Jeszcze w ubiegłym roku używane książki były jednym z najchętniej kupowanych produktów. Chętnie wybieraliśmy się do antykwariatów, aby w dobrej cenie znaleźć przede wszystkim podręczniki, ale też poszukiwane lektury, czy bestsellerowe wydania. W tym sezonie, z powodu zmienionej podstawy programowej, informatyzacji, jak również z powodu koronawirusa sytuacja zmieniła się, a antykwariusze z niepokojem patrzą w przyszłość i obserwują sytuację.
O trudnej sytuacji rozmawiamy z Bogusławem Białkiem, właścicielem jednego, jeśli już nie jedynego w Płocku antykwariatu Żak, mieszczącego się przy ulicy Królewieckiej. – Zazwyczaj o tej porze roku ruch już był spory. Uczniowie szukali książek, pytali o różne wydawnictwa. A w tym roku, póki co, nic się nie ruszyło. Kupujących właściwie nie ma. A my już nie skupujemy książek, bo jesteśmy dosłownie nimi zawaleni. Dodatkowo połowa podręczników jest już niekatulana, z uwagi na to, że zmieniła się podstawa programowa. Przestajemy skupować książki, bo z nimi zostaniemy. Koszty magazynowania, a potem utylizowania są ogromne - mówi Bogusław Białek. To w dużej części pokłosie obecnej sytuacji epidemiologicznej no i fakt, że uczniowie dostają darmowe podręczniki. Ponadto ludzie sprzedając książki, chcą jak najwięcej odzyskać. Narzekają, że są one tak tanio skupowane, a oni płacili za nie tak dużo.
fot. antykwariat Żak

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze