Reklama

48 Turniej o puchar 7 Redakcji - Srebro, czyli plan minimum wykonany

08/05/2003 15:04
Około 800 dziewcząt i chłopców wystartowało w rejonie płockim w 48 turnieju tenisa stołowego dla dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów. Najpierw walczyli w eliminacjach, potem w turniejach powiatowych: w Gostyninie, Sierpcu i Płocku, wreszcie w finale rejonowym awans wywalczyło 13 młodych zawodników, którzy w Ostrołęce spotkali się z równieśniakmi z całego województwa.W roku ubiegłym najmłodszą kategorię chłopców wygrał Tomek Kowalczyk, zaś w gronie najmłodszych dziewczynek, na IV miejscu ukończyła zawody Maja Krzewicka. Na co liczyliśmy w tym roku? Przede wszystkim na Maję, która mogła zakończyć zawody na podium. O I miejsce powinna walczyć dopiero za rok, kiedy to jej rywalkami będą rówieśniczki. Liczyliśmy także na Tomka, ale on przeszedł do wyższej kategorii i tak na dobrą sprawę, to nie miał większych szans na miejsce na podium. - Chciałbym - mówi Arkadiusz Rutowski, trener Tomka, - i mam taką nadzieję, że znajdzie się w szóstce. To realne zadanie. Ekipa płocka do Ostrołęki dojechała dzięki firmie Marbud, która zafundowała przejazd. A potem był bardzo ważny moment - losowanie. - Miałem wyjątkowego pecha - tłumaczył później Grzegorz Bor, szef płockiej ekipy. - Jak na złość losowałem dla naszych zawodników przeciwników rozstawionych z numerami 1,2 lub 3. A nasi tenisiści z góry boją się walczyć z wyżej notowanymi przeciwnikami. Za mało jeżdżą na zawody, nie zdobywają rankingowych punktów i w efekcie to inni są potem rozstawieni. Ale co zrobić, jak nie ma pieniędzy na wyjazdy. Mieliśmy nadzieję, że w najstarszej kategorii niespodziankę sprawi Mateusz Krzewicki, który chciał nam udowodnić, że warto o nim pisać. Niestety, tym razem przegrał dwa pierwsze pojedynki, tłumacząc potem, że miał zły sprzęt. Odpadł, choć zawodnik gospodarzy i rywal z Radomia byli w jego zasięgu. Nie miał szczęścia Paweł Brzeski, który pierwszą grę przegrał z Marcinem Fejcakiem z Warszawy, numerem 2, w tej kategorii wiekowej. Potem w drugiej grze wygrał z zawodnikiem z Radomia, ale w trzeciej trafił na nr 3 na liście i tu już nie mógł sobie poradzić. Odpadł, ale po walce. Właściwie to nie liczono na wynik wśród najstarszych dziewcząt. Nasze zawodniczki: Sylwia Gzubicka i Dorota Rauk, są najlepsze w rejonie płockim, ale w województw już się niestety nie liczą. - Dla nich tenis stołowy to jedna z dyscyplin, która trenują, dla ich przeciwniczek, to sposób na życie. Rywalki występują w I i II lidze tenisa, grają w dużych turniejach, a my przy nich jesteśmy amatorkami. Na dodatek, nie zawsze w szkołach są warunki do tego by trenować. Dziewczyny, które walczą tu o nagrody trenują dwa razy dziennie i nie narzekają na brak wszystkiego - tłumaczy dziewczyny G. Bor. Fatalnie w losowaniu trafiły także średnie dziewczęta. Ewelina Łaszkiewicz w pierwszym meczu grała z nr 2 turnieju, a Daria Ostrowska z nr 1. Trudno się więc dziwić, że pierwsze gry przegrały, ale potem obie dzielnie walczyły o wejście do nagradzanej ósemki. Daria walczyła z Martyna Fedorczuk z Siedlec. Mimo wspaniałego dopingu płockiej ekipy uległa przeciwniczce w piątym secie. - Zabrakło koncentracji - tłumaczy A. Rutowski. - W drugim secie prowadziła już 9:5 i przegrała. Szkoda, bo dalej mogła powalczyć, ale wykonała plan. Zagrała nieźle i zdobyła trochę, tak bardzo potrzebnego jej doświadczenia. Podobnie Ewelina, która zmierzyła się z Mileną Rdzanek. Mecz był bardzo wyrównany, niestety w piątym secie zabrakło jej zimnej krwi. Od początku prowadziła. Było jeszcze 9:9, ale wtedy jej przeciwniczka zaryzykowała i wygrała 11:9. Wśród chłopców Mikołaj Powałka wygrał pierwszą walkę, ale potem w drugiej trafił na Roberta Najwera z Warszawy, nr 1 na liście rankingowej i jak można się spodziewać, przegrał. Mikołaj przegrał też drugi pojedynek z Byszewskim z Siedlec i odpadł, zajmując ostatecznie 9-12 miejsce. W kategorii średnich chłopców liczyliśmy na występ Tomka Kowalczyka. On dopiero pierwszy rok walczy w tej grupie, ale sporo już umie i powinien powalczyć. I rzeczywiście. Co prawda przegrał pierwszy mecz z Najwerem, ale potem radził sobie nieźle i po zwycięstwie nad Pawłem Ogrodowczykiem z Ciechanowa, awansował do szóstki najlepszych zawodników turnieju. A wydawało się, że nic z tego nie będzie. Tomek I seta wygrał, drugiego przegrał, a w trzecim był bardzo zrezygnowany. Przegrywał już 0:5, ale zaatakował, doprowadził do remisu, potem było kolejne remisy, 8:8, prowadził 10:9, ale ostatecznie wygrał 14:12. W czwartym secie nie dał już szans przeciwnikowi, wygrał 11:6 i w ten sposób wykonał plan minimum, czyli znalazł się w szóstce. Być może Tomek awansowałby wyżej, gdyby nie to, że w meczu o V miejsce trafił ponownie na Najwera. Przyznać trzeba, że był bardzo zmęczony, a na dodatek nie wierzył, że może wywalczyć zwycięstwo i ostatecznie przegrał 0:3. Szkoda, bo wygrana dawała mu walkę o medale. Potem Tomek został jeszcze pokonany przez Krzysztofa Ormana z Warszawy i zajął ostatecznie VI miejsce w zawodach. - No, niestety - powiedział po zawodach Tomek, - tym razem przeciwnicy byli lepsi ode mnie. Może i bym walczył bardziej, ale jestem przeziębiony, mam katar, kaszel i w końcu zabrakło mi sił. Pocieszam się tym, że za rok, kiedy będę walczył z rówieśnikami, będzie znacznie lepiej. Cała czołówka jest ode mnie starsza, więc trochę się ich obawiałem. Tomek jest uczniem V klasy Szkoły Podstawowej w Szczawinie Kościelnym. jego trenerami są Arkadiusz Rutowski i Dariusz Krzewicki. Czasem gra na treningach z Januszem Wojnarskim. W Płocku wygrał wszystkie turnieje, od dwóch lat niczego nie przegrał. Teraz walczyć będzie w Ciechanowie w Olimpiadzie Młodzieży w deblu z Hubertem Falkowskim. Nie liczą tam na zbyt wiele, bo Hubert dopiero od niedawna trenuje, ale może coś uda się ugrać? Przypomnijmy, że Tomek nie mógł, z ważnych powodów rodzinnych, wystartować w turnieju powiatowym. Decyzją Komisji Sędziowskiej został dopuszczony do turnieju rejonowego, który bez problemu wygrał. Bardzo dobrze się też spisał w Ostrołęce, udowadniając, że za rok nie będzie na niego silnych. Pozostała kategoria najmłodszych tenisistów. Wśród chłopców, podobnie jak ich starsi koledzy, Daniel Nowakowski i Jakub Szpigiel mieli fatalne losowanie, trafili na późniejszych triumfatorów turnieju. Ale potem każdy z nich rozegrał jeszcze po dwa mecze i dopiero wtedy zostali wyeliminowani. Bardzo ładnie walczyli i być może za rok będą mieli więcej do powiedzenia. W grupie dziewczynek rejon płocki reprezentowały trzy zawodniczki. Anna Czajkowska trafiła od razu na nr 3 w rankingu, ale potem wygrała dwa pojedynki. Katarzyna Malicka po dwóch grach od razu odpadła, a o honor reprezentacji Płocka walczyła już tylko Maja Krzewicka. Przez wcześniejsze pojedynki Maja przeszła jak burza. Wreszcie dotarła do finału, czyli do trójki najlepszych dziewczynek, które między sobą miały podzielić medale. W pierwszym meczu Maja, trochę zbyt łatwo uległa Małgorzacie Szczerkowskiej z Warszawy. - W tym finale - tłumaczy G. Bor - spotkały się dziewczyny z nr 1 i nr 2, bo takie numer w rankingu ma Maja. I trudno się dziwić, że jeszcze tym razem zawodniczka ze Słubic uległa wyżej notowanej i starszej przeciwniczce. Przegrała 0:3, ale dobrze, że nie traciła sił, kiedy już wiedziała, ze nie wygra. Zostawiła te siły na drugi mecz. Szczerkowska wywalczyła złoty medal, a o srebro Maja grała z Anna Ogrodowczyk z Ciechanowa. Pierwszego seta przegrała dość pechowo, ale w drugim pokazała przeciwniczce, że jest lepsza, wygrywając 11:5. W trzecim, decydującym pojedynku rozpoczęła od prowadzenia 5:0, potem było 8:0, a ostatecznie wygrała 11:5 i odeszła od stołu zadowolona, ani trochę nie zmęczona. - Tak, jestem bardzo zadowolona - mówiła Maja tuż po meczu. - W walce o złoty medal nie miałam szans, raczej nie mogłam wygrać. Dziewczyny, z którymi walczyłam są starsze ode mnie o rok. Ja dopiero w przyszłym roku będę grać z rówieśniczkami czy wygram? Będę się bardzo starać. Maja Krzewicka jest uczennicą III klasy Szkoły Podstawowej w Słubicach. jej trenerami są Justyna Mamcarz i tata Dariusz Krzewicki. Kilka dni temu, w turnieju Przeglądu Sportowego, który jest organizowany dla tenisistów z całego kraju wywalczyła VII miejsce. Teraz wraz z koleżankami z Piaseczna, awansnwała do drużynowych finałów Mistrzostw Polski, które w maju odbędą się w Kielcach. 48 turniej tenisa stołowego o puchar 7 Redakcji (w tym oczywiście redakcji “Tygodnika Płockiego”) jest już historią. Jak to zwykle bywa, były łzy, radość, wspaniałe widowiska, po których ręce same składały się do oklasków i mecze o których wszyscy szybko zapomną. I choć nie wszyscy mogli wygrać i stanąć na podium, to wszyscy są zwycięzcami. Oni potrafią więcej niż ich rówieśnicy, mają fajniejsze przeżycia i tworzą historię tego turnieju. wszyscy są zwycięzcami, nikt nie jest przegrany, nawet jeśli ani razu nie wygrał. Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości