Nawet jeśli ktoś nie był na plaży nad Wisłą w weekend to i tak nie miał wątpliwości, że Audioriver gości w Płocku. Muzyka przez dwie noce niosła się wzdłuż i wszerz Wisły m. in. po Radziwie i szpital na Winiarach. Wiele osób nie spało. Jedni – bo nie chcieli, drudzy – bo nie mogli. Dodatkowo ten festiwal kultury świata niezależnego wspiął się na płocką starówkę, gdzie rozstawiona była scena Muzzo Stage, a do tego sztuczna zielona trawka, parasole i leżaki. Na szczęście, tutaj muzyka grała tylko przez kilka godzin i to w dzień.
Przez weekend miasto zmieniło się nie do poznania. Łukasz Napora, rzecznik Audioriver nadmieniał w piątek, że na festiwal kupiło bilety 10 tys. osób. Wciąż dochodzili jednak nowi nabywcy.
Lwia część z nich to przyjezdni. Widać ich było już na pierwszy rzut oka nie tylko na plaży, ale też na ulicach Płocka od wysokości Grodzkiej aż po Królewiecką. Tłumowi do snu i odpoczynku po nocnej zabawie wystarczały ławki i trawniki, a do orzeźwienia - kąpiel w Afrodycie. Ludzie paradowali po ulicach w kolorowych strojach i na boso, w jednej chwili zmieniając Płock w wypoczynkowy letni kurort.
Większość sklepów, lokali czy restauracji na Starówce pracowała na podwyższonych obrotach i przez 24 godziny na dobę. Z półek sklepowych znikały przede wszystkim chleb, jogurty, serki oraz papierosy. W pizzeriach długo czekało się na zamówienia. – Na drugi taki duży utarg przyjdzie pewnie poczekać do następnego roku - mówią restauratorzy.
Pomimo tej wielkiej turystycznej fali na ulicach Płocka panował spokój. Jedynie służby miejskie nie nadążały sprzątać piętrzących się opakowań i papierów.
O gwiazdach występujących na festiwalu pisaliśmy już w wielu wcześniejszych zapowiedziach. W sumie na kilku scenach zagrało ponad 50 wykonawców z kraju i zagranicy, ale dla osób, którym obce są elektroniczne brzmienia niewiele mówiły wymieniane wielkimi literami nazwiska.
– Moglibyśmy, patrząc jedynie na sukces komercyjny, zaprosić do Płocka Daft Punk czy Chemical Brothers. Zależało nam jednak na ściągnięciu na płocką plażę wszystkich przedstawicieli świata muzyki elektronicznej, by przyjechały środowiska niszowe i mogły na żywo posłuchać swojej muzy - mówią organizatorzy.
Cel został osiągnięty. W tegorocznym Audioriver mieliśmy też swój płocki akcent. Nad Wisłą wystąpili dj’e Etiop i Akaone. Jako, że tym razem i pewnie już na stałe, festiwal muzyki elektronicznej zmienił się też w festiwal kultury niezależnej w kinie „Przedwiośnie” prezentowane były biografie muzycznych legend, w tym Joe Strummer’a z The Clash. Na ulice miasta wyszedł teatr „Usta Usta” z przedstawieniem „Cadillac“, a potem Teatr „Wiatrak“ ze swoimi „Pragnieniami”.
Ta różnorodność tematyczna na pewno uatrakcyjnia festiwal. Spowodowała, że więcej osób mogło znaleźć coś dla siebie, w tym także ci, którym elektronika jest zupełnie obca i odległa. Poza tym po raz kolejny Audioriver pokazał, że sporo osób chce do Płocka przyjeżdżać. Festiwal jest dla nich ważnym wydarzeniem ogólnokrajowym. Utrzymujmy więc w sile tę nową płocką markę i wizytówkę.
BeeS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze