Wszystko zaczęło się przed wiekami, kiedy to w klasztorach księża i zakonnicy szukali sposobów na ożywianie osób, które utonęły. W Polsce pierwsze notatki na ten temat pochodzą z 1889 roku, gdy powstało Kaliskie Towarzystwo Ratowania Tonących. Cztery lata temu obchodzono 100-lecie organizacji.Po wojnie różne były koleje ratowników wodnych, którzy działali jako sekcja przy Polskim Związku Pływackim. Aż za sprawę wzięli się dziennikarze. Dziś Sztandar Młodych już nie istnieje, ale to z inicjatywy redakcji została utworzona nowa organizacja Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które 11 kwietnia 1962 roku zostało zarejestrowane. Centralne uroczystości obchodów 40-lecia WOPR odbyły się 11 i 12 kwietnia w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Płocczanie 40 –lecie organizacji i 25-lecie jej istnienia na tym terenie będą świętować podczas tegorocznych Wianków, 23 czerwca. – Płocki WOPR powstał dokładnie 25 lat temu – wyjaśnia Jerzy Lewandowski, prezes ZR WOPR. – Najpierw jak powstawały nowe województwa, to my podlegaliśmy pod Włocławek, potem się oddzieliliśmy. Swoim zasięgiem obejmujemy tereny byłego województwa płockiego, czyli powiaty płocki grodzki i ziemski, sierpecki i gostyniński. Mamy też w Ozorkowie (województwo łódzkie), kilkudziesięcioosobowa drużynę, a obsługujemy także rejon Kutna. W sumie mamy około 500 członków. WOPR zajmuje się przede wszystkim ratowaniem tonących, ale także szeroko pojętą profilaktyką, bezpiecznym korzystaniem ze sprzętu wodnego i z kąpielisk, organizacją kursów i szkoleń ratowniczych, motorowodnych. W tym roku przeszkolono już ponad 100 osób, a będą organizowane następne kursy, gdy tylko będzie odpowiednia ilość chętnych osób. Wszyscy zainteresowani mogą się zgłaszać pod numerem telefonu: 262 92 28. WOPR dba o kąpieliska, których niestety jest coraz mniej. Mnóstwo zakładów pracy polikwidowało swoje ośrodki, a to oznacza także likwidację strzeżonych kąpielisk. A przecież ktoś, kto prowadzi działalność nad wodą powinien zatrudnić ratownika. Nawet na najpłytszej wodzie może dojść do tragedii. Warto o tym pamiętać, nim jeszcze rozpoczął się na dobre sezon letni. Największe kąpieliska w okolicy Płocka nadal istnieją i wszystko wskazuje na to, że będą działać w tym sezonie. WOPR ma odpowiednio wyszkoloną kadrę, ale często trzeba uzmysławiać władzy lokalnej, że obecność ratownika w miejscach najczęściej odwiedzanych przez wypoczywających, to konieczność. Już rozpoczął się sezon na kąpielisku Sobótka. Wcześniej, kiedy Sobótka pozostawała tylko w marzeniach, w tym miejscu ginęło rocznie kilka osób. Po zrobieniu kąpieliska, w czym WOPR ma swój udział, problem został załatwiony. Ale ludzie są przekorni. Teraz chcą wypoczywać w innych miejscach, gdzie jest cisza i spokój, ale gdzie nie ma ratownika. Dlatego WOPR patroluje cały akwen, by uchronić “odważnych” przed skutkiem niebezpiecznego wypadku. Mieszkańcy miasta chętnie wypoczywają też na kąpielisku Rusałka, które teraz jest dzierżawione przez Zakład Energetyczny. Możemy uspokoić tych, którzy lubią to miejsce. Nadal będzie można tam odpoczywać, a ZE opłaca ratownika. WOPR sam wyposaża kąpielisko, ale najważniejsze jest to, że mieszkańcy Płocka i okolic mogą bez problemu kąpać się i opalać na plaży. Nieco gorzej jest z kąpieliskami nad pozostałymi jeziorami, ale ratownicy maja nadzieję, że władze lokalne będą wolały postawić na bezpieczeństwo i zatrudnić ratowników, by plażowicze chętniej przyjeżdżali na ich teren. Obchody 40-lecia istnienia WOPR przygotowano na 23 czerwca, czyli na imprezę, której tradycyjnie jest ono współorganizatorem. Oczywiście jak na wodniaków przystało, przede wszystkim zaprezentują się na wodzie. Będzie można zobaczyć wszystkie jednostki pływające należące do WOPR w pełnej krasie. Ratownicy przygotują pokaz ratownictwa, bo wszyscy doskonale wiemy, że z umiejętnościami udzielania pierwszej pomocy nie jest u nas najlepiej. W trakcie imprezy, która odbywać się będzie w amfiteatrze, wodniacy zajmą kilka minut, by uhonorować swoich działaczy odznaczeniami, a około godz. 22.00 wypuszczone zostaną pływające, świecące wianki. – Od wielu lat ten zwyczaj należy do nas – dodaje J. Lewandowski. – tradycji musi stać się zadość. Martwimy się tylko o pogodę, bo choć impreza odbędzie się bez względu na to, czy będzie słońce, czy deszcz, to oczywiście wolelibyśmy się bawić z płocczanami przy pięknej pogodzie. Wianki będą doskonałą okazją, by choć oklaskami nagrodzić ratowników za to, że dbają o nasze bezpieczeństwo wtedy, gdy my sami chcemy się bawić. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze