Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio debiutowało kilka dyscyplin sportu. Jedną z nich – i to chyba najchętniej oglądaną przez polskich kibiców – była wspinaczka. W zaliczanej do trójboju konkurencji na szybkość (obok której znajduje się też rywalizacja we wspinaczce na trudność i bouldering) szanse na zwycięstwo miała Aleksandra Mirosław.
W Tokio przewidziano tylko jeden medal we wspinaczce – za trójbój, w którym trzeba wypaść znakomicie w trzech bardzo różniących się od siebie konkurencjach. To była bardzo zła wiadomość dla większości zawodników, którzy przygotowują się do startów tylko w swoich specjalnościach.
Reprezentantka Polski Aleksandra Mirosław jest rekordzistką świata i mistrzynią świata we wspinaczce na szybkość. A w olimpijskim trójboju startuje się także we wspinaczce z liną na trudność, która najbardziej oddaje ducha wspinaczkowej sztuki. Jest to klasyczne wspinanie z dolną asekuracją po drogach przygotowanych przez routesetterów. Zawody w tej konkurencji polegają na tym, żeby dojść jak najwyżej lub po prostu ukończyć, czyli „zatopować” drogę. Każdy chwyt ma swój numer i osoba startująca dostaje punkt za jego złapanie. Zawodnicy mają obowiązek robić wszystkie „wpinki” pod groźbą dyskwalifikacji. Dodatkowym warunkiem jest limit czasowy, w którym zawodnik musi się zmieścić. Wynosi on sześć minut.
Bouldering jest z kolei esencją ruchu wspinaczkowego. Problemy w pokonaniu trasy na zawodach wysokiej rangi stają się tak nieoczywiste, trikowe, widowiskowe i wymagające tak różnorodnych umiejętności, że nie sposób nie docenić tego, jak ten sport jest skomplikowany i trudny techniczne. Siła i odpowiedni poziom atletyzmu wydają się być zaledwie wstępem do gry, w której rozstrzygające są: umiejętności, precyzja ruchu, koordynacja, doświadczenie oraz umysł ostry jak brzytwa. Niezbędny jest również pewien rodzaj inteligencji wspinaczkowej, pozwalający szybko znajdować właściwe rozwiązania. Zmagania zawodników ogląda się znakomicie, bo na przejście drogi zawodnik ma tylko jedną próbę. Odpadnięcie automatycznie kończy występ wspinacza. Budzi to dużą presję i stres, z którym trzeba sobie dobrze radzić podczas zawodów.
Wreszcie wspinanie na szybkość, czyli na czas. Dwoje zawodników wspina się symultanicznie, a raczej biegnie po takiej samej drodze wspinaczkowej. Wygrywa szybszy. W tej właśnie konkurencji Aleksandra mogła zdobyć złoty medal, a ostatecznie musiała zadowolić się czwartym miejscem w trójboju. W Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu zawodnicy będą walczyć o medale w każdej konkurencji.
- Każda z tych konkurencji jest zupełnie inna i trójbój w Tokio pokazał, że ciężko jest je wszystkie połączyć. Zwłaszcza nam, wspinaczom na czas. Nasza konkurencja jest najbardziej oderwana od wspinania, my de facto najmniej się wspinamy, ale najwięcej wykonujemy treningu przygotowawczego siłowego, bardzo dużo czasu spędzamy na siłowni, co potem przekładamy na ścianę. Ścigamy się zawsze na takiej samej drodze. W każdej z tych konkurencji liczy się coś innego. W mojej szybkość, koordynacja, ale też skupienie, umiejętność działania pod presją. Wspinanie się jest dyscypliną, którą możemy porównać do lekkiej atletyki, wtedy łatwiej będzie zrozumieć, o co chodzi. I tak, czasówka to jest sprint, bouldering to 400 albo nawet 800 m przez płotki, a wspinaczka na trudność to maraton – wyjaśnia Aleksandra.
Reklama
I dodaje, że wybrała akurat tę konkurencję, bo zawsze uwielbiała rywalizować.
- A tu rywalizuję bezpośrednio z innym zawodnikiem, no i wszystko szybko się dzieje, jest wymierność czasu. Jeśli chodzi o prowadzenie czy bouldering, to jednak są to poziomy trudności i wszystko zależy od stylu drogi, jest wiele więcej składowych, a tu biegniemy i jest od razu wynik instant – mówi zawodniczka.
Dojście do pierwszego seniorskiego tytułu mistrzyni świata zajęło Aleksandrze dziesięć lat.
- I od tego momentu liczę swoją karierę, bo starty seniorskie to jest coś innego zupełnie niż w młodszych kategoriach. To już jest praca. Zaczęłam się wspinać dopiero w wieku 13 lat, ale z drugiej strony, teraz dzieciaki wspinają się już w wieku 4, 5, 6 lat. Jak my awansowaliśmy na Igrzyska, to ten sport zaczął przeżywać rozwój, z czego bardzo się cieszę.
Reklama
Kiedy oglądamy zawody we wspinaczce na szybkość, Aleksandra wygląda na ściance jak gladiatorka, tymczasem jest niewysoka, bardzo szczupła. Czy taka sylwetka pomaga w osiąganiu sukcesów?
- Myślę, że musimy jeszcze kilka lat poczekać, żeby wyznaczyć taki idealny model wspinacza na czas. Widać jednak, że ta dyscyplina zmierza w kierunku mniejszych i drobniejszych zawodników. Ja jestem rekordzistką świata, a wśród mężczyzn jest Indonezyjczyk, prawdopodobnie mojego wzrostu, też bardzo drobny. Dlatego myślę, że to będzie szło w tym kierunku, ale wnioski będą wyciągane przez najbliższe dwa, trzy, a może nawet cztery Igrzyska – prorokuje reprezentantka Polski.
Reklama
Wspinaczka jest dyscypliną niezwykle widowiskową, która staje się coraz bardziej popularna, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Można ją uprawiać także w Płocku. Najlepiej zaczynać na placu zabaw, gdzie są niewielkie ścianki, a jeśli ktoś połknie już bakcyla, może próbować swoich sil na profesjonalnej ściance. Warto podążać śladem Aleksandry Mirosław, która przetarła szlaki – kolejnym zawodnikom będzie już łatwiej.
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze