Sezon na truskawki potrwa jeszcze kilka dni. W tym roku plantatorzy truskawek mogli na nich zarobić. Cena kształtowała się różnie, od 2 do 5 zł za łubiankę.Andrzej Kwiatkowski z Rębowa w gminie Gostynin ma 5-hektarową plantację truskawek (w tym 4 ha owocującej). Truskawki uprawia od 5 lat. Odmianę zenga zengana odstawia do Beko-Chłodni w Płocku: - Cena się zmienia, generalnie kształtowała się w wysokości 1,50-1,60 za kg, ostatnio jest lepiej - 2,20-2,40 za kg. W zbiorze przeszkadza pogoda, deszcze spowodowały, że pojawiła się szara pleśń. Skupy przyjmują na korzystniejszych warunkach, za łubiankę można dostać 3,80-4 zł: - W zeszłym roku dużo osób zrezygnowało z truskawek, bo nie było koniunktury i uprawa się nie opłacała. Produkuję sadzonkę, ale ludzie nie chcą kupować, teraz może będzie lepiej - dodaje Kwiatkowski, który najwiecej zarobił na truskawkach dwa lata temu, kiedy zebrał 17 ton z ha. - Jest problem ze znalezieniem pracowników. Płacę 1 zł od uzbieranej łubianki, ale prędzej zatrudni się ktoś, kto weźmie urlop, żeby dorobić niż bezrobotny. Dobrze ocenia sezon Agnieszka Grębosz, specjalista ODR w Płocku: - Owoce dobrej jakości, zdrowe i świeże, zawsze znajdą nabywcę - czym potwierdza zasłyszaną opinię, że truskawki cieszą się w tym roku u kupców dużym wzięciem. Truskawki gruntowe będzie można zbierać co najmniej jeszcze przez kilka dni, te pod folią, przeznaczone na przyspieszony zbiór, już się skończyły. Anna Kiełbasa z Czyżewa w gminie Sanniki, właścicielka 4 ha owoców pod folią i 1 ha w gruncie, sprzedawała owoce z domu, na krajowych giełdach i eksportowała na Łotwę. Za ile?: - Cena dnia, cena chwili - odpowiada. - Od 6 do 20 zł za łubiankę. Zarobił ten, kto zadbał o plantację, ochraniał od chorób, od pleśni. Ogólnie plantacje są porażone przez grzyby. Przez to widać biedę na wsi, bo rolnika nie stać na zastosowanie programu ochrony uprawy - ubolewa A. Kiełbasa, która uprawia truskawki od 30 lat. Ewenementem w skali kraju jest giełda truskawkowa w pobliskich Sannikach, umiejscowiona w sezonie na placu po skupie buraków. To nic, że miejscowość staje się na czas giełdy trudno przejezdna: - Kiedy zaczynał się sezon, w kolejce po truskawki stało po 15 tirów. Przyejżdżają kupcy z całego kraju, pośrednicy, sklepikarze - wspomina plantatorka. - Sanniki są zakorkowane, ruch jest większy niż na giełdzie w Broniszach. Przemysłowa odmiana z szypułką kosztowała 1,70-3 zł za łubiankę, kupcy pytali siebie nawzajem “Po ile wyrwałeś?”. Właśnie, oni nie kupowali, ale jak najtaniej chcieli wyrwać. O tym, że jest popyt na truskawkę, świadczy również wypowiedź Józefa Wojciechowskiego, kierownika działu skupu w firmie Unifreeze, która jako jedna z dwóch w Płocku skupuje truskawkę: - Skupujemy każdą ilość, bo brakuje truskawek na rynku. Owoce muszą być odszypułkowane, za kg płacimy 2 zł. Przy dużych dostawach: 5-10 ton, cenę można negocjować. W zeszłym roku plantatorzy owoców ponieśli stratę, w tym być może się odkują, bo truskawkę udawało się sprzedawać niemal na pniu, o czym świadczyło również szybkie “znikanie” smacznych owoców z naszych ulic i targowisk. (eg) Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze