pierwszy Audioriver był biletowany. Powód? Ograniczenie niepożądanych gości i bezpieczeństwo uczestników. – Czytaliśmy też różne opinie i szczerze oburzały nas teksty płocczan, którzy pisali „nie zapłacę za bilety na tę waszą imprezę. Usiądę na skarpie i zobaczę wszystko za darmo”- usłyszeliśmy od organizatorów. Wybierając się w piątek na spacer po Tumach, od widoku w dół skarpy oddzielały spacerowiczów kraty. Sporo kręciło się też ochrony. Organizatorzy, jako pierwsi, zadecydowali, aby postawić bramki na górze, a nie jak do tej pory – dopiero przed plażą. Wielu osobom nie spodobał się ten pomysł, ale trzeba przyznać, że się sprawdził. Można było spokojnie zejść na plażę i nie trzeba było omijać grupek siedzących na schodach i pijących piwo.

A na plaży oprócz wydzielonego na ogródki terenu, uczestnicy Audioriver mieli do dyspozycji trzy namioty, w których raczeni byli współczesnymi dźwiękami, prezentowanymi przez najlepszych DJ-ów z całego świata. Nie obyło się również bez sceny głównej, zarezerwowanej dla największych gwiazd. W tym roku należeli do nich: Roni Size Reprazent oraz UNKLE. I tu zaskoczenie dla tych wszystkich, którzy kojarzą muzykę elektroniczną tylko z laptopem. Roni Size, reprezentujący drum’n’bass, rozgrzał publikę do czerwoności, nie tylko samplami, ale grupą żywych instrumentów – perkusją, gitarą i kontrabasem. Set był krótki, ale za to maksymalnie energetyczny. To godzina tańca do upadłego. Również grupa UNKLE nie stroni od żywych instrumentów, chociaż woli trochę spokojniejsze klimaty.

Obok muzyki były też wizualizacje. To nieodzowna część festiwalu. 4 najlepszych w Polsce VJ’ów zadbało o dobrą oprawę wizualizacyjną. Dzięki ich pracy impreza zyskała dodatkowy klimat.

Podczas festiwalu brakowało imprez towarzyszących – teatrów ulicznych czy też pokazów filmowych. Ale i tak impreza ma szansę stać się głównym festiwalem muzyki elektronicznej w Polsce, a może i w Europie. W kolejnych edycjach chętnie zobaczylibyśmy sety Amona Tobina czy Dj Shadow’a. Warto o tym już wspomnieć, bo organizatorzy myślą już o czwartej edycji Audioriver w Płocku. Ma być ona jeszcze bardziej rozwinięta w stronę alternatywną.

To znak, że Płock sprawdza się jako gospodarz tego typu imprez. – Mamy wsparcie ze strony Urzędu Miasta. Ale ten rok jest dla nas rokiem testu, bo chcemy sprawdzić ilu płocczan odwiedza Audioriver, jeśli trzeba zapłacić. Kilka dni przed imprezą tylko 10% biletów sprzedaliśmy w Płocku – tłumaczy Łukasz Napora.

Mimo tego nikt nie myśli o przeniesieniu imprezy do innego miasta, a raczej o budowie campingu z prawdziwego zdarzenia. W tym roku z noclegami dla przyjezdnych były kłopoty. Zapełnione były nawet internaty szkół. – Rozwijający się festiwal musi mieć dobrą bazę noclegową. Wiemy, że hoteli tutaj tak szybko się nie wybuduje, a więc pozostaje camping i pole namiotowe – mówią organizatorzy.

Zważywszy, że publicznością Audioriver jest młodzież, to chyba jedyne rozsądne rozwiązanie. A nawet jeśli hotele czekałyby w Płocku na gości, to ceny za nocleg pewnie mocno nadszarpnęłyby budżet młodego fana muzyki elektronicznej.

Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości