Reklama

Adam Mieczykowski - Dyrektor Płockiej Orkiestry Symfonicznej: "Chcemy grać jak najlepiej"

Z Adamem Mieczykowskim, dyrektorem Płockiej Orkiestry Symfonicznej rozmawia Lena Szatkowska

Jesteśmy na półmetku 48. sezonu artystycznego. Jaki to był czas dla Płockiej Orkiestry Symfonicznej?

W latach 2023 i 2024 wzięliśmy udział w bardzo dużej liczbie projektów, które pozwoliły na pozyskanie środków finansowych. W takiej skali to nowość. Zaczynamy być instytucją, która dobrze celuje w projekty. Trochę nam to też determinuje program.

 

POS jest jedną z pięciu filharmonii i orkiestr w Polsce, które uzyskały dofinansowanie z programu „Dyrygent – rezydent” Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca.

Reklama

Projekt zainicjowany w porozumieniu ze środowiskiem dyrygentów i dyrektorów filharmonii daje młodym dyrygentom możliwość nabycia praktyki wykonawczej. W tym roku naszą rezydentką jest Justyna Chmielek-Korbut, która w listopadzie poprowadziła koncert z udziałem wiolonczelistki Moniki Würsten. W repertuarze był rzadko grywany koncert Romualda Twardowskiego. Kompozytor na początku roku od nas odszedł, więc tym bardziej cieszymy się, że przypomnieliśmy jego twórczość.

Zostaliśmy też beneficjentem programu Ministerstwa Edukacja Narodowej „Kto ty jesteś? – Polak mały”, otrzymując 90 tys. złotych na zorganizowanie audycji umuzykalniających. Przypomnę, że od 30 lat prezentujemy muzykę w płockich przedszkolach.

Reklama

 

Płocka Orkiestra Symfoniczna uzyskała również dofinansowanie do jednego z trzech projektów złożonych w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Przedsięwzięcie organizowane we współpracy z Akademią Mazowiecką zakładało organizację sympozjum naukowego „Nowoczesne technologie w muzyce”, w ramach którego odbyły się wykłady eksperckie oraz warsztaty produkcji muzycznej skierowane do studentów Akademii Mazowieckiej w Płocku i koncert „Audiofeels symfonicznie”. Czy to próba pozyskania młodej publiczności?

Reklama

Licealista i student to dla nas, z przyczyn oczywistych, odbiorcy najtrudniejsi. W tym wieku młodzi ludzie mają mnóstwo innych zainteresowań i chodzenie na koncerty muzyki klasycznej na pewno nie jest dla nich priorytetem. Chcieliśmy przekonać, że sali koncertowej nie trzeba się bać. Gwałtowny rozwój nowych technologii i rozwiązań, które się w muzyce pojawiają, to jest przeskok cywilizacyjny. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie koncertu bez świateł, multimediów, nie wspominając o wysokiej jakości sprzęcie nagłaśniającym. Pojawiło się mnóstwo nowych pomysłów i rozwiązań. Przygotowując swoje programy, muzycy, kompozytorzy, aranżerzy korzystają z nowoczesnych technologii, ale wkładają w nie swoje emocje. I to widać w kompozycjach. Zaprosiliśmy trzech wykładowców. Tomek Szymuś, aranżer, kompozytor, znany płockiej publiczności z wielu świetnych koncertów, a także programu „Taniec z gwiazdami”, pokazał, jak komponuje się muzykę w sposób analogowy, ale wykorzystując nowoczesne technologie. Jacek Gładkowski to czysty praktyk, wykształcony muzyk, który od 30 lat zajmuje się reżyserią dźwięku największych orkiestr. Realizuje transmisje w radiowym Studio S i stół mikserski zna bardzo dobrze. Studentów to zainteresowało.

Wiktor Mieczykowski, klasyczny muzyk i skrzypek, pokazał, jak się tworzy muzykę bez nut, wykorzystując wiedzę i możliwości technologiczne. To jest właśnie muzyka, której słuchają młodzi ludzie, więc myślę, że było to dla nich ciekawe doświadczenie. Finałowy koncert „Audiofeels symfonicznie” pokazał, że wysokiej klasy realizatorzy nawet w naszej sali koncertowej stworzą coś, co zapadnie w pamięć. Na koncercie widziałem dużo nowych twarzy, również moich studentów z Akademii Mazowieckiej. Trafić do nich z repertuarem jest bardzo trudno, ale to się udało.

Reklama

Czy ja się nowoczesnych technologii w muzyce nie boję? Jestem z wykształcenia perkusistą. Kiedy wybierałem studia, pytano mnie, po co idziesz na akademię, skoro w tych keybordach są schematy perkusyjne, które mogą cię zastąpić. To prawda. Był taki moment, kiedy wszyscy z tych automatów grali, ale on nie trwał długo. Okazało się, że to jednak nie jest to, o co nam wszystkim chodzi. Chcemy usłyszeć inne barwy, emocje, energię. A tych elementów żaden automat nam nie przekaże. W związku z tym nadal gram na perkusji. I są kolejni chętni do nauki.

Teraz znowu jesteśmy w momencie, w którym technologia nas mocno wyprzedza, ale to nie znaczy, że na straconej pozycji. Studia nagrań są pełne analogowych instrumentów perkusyjnych, gitar, fortepianów.

Reklama

 

Płocka Orkiestra Symfoniczna, wzorem innych zespołów, dzieli repertuar pomiędzy koncerty mniej i bardziej wymagające dla słuchaczy. Oprócz klasyki, proponuje program lżejszy, przyciągający szerszą publiczność. Są też takie koncerty, na które bilety znikają w mgnieniu oka, a kolejka do kasy wychodzi na ulicę.

Tak było niedawno podczas koncertu „Zaczarowany świat bajek 2. W lodowej krainie”, który zorganizowaliśmy z okazji mikołajek razem z ORLEN S.A. Te koncerty dla dzieci cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Kolejki pod kasami przez dwa dni świadczyły o tym, że to była ważna i dobra oferta.

Reklama

Współpracujemy z wieloma instytucjami. Organizujemy wspólne koncerty z chórem Pueri et Puellae Cantores Plocenses. Chór z powodzeniem potrafi zmierzyć się z wymagającym programem. Ostatnio we wrześniu przygotowaliśmy Requiem Gabriela Fauré. Ze Stowarzyszeniem Vox Singers realizujemy cykl koncertów edukacyjnych dla dzieci w wieku 3-6 lat „Miś Doremiś”, a z Płocką Lokalną Organizacją Turystyczną zapraszamy latem na „Muzyczne Czwartki na Starówce”. Nasze kameralne zespoły dęte, smyczkowe pojawiają się w domach seniora. To nie są koncerty nagłaśniane, ale jesteśmy tam cały czas obecni i oczekiwani.

Bez naszych niedzielnych „Wędrówek po pięciolinii” chyba już nie wyobrażamy sobie funkcjonowania. Przychodzą kolejne pokolenia dzieci i kolejni rodzice. Dziadkowie przedstawiają mi kilkunastolatków i chwalą się, że przychodzili z nimi na „Wędrówki”. Teraz zabierają ich na koncerty. Systematyczna praca edukacyjna przynosi efekty.

Reklama

 

Czy są takie utwory, które orkiestra szczególnie lubi grać?

Każda orkiestra ma w swoim repertuarze coś, w czym się czuje dobrze. Nasza, ze względu na wcześniejsze tradycje, bardzo dobrze odnajduje się w repertuarze operetkowym i operowym. Sporo grupa symfoników wywodzi się z Teatru Muzycznego Roma. Kiedy zmienił profil, część zespołu znalazła miejsce w naszej orkiestrze.

Gramy w składzie 48-osobowym. Repertuar dobieramy do tej liczby muzyków i brzmienia. Oczywiście duże atrakcyjne dzieła też muszą być wykonywane, bo to pozwala na rozwój, poznawanie nowej literatury. Niemniej blokuje nas ograniczone miejsce. Radzimy sobie jak możemy i to ma konsekwencje w repertuarze.

Reklama

Orkiestra jest elastyczna. Nasi symfonicy bardzo dbają o jakość, dążą do perfekcji. Naturalnie zawsze jest coś, co można poprawić, wykonać inaczej. Zdarzają się niespodzianki. Bo solista zapomni zwrotki albo ją powtórzy, bo dyrygent podczas koncertu zafunduje nam powtórkę, której nie było w planie. A orkiestra musi sobie poradzić i robi to znakomicie. Jestem dumny z moich muzyków, że są otwarci. Nie zamykają się w schematach. Chcemy grać jak najlepiej.

Prowadzimy przesłuchania dla kandydatów na nowych muzyków. Wrócili absolwenci naszej szkoły – perkusiści Basia Pałka i Kuba Krawczyk. Mieliśmy też przesłuchania na skrzypce i kontrabas. Planujemy konkurs na flet i puzon. Drugi sezon w orkiestrze pracuje puzonista z Hiszpanii.

Reklama

 

Na sesji Rady Miasta, która odbyła się pod koniec roku, powrócił temat sali koncertowej. Prezydent Andrzej Nowakowski zadeklarował powołanie zespołu pracującego nad realizacją inwestycji. Mamy szansę dogonić Sinfonię Varsovię, która na własną siedzibę czeka od chwili ogłoszenia konkursu architektonicznego w 2010 roku?

Liczę na to, że nasza sala powstanie wcześniej. Sam pomysł pojawił się już dosyć dawno, wszak od samego początku Płocka Orkiestra Symfoniczna nie miała własnej siedziby. Pierwsze poważne rozmowy dotyczące sali koncertowej miały miejsce ponad dekadę temu. 2019 rok to był rok decydujący, kiedy ogłoszono konkurs na koncepcję. Mamy projekt budowlany, projekt wykonawczy, jest już definitywnie zatwierdzona lokalizacja. Kluczowe będzie pozyskanie środków na budowę. Niestety, to, co było planowane w 2019 roku, z wielu niezależnych od nas przyczyn nie zostało jeszcze zrealizowane. Pierwsza rzecz, która spowodowała drastyczne podniesienie wszelkich kosztów, to pandemia. A zaraz za nią wojna za naszą wschodnią granicą.

Reklama

Inwestycja nie jest łatwa ani tania, ale wydaje mi się, że mimo okoliczności, które w tym momencie nie sprzyjają, bo mamy w kraju inne priorytety – bezpieczeństwo i zdrowie, jest to pora, by postawić kropkę nad i. Skoro prezydent planuje powołanie zespołu, który będzie nadzorował inwestycję, to ja jestem dobrej myśli.

Mimo wszystko powinniśmy dbać o kulturę. Domy można odbudować, postawić jeszcze raz, czasami nawet lepiej. Natomiast zniszczeń i strat w kulturze nie da się nadrobić w żaden sposób. One są już nieodwracalne. Kultura jest wskaźnikiem naszej tożsamości, tego, że tu jesteśmy i chcemy być.

 

Rok 2025 rozpoczynają dwa koncerty sylwestrowe, które jak zwykle cieszą się ogromnym zainteresowaniem melomanów. A już niebawem, 10 stycznia z płockimi symfonikami wystąpi dyrygent Maciej Niesiołowski oraz solistki Wioletta Białk i Anita Maszczyk w programie „Z batutą i humorem”. Jakich jeszcze wykonawców usłyszymy w drugiej połowie sezonu?

Po tych wszystkich nowoczesnych technologiach przyda nam się chwila oddechu na elegancki frak, koszulę i pełną elegancji muzykę. Karnawał rozpoczniemy, zapraszając sprawdzonego gościa – Macieja Niesiołowskiego. Później będziemy mieli solistów, którzy zaprezentują nam covery. Na Dzień Kobiet wystąpią artyści Teatru Muzycznego Roma. Przyjedzie szef Opery Krakowskiej Piotr Sułkowski, którego dawno już w Płocku nie gościliśmy – choćby z tego powodu, że ma bardzo dużo obowiązków i znalezienie terminu jest trudne. Będzie koncert symfoniczny pod batutą naszej rezydentki. Usłyszymy Uwerturę do opery „Leszek Biały” Józefa Elsnera, Cztery sonety miłosne na baryton i orkiestrę symfoniczną Tadeusza Bairda, VII Symfonię Beethovena czyli coś, czego rzadko słuchamy. Zawsze staramy się, żeby w repertuarze pojawiały się nowe rzeczy. Na koncert majowy zaprosiłem Marcina Wyrostka.

 

Za dwa lata będziemy obchodzić jubileusz 50-lecia Płockiej Orkiestry Symfonicznej. Czy już możemy zdradzić, jakie wydarzenia go uświetnią?

Świętowanie jubileuszu chcemy rozłożyć na dwa sezony. Marzy nam się coś dużego, dla szerokiego grona, z chórami. Wspaniale byłoby wykonać IX Symfonię Beethovena dla kilku tysięcy ludzi, z uznanymi solistami. To jest wyzwanie.

Wcześniej niż my jubileusz 50-lecia obchodzić będzie Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego. Rok 2025 został w Płocku ogłoszony rokiem teatru. W związku z półwieczem istnienia zawodowej sceny przy Nowym Rynku dyrektor Marek Mokrowiecki zaproponował POS przygotowanie koncertu muzyki teatralnej ze zrealizowanych spektakli. Myślę, że taki koncert mógłby odbyć się jesienią. Teatr jest miejscem integralnie związanym z orkiestrą. Tu zaczynaliśmy jako Płocka Orkiestra Kameralna i wielokrotnie koncertowaliśmy. Warto połączyć siły, wykonać coś razem, przypomnieć muzyków, którzy komponowali dla sceny m.in. Tadeusza Woźniaka i Tadeusza Kocybę. To byłoby coś wyjątkowego, wykonać taką muzykę, a może nawet gdzieś ją zarejestrować…

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości