Musisz coś zjeść! To uczucie jest znane wielu osobom. Dopada nas, gdy pojawiają się kłopoty w pracy lub miłości. Tyjemy w chwilach stresu, ponieważ niepokój i napięcie staramy się zagłuszyć czekoladą i orzeszkami. Chcielibyśmy przestać, ale nie możemy. Okazuje się, że to nie tylko brak silnej woli, ale również sprawa hormonów.Pod wpływem silnego stresu w organizmie uwalniane są chemiczne związki, odpowiedzialne za nadmierny apetyt. Badania wykazały, że winien jest kortyzol (hormon stresu). Gdy uwalnia się czujemy większe zapotrzebowanie na cukier i tłuszcz Im częściej jesteśmy w stresie, tym ryzyko niepohamowanego jedzenia rośnie. - Nieważne, czy stracimy dużo pieniędzy czy tylko “zawalimy” ważny termin. W obu przypadkach reakcja organizmu jest taka sama. Włącza się chemiczny alarm i uwalniają się do krwi hormony stresu. Gdy poziom kortyzolu wzrasta, jemy nie tylko bez umiaru, ale również najchętniej coś słodkiego i tłustego. W stresie z pewnością nie zadowolimy się marchewką, raczej rzucamy się na ciastka, bo pochodzące z nich kalorie organizm najłatwiej przyswaja. Są zastrzykiem energii, która może się przydać, gdybyśmy musieli zmierzyć się z niebezpieczeństwem. Problem polega na tym, że jest je trudno spalić. Powstaje błędne koło. Jedzenie łagodzi stres, działa jak prozac, ale myśl o tym, że pochłonęliśmy pudełko czekoladek, które zamieniają się w fałdy tłuszczu, również nas stresuje i znów jemy - powiedziała Małgorzata Wawryk. Mieszanka kortyzolu z insuliną tak wpływa na przemianę materii, że tkanka tłuszczowa łatwiej się odkłada. Zestresowany tłuszcz umieszcza się na brzuchu. Tu będzie łatwiej dostępny, gdy organizm w razie potrzeby będzie chciał wykorzystać go i przerobić na energię. Ale jeśli tej energii nie zużyjemy podczas fizycznego wysiłku, to zapasów nie uda się spalić. Sterczący brzuch, to nie tylko problem kobiet z nadwagą. Również u szczupłych, jeśli mają wysokie stężenie kortyzolu, w okolicach talii może pojawić się oponka. Tłuszcz na brzuchu (tzw. otyłość otrzewnowa) jest groźny dla zdrowia. Z reguły towarzyszy mu wysoki poziom cholesterolu, nadciśnienie, podwyższony poziom cukru. Aby pozbyć się dolegliwości należy zacząć od zmiany diety. W pożywieniu powinny pojawić się węglowodany złożone, które wolno uwalniają cukier i dzięki temu równomiernie dostarczają energii. Możemy je znaleźć w pełnoziarnistym pieczywie i innych produktach zbożowych, warzywach, owocach, orzechach, nasionach. Dzięki niewielkim posiłkom (sześć w ciągu dnia) łatwiej zapanujemy nad apetytem. Dobrym sposobem jest łączenie węglowodanów z białkiem np. owoców z orzechami, brązowego ryżu z rybą. Taka kombinacja na talerzu hamuje pobudzenie kortyzolu i działa przeciwstresowo. Białko jak i węglowodany są w pełnych ziarnach zbóż, fasoli, soczewicy, orzechach. Gdy mamy ochotę na coś słodkiego, możemy zjeść kilka suszonych owoców z orzechami. Jest to zdrowa przekąska, ale kaloryczna, dlatego nie należy przesadzać z ilością. Kiedy jesteśmy w stresie tracimy dużo magnezu i witamin z grupy B. A właśnie one wzmacniają odporność na stres. Magnez znajdziemy w ciemnozielonych warzywach, grubych kaszach, razowym chlebie. Witaminy z grupy B w mleku, nabiałach, ziarnach i drożdżach. Najlepszym napojem dla zestresowanych jest woda. Porad udzielała Małgorzata Wawryk z centrum Terapii Naturalnej przy ul. Wyszogrodzkiej 96a/2. rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze