Reklama

A jednak...

23/09/2023 08:00

Portugalia to piękny kraj. Nie tylko z punktu widzenia turysty, ale i kibica futbolu. To kraj, który dał światu dwie wielkie gwiazdy: Eusebio i Ronaldo. Oraz całe plejady gwiazdek mniejszego formatu. Czy w tej sytuacji można się dziwić, że wybierając selekcjonera reprezentacji naszego równie pięknego kraju dwaj kolejni prezesi związku skierowali tęskny (za dawnymi sukcesami) wzrok w tę właśnie stronę? Niestety! Zamiast powrotu do czasów świetności totalna katastrofa. Czy do przewidzenia? Skromnym zdaniem amatora, bo żaden ze mnie spec od futbolu, jak najbardziej. 
Zacznijmy od banalnego stwierdzenia, że to nie trener, ale piłkarze wybiegają na boisko. A selekcjoner… Tu można przytoczyć co najmniej dwie mądrości ludowe. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. I bardziej radykalną: z pustego i Salomon nie naleje. Owszem, mieliśmy złotą dekadę w historii futbolu. Lata siedemdziesiąte i początek osiemdziesiątych  ubiegłego wieku, kiedy to obrodziło talentami na miarę światową. A może i system szkolenia funkcjonował na światowym poziomie? Nie wiem, jestem amatorem, jako się wyżej rzekło. W każdym razie nasi nie tylko nie odstawali talentem i umiejętnościami od czołówki światowej, ale narzucali trendy (drużyna Kazimierza Górskiego w siedemdziesiątym czwartym). Teraz jest niestety bryndza. Zmiana pokoleniowa. To odchodzące niewiele może już reprezentacji zaoferować, a młodzież nie jest w stanie starszych kolegów godnie zastąpić. Chciałoby się tu napisać „na razie”, ale… Boniek w siedemdziesiątym ósmym roku miał lat dwadzieścia dwa i na mistrzostwach świata był jednym z liderów reprezentacji. Ostro walczył o przywództwo z „orłami Górskiego”. Dwa lata później po zwycięskim pucharowym dwumeczu z Juventusem był już w czubie listy życzeń „Starej Damy”. Dziś model rozwoju kariery młodych talentów jest zupełnie inny. Błysk w „ekstraklasie”, wyjazd na Zachód, kilka meczów na początek w pierwszym składzie, wypożyczenie albo zmiana klubu, oczywiście na niżej notowany…
Tu jest pies pogrzebany. Obym się mylił, ale ciągłe zmiany selekcjonera to droga donikąd. Klęska Portugalczyków wzięła się stąd, że zabrakło im wyobraźni. Pierwszy próbował zmusić reprezentantów do grania w piłkę zamiast przeszkadzania rywalom, a drugiemu nie przyszło do głowy, że w dużym, europejskim kraju nie ma dwudziestu kilku ludzi, którzy to potrafią. I na koniec co do wyboru nowego selekcjonera. Prośba do Marka Papszuna, by sobie dał spokój. Ciężko pracował na nazwisko, po co go w ekspresowym tempie tracić?

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości