Zaskakują, kiedy na scenie grają tak, że zapiera dech. Zaskakują, kiedy ogląda się ich prace, rysunki, słucha piosenek. I to wcale nie tylko biesiadno-discopolowych. Wydaje się niesamowite, że osoba niepełnosprawna tworzy coś tak wspaniałego. Obrazy pani Basi zaskakują nie tylko wyjątkowym sposobem malowania, ale również dopisywanymi do nich później tekstami. Piosenki hip-hopowe pana Piotrka to niezwykłe opowieści o scenie życia. Pan Andrzej na komputerze tworzy niepowtarzalne prace, swoiste opowieści polityczne z własnymi, dotyczącymi bieżących wydarzeń ilustracjami i komentarzami. – A to tylko kilka osób z naszej licznej artystycznej, bardzo utalentowanej rodziny – mówią współpracujący z nimi na co dzień terapeuci i wychowawcy.
Gdy się posłucha, popatrzy i porozmawia z samymi artystami oraz ich opiekunami, to ma się nieodparte wrażenie, że tu sztuka ma się bardzo dobrze. – Żeby odkryć te różnorodne i nie bardzo oczywiste talenty, trzeba też mieć artystyczną duszę. Umieć patrzeć, słuchać trochę inaczej. Dlaczego? Bo zazwyczaj podobają nam się rzeczy, które podobają się wszystkim. A tak naprawdę w artyzmie potrzebna jest inność. A kiedy jest to coś innego, nie zawsze spotyka się z uznaniem – tłumaczy Iwona Paradowska – Olkowska, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Zakrzewie, dodając, że tej artystycznej inności w ich placówce nie brakuje. Na większym forum, dla większej publiczności jest prezentowana podczas dorocznego, organizowanego od 26 lat „Dnia Humoru i Satyry”. – Ale na co dzień powstaje w pokojach mieszkańców, podczas zajęć w pracowniach, czasami w zupełnie zaskakujących momentach – mówi dyrektor DPS w Zakrzewie.
Krowa to, a co!
Wielką osobowością artystyczną DPS w Zakrzewie, której prace robiły i robią wrażenie była nieżyjąca już Barbara Chęcka. Bardzo kolorowa osoba, wprost nie z tej ziemi. Bardzo pogodna. Tak o niej mówią ci, którzy ją znali, a także ci, którzy dziś oglądają jej prace zdobiące korytarze i sale domu w Zakrzewie. – Miała naprawdę wiele talentów, artystycznych wizji. Przede wszystkim plastycznych, ale i literackie. Swoje prace tworzyła od niechcenia. Nigdy ich specjalnie nie szanowała. Czasami przychodziła pokazywała je i mówiła: „To co, wysyłam” i wyrzucała do kosza. Bogata wyobraźnia, bardzo kolorowa postać, która mnie i myślę, że wielu osobom zapadła bardzo mocno w pamięci – wspominała artystkę dyrektor Paradowska – Olkowska.
Pani Barbara słynęła z tego, że coś rysowała, a później dopisywała teksty. Równie niesamowite jak i obrazy. Jak chociażby ten brzmiący: „Krowa to, a co!” czy: „Śniło mi się, że wychodzę za mąż. Duży mąż”.
Panią Genią, kolejną artystką z Zakrzewa, interesowali się prowadzący muzeum sztuki art brut we Francji. Przekazała im kilka prac. Jej charakterystyczne i rozpoznawalne rysunki zostały wyeksponowane na wystawie ukazującej piękno sztuki naiwnej.
Niesamowitą osobowość artystyczną ma też pani Renia. – Samo obserwowanie jej przy pracy było czymś niezwykłym. Po prostu brała jakiś rysunek, obrazek, ilustrację, zdjęcie i patrząc na nie rysowała to, co widzi. Powstawały genialne, świetne prace oczywiście zawsze zupełnie różne od oryginału. Z doskonale dobranymi kolorami. Mocnymi kolorami, które o dziwo jakoś doskonale się łączyły – mówili terapeuci pracujący w Zakrzewie. Czy to zaskakujące? – Tak, swoją niezwykłością. Bo kiedy stoimy przed dobrym dziełem, to ono jest świetne nie dlatego, że jest kropka w kropkę takie jak w naturze. Tylko dlatego, że nas zaciekawia, inspiruje, zastanawia, co autor miał na myśli – dodają pracownicy DPS.

Eliza Kinalska
fot. DPS Zakrzewo
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze