27 kwietnia w Ostrołęce rozegrany zostanie finał 48 turnieju o puchar 7 redakcji, z udziałem 12 zawodników z rejonu płockiego. Trudno powiedzieć, ilu z nich wywalczy miejsce na podium, na pewno można spodziewać się emocji i to nie mniejszych niż podczas finału rejonowego w Płocku.A emocji było mnóstwo i nieskromnie musimy się przyznać, że mieliśmy w tym swój udział. Przez ostatni miesiąc, na łamach Tygodnika pisaliśmy o szansach młodych tenisistów, próbowaliśmy przepowiadać, kto ma większą szansę na awans, a kto musi się bardzo napracować i zrobić wielkie postępy, by wywalczyć sobie wyjazd do Ostrołęki. Okazało się, ze nasze pisanie miało wpływ na walkę. Pozwoliliśmy sobie umieścić w gronie faworytów Tomka Kowalczyka, który po raz pierwszy startuje w grupie średniej chłopców. W ubiegłym sezonie wywalczył I miejsce w finale wojewódzkim wśród najmłodszych. Teraz musiał walczyć z kolegami starszymi o rok. Na dodatek z powodów rodzinnych, Tomek nie wziął udziału w finale powiatowym. Dla sędziego głównego zawodów Grzegorza Bora nie był to żaden problem. Od razu dopuścił chłopaka do finału powiatowego, a ten odwdzięczył się zwycięstwem Musiałem wygrać - powiedział po meczu Tomek Kowalczyk - i udowodnić wszystkim, że dopuszczenie do zawodów nie było na kredyt. W Ostrołęce też będę chciał pokazać na co mnie stać. Tomek mieszka w Szczawinie Kościelnym, ale trenuje w Słubicach u Dariusza Krzewickiego i w Gostyninie u Arkadiusza Rutowskiego. - Po sukcesach ubiegłorocznych - dodaje tata Tomka - pomaga nam też gmina. Od wójta Jerzego Sochackiego mój syn dostał sprzęt sportowy. Chciałbym podziękować za tę pomoc, także trenerom i sędziemu głównemu zawodów Grzegorzowi Borowi. Niewiele brakowało, a Tomek mógł zawieść. Dopiero cztery dni przed turniejem wstał po grypie. Ale poradził sobie z kolegami i udowodnił, że warto było go dopuścić do finału rejonowego. Po turnieju okazało się, że mieliśmy też spory wpływ na wynik zawodów w najstarszej grupie chłopców. Zwyciężył Mateusz Krzewicki ze Słubic, którego raczej nie umieszczaliśmy w gronie faworytów, choć wiedzieliśmy, że może być bardzo groźny. - Mateusz, jak przeczytał w Tygodniku, że nie dajecie mu większych szans - opowiadał trener i ojciec zawodnika Dariusz Krzewicki - to postanowił, że w finale wygra 3:0. I to mu się udało. A z pozostałych moich zawodników zawiódł Łukasz Balcerzak, który startował w kategorii najmłodszych chłopców. Reszta zrobiła to, na co liczyliśmy. Największe szanse na sukces ma Maja w kategorii najmłodszych dziewczynek. Ona jest jeszcze w III klasie i za rok będzie walczyła w tej samej kategorii. Na szczęście tenisa stołowego nie traktuje jak obowiązku, ale jak zabawę. Z dwoma I miejscami z turnieju wyjechali sierpczanie Ewelina Łaszkiewicz i Sylwia Gzubicka, nie dały szans rywalkom. Razem z nimi do Ostrołęki pojedzie Daniel Nowakowski, który wśród najmłodszych chłopców zajął II miejsce. Szefowie ekipy byli bardzo zadowoleni z występu swoich podopiecznych. Najrówniej prezentują się zawodniczki w kategorii najstarszych dziewcząt. Tam nigdy do końca nie wiadomo, która zwycięży, a walczą jak równy z równym: Sylwia Gzubicka, Katarzyna Marciniak i Malwina Rybicka. Tylko pierwsza z nich awansowała i będzie występować w Ostrołęce. Drugie miejsce zajęła zawodniczka z Żyrardowa. Kasia i Malwina w tym sezonie muszą zadowolić się zwycięstwami w innych turniejach. Na najwyższym podium stanął tylko jeden z zawodników reprezentujących powiat gostyniński - Tomek Kowalczyk. Do Ostrołęki obok niego pojedzie także Daria Ostrowska. - Jestem zadowolony z występu dzieciaków - powiedział A. Rutowski, - ale mówiąc szczerze, liczyłem na trochę więcej. Finał rejonowy w Płocku jest już historią. Najlepsi przygotowują się teraz do finału wojewódzkiego, a ci, którzy nie wywalczyli awansu, już mogą trenować do 49 turnieju. Za rok finał odbędzie się w Żyrardowie. Jol. Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze