Za mniej niż 4 lata, czyli w końcu 2005 roku może być w Polsce 550 km autostrad a w pięć lat później – 1700 km, mówi Marek Pol, wicepremier i minister infrastruktury.Czy to możliwe skoro niemal 60 lat po II wojnie światowej mamy mniej niż 400 km autostrad (2,2% całej sieci dróg), z czego 109 km wybudował jeszcze Hitler! Polskie tempo budowy dróg o strategicznym znaczeniu zasługuje na wpis do księgi ślimaczych rekordów. W 2002 roku ma być oddanych 12 (słownie: dwanaście) kilometrów nowych autostrad! Ministerstwo Infrastruktury przygotowało program gwałtownego przyspieszenia tempa budowy autostrad w Polsce. Jest ambitny ale ma drobną niedogodność - aby się powiódł zmotoryzowani muszą sięgnąć głębiej do portfeli. Głębiej, bo po likwidacji w 1998 roku tzw. podatku drogowego łożymy na drogi kupując paliwo, w którego cenie zawarty jest podatek akcyzowy. Jego część przeznaczana jest na budowę i remonty dróg. Okazuje się, że to nie wystarcza. Do 2005 roku potrzeba prawie 37 mld zł. Pomysły zaangażowania kapitału prywatnego nie wypaliły, państwowa kasa – pusta, pozostaliśmy my, podatnicy. Ministerstwo proponuje nam swoisty pakt: zbudujemy autostrady, jeśli zapłacicie za przejazd nimi już dziś. Ile? Mówi się nieoficjalnie o 100 – 120 zł rocznie. Tyle ma kosztować winieta uprawniająca do poruszanie się autostradami, drogami ekspresowymi, niektórymi odcinkami dróg dwujezdniowych oraz, być może, niektórymi drogami krajowymi wyższej jakości. Opłaty obowiązywałyby od 1 marca 2003 r. Wówczas zlikwidowany zostanie pobór opłat przy wjeździe na autostrady. Kierowcy ciężarówek, którzy już teraz muszą kupować winiety nie musieliby oczywiście robić tego po raz drugi. Wpływy z winiet mają przynieść 6,8 mld zł. do 2005 roku. Pozostałe środki będą pochodziły m.in. z akcyzy paliwowej, pożyczek międzynarodowych funduszy finansowych i Unii Europejskiej. To nie jest kolejny podatek drogowy, twierdzi wicepremier Pol. Ci, którzy nie będą chcieli jeździć płatnymi drogami nie będą musieli kupować winiet. Na pewno wolne od opłat pozostaną wszystkie drogi na obszarach zabudowanych. Jeśli zamiar się powiedzie w za 4 lata autostradą A4 można będzie z Krakowa dotrzeć do sieci autostrad w Niemczech, A2 – od Nowego Tomyśla przez Poznań, Konin do Koła. Gotowy ma być też odcinek A2 na północ od Łodzi. Pięć lat później A2 i A4 będzie można przejechać niemal od granicy zachodniej do wschodniej, autostradą A1 z Gdańska do granicy czeskiej. Do dyspozycji kierowców ma być także ok. tysiąca km dróg ekspresowych. Czy to możliwe? Zapewne tak, jeśli będą środki. Projekty ministerstwa do końca marca ma rozpatrzyć rząd. Jeśli zostanie przyjęty trafi do Sejmu, który podejmie ostateczną decyzję. (A.Siwek)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze