Anna Apostolakis przez wiele sezonów była aktorką Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. Później zaczęła przygodę z dubbingiem. Jej charakterystyczny głos i talent do ożywiania najróżniejszych postaci (od małych chłopców, złych ciotek Barbie, po kury) sprawił, że dziś jest niekwestionowaną gwiazdą polskiego dubbingu. Gra i reżyseruje. Ostatnio pracowała nad serialową wersją komiksu „Kajko i Kokosz” Janusza Christy.
Krąży taka anegdota, że Annę Apostolakis wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział. Trudno zliczyć postacie, którym użyczyła swojego głosu w produkcjach animowanych, filmach fabularnych i grach komputerowych. Do najbardziej znanych należy rola Moniki Geller w polskiej wersji amerykańskiego serialu „Przyjaciele”. Najmłodsi telewidzowie kojarzą głos aktorki z „Teletubisiów”, „Psiego Patrolu”, bajek o niebieskim parowozie Tomku czy chomikach Hamtaro. Anna Apostolakis miło wspomina również Lydię z „Żukosoczka” i śpiewającą Szafę z „Pięknej i Bestii”.
Prawdziwym wyzwaniem okazała się postać Coco, jednej z bohaterek serialu animowanego „Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster”. – Cudowna zabawa! To były długie monologi kury, oparte tylko na jednym dźwięku „kokokoko”, którym trzeba było wyrazić przeróżne emocje: radość, złość, zdziwienie. Nie można było grać a vista, tak jak zazwyczaj gramy w dubbingu. Musiałam bardzo dobrze wsłuchać się w rytm i tempo oryginału, żeby było synchronicznie i perfekcyjnie – mówi Anna Apostolakis. Łatwiej było w roli Smoczycy ze „Shreka” i Wandy w „Hotelu Transylwania 3”.
Od Słowackiego do Stachury
Zanim została aktorką dubbingową i reżyserką dubbingu, kilka lat spędziła na płockiej scenie grając ciekawe role dramatyczne. Przyszła prawie zaraz po dyplomie, który zrobiła na Wydziale Sztuki Lalkarskiej (Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Filia w Białymstoku). Zadebiutowała w spektaklu dla dzieci „Małpet cyrk” Lucjana Radzikowskiego w reżyserii Tomasza Grochoczyńskiego. Potem otrzymała ważną rolę w „Śnie srebrnym Salomei” Juliusza Słowackiego w reżyserii Macieja Dzienisiewicza (1986). – Młody człowiek, który ze szkoły teatralnej trafia od razu na dużą scenę, to ogromne szczęście i duży stres. „Sen srebrny Salomei” i tytułowa rola? Czy mogłam sobie to wymarzyć? I cierpliwość reżysera Maćka Dzienisiewicza, który widząc nieporadność aktorską do skutku rzeźbił i uczył. Po paru latach zrobiliśmy razem jeszcze jedną sztukę – „Dom Kobiet” – i było już dużo lepiej – wspomina.
W Płocku zagrała m.in. Biankę w „Poskromieniu złośnicy” Shakespeara w reż. Danuty Jagły (1987), Czarną Wróżkę w „Pierścieniu i róży czyli historii Lulejki i Bulby” Williama Makepeace'a Thackeray'a w reżyserii Tomasza Grochoczyńskiego (1988), Marię Łukianowną w „Samobójcy” Nikolaja Erdmana w reż. Wojciecha Adamczyka (1989), Amelię w „Pornografii” Witolda Gombrowicza w reż. Grzegorza Sobocińskiego (1989), Doris w „Bogu” Woody'ego Allena w reż. Marka Mokrowieckiego (1990), Marię Salome w „Powrocie Łazarza” Krzysztofa Wójcickiego w reż. Jacka Andruckiego (1991). Wystąpiła również w „Jeremiaszu” Karola Wojtyły w reż. Marka Mokrowieckiego (1991), „Ławeczce” Aleksandra Gelmana w reż. Włodzimierza Korotkiewicza (1988), „Żelaznych kwiatach” Bohdana Urbankowskiego w reż. Grzegorza Sobocińskiego (1988), „Śnie nocy letniej” (1991), „Dziadach” (1992) i „Stachuriadzie” (1992) w reż. Marka Mokrowieckiego, Janusz Hamerszmit powierzył jej tytułową rolę w „Edukacji Rity” Williama Russela (1990 rok).

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
Lena Szatkowska
fot. archiwum
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze