Reklama

Artystyczna rodzina ze Zdziara Wielkiego - Drzewo, rzeźba, nieśmiertelność

22/05/2003 15:25
Najlepszym rzeźbiarzem jest sama natura, ale dobremu rzeźbiarzowi wystarczy podobno jeden rzut oka na kawałek drewna, żeby zobaczyć w nim ptaka, psa, kota, żabę, krasnala, anioła czy dla kontrastu diabła, babkę z dzieżą lub dziadka ze skrzypcami.Wspomniany rzut oka wystarczy Jerzemu Kopczyńskiemu, a po wcieleniu w życie idei, czyli rzeźbiarskim akcie twórczym do dzieła przystępuje jego żona Maria, która maluje każdą wykonaną rzeźbę. Pole wyobraźni twórcy jest nieograniczone. W konsekwencji mamy na przykład do czynienia z ptakiem o niebieskich skrzydłach czy diabłem, który jednoznacznie kojarzy się z piekłem. Małżeństwo ze Zdziara Wielkiego sztuką ludową zajęło się dość niedawno, ale ich rzeźby można zobaczyć m.in. w galeriach w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, a także kabarecie Olgi Lipińskiej i domu Krystyny Sienkiewicz. Dla rzeźb Kopczyńskich świat jest globalną wioską, jak sami mówią, nie ma ich tylko na Antarktydzie. W 1998 r. rzeźby ze Zdziara zdobyły cztery pierwsze nagrody w konkursie w Colorado Springs. Za niepowtarzalność. - Biorąc do ręki kawałki drewna mogę wyrzeźbić sto kur i każda będzie inna - deklaruje Jerzy Kopczyński, od ubiegłego roku członek Stowarzyszenia Twórców Ludowych. - Inspiruję się tym, co nakazuje mi wyrzeźbić kawałek drewna, bo najpiękniejszym, najbardziej fantastycznym rzeźbiarzem jest sama natura. Zdarzają się gałęzie, które już tworzą rzeźbę. Drzewo jest nieśmiertelne, ten kawałek drewna daje mu nieśmiertelność. A zaczęło się banalnie, bo od... plasteliny i modeliny, z których synowie Tomasz (dziś student pedagogiki w płockiej PWSZ) i Michał (historia sztuki w Toruniu) lepili samochody czy motocykle. Przykład z braci wziął także Jakub (student etnologii), nie rzeźbi jedynie córka (tegoroczna maturzystka z “Małachowianki”): - Tonami kupowaliśmy plastelinę i modelinę. Mąż zawsze uważał, że ich talent trzeba pielęgnować, bo być może kiedyś zaowocuje pasją i będzie to sposób na życie. Okazało się, że sami, gdy znaleźliśmy się na życiowym zakręcie, bo straciliśmy pracę, musieliśmy odkryć ten talent w sobie - wspomina Maria Kopczyńska. Takiego podejścia do sztuki uczą także dzieci i młodzież w szkołach, do których są zapraszani na zajęcia, na przykład w szkole w Górze. Jerzy Kopczyński rzeźbi w drewnie lipowym (jest dobre do obróbki), Maria Kopczyńska wszystkie rzeźby pokrywa farbami akrylowymi, najchętniej używa żywych kolorów, bo takie powinno być malarstwo ludowe. Tajniki pracy artystycznej odkrywali stopniowo, opierając się na własnych doświadczeniach. Mówią, że ich rzeźby mają charakter etniczny, czerpią z ludowego folkloru, otoczenia, przyrody: - Sztuka ludowa przez profesjonalistów traktowana jest po macoszemu, ale ona nie jest wyuczona, rodzi się z obserwacji, umiłowania tego, co nas otacza. Tę twórczość uprawia się u siebie, na podwórku, gdzie fruwają ptaszki, ryczą krowy, szczekają psy. Ona nastraja człowieka optymistycznie - naturalistycznie rzecz ujmuje Maria Kopczyńska. Sztuka owszem, ale twórcy ludowi od tego roku mają niemały kłopot. Swoje prace najczęściej sprzedają na kiermaszach lub w galeriach. Do niedawna wszystkie transakcje zapisywane były w tzw. książce zakupów, artyści wystawiali rachunek sprzedaży, a właściciel galerii - podmiot gospodarczy - odprowadzał 5,5% zryczałtowanego podatku od kupionych rzeczy. To bardzo ułatwiało odprowadzanie podatku. Teraz natomiast ktoś, kto chce sprzedać swoje wyroby, jest zmuszony zarejestrować działalność gospodarczą, co niesie za sobą płacenie wyższego, bo 16 %, podatku dochodowego (takiego samego, jak płacą rzeźbiarze profesjonalni). Poza tym wielu artystów, którzy są mieszkańcami wsi, wolałoby płacić składkę na KRUS niż na ZUS, w którym są znacznie wyższe składki. Zdaniem Kopczyńskich decyzja Ministerstwa Finansów znacznie utrudnia życie artystom ludowym, którzy choć nie są rolnikami, jednak mieszkają na wsi. Teraz po prostu często nie jest ich stać na to, żeby zapłacić za drogie miejsce na kiermaszu, ponieważ koszt ten nie pokrywa się z ewentualnym utargiem. Kopczyńscy nie tracą jednak nadziei, że ktoś w końcu zainteresuje się problemami dużej grupy artystów ludowych, którzy są ludźmi utalentowanymi, mają swoje artystyczne pasje chcieliby na wsi utrzymywać się z działalności pozarolniczej. (eg) Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości