Reklama

13 tysięcy ludzi bez kanalizacji

21/04/2010 07:33
Mamy XXI wiek, takie „luksusy” jak pralka, lodówka, telewizor, komputer czy internet nie są niczym nadzwyczajnym. Wielu z nas chwyta wszystkie nowinki, instaluje w domach zmywarki, klimatyzacje, wentylację grawitacyjną, urządzenia grzewcze korzystające z energii słonecznej. Proponuje nam się również mnóstwo innych atrakcji, nowoczesne otoczenie, obwodnice, nowe drogi, molo, stok narciarski, tramwaj jadący przez całe miasto, jednym słowem ma nam się żyć coraz wygodniej, łatwiej, taniej, a przede wszystkim wspaniale. I choć mamy w domach coraz więcej wygód, to nie można zapomnieć, że niektórzy ludzie żyją w dramatycznych warunkach. Rozpadające się domy, przeciekające dachy, ogrzewanie piecowe, brak ciepłej wody i … kanalizacji. Za potrzebą do wygódki chodzi ponad 1500 osób zameldowanych w byłym mieście wojewódzkim. 13 tys. mieszkańców Płocka jest pozbawionych miejskiej kanalizacji.
Zgodnie z danymi zawartymi w Strategii Rozwoju Miasta Płocka, na koniec 2009 roku 96,6% mieszkańców miasta korzysta z miejskich wodociągów, zaś tylko 90,3% ogółu osób zameldowanych w Płocku ma dostęp do kanalizacji. Co prawda nie oznacza to, że około 13 tys. mieszkańców nie ma w domach łazienki i za potrzebą musi wychodzić do specjalnie zbudowanych do tego celu wychodków. Wiele osób ma przydomowe, małe oczyszczalnie ścieków, ale nie wszystkich stać na taki wydatek. Poza tym wiele osób uważa, że to na władzach miasta spoczywa obowiązek, by ten problem rozwiązać. W końcu mamy XXI wiek i korzystanie z toalety nie powinno być zaliczane do luksusów, które nie wszystkim są dane.
Najwięcej osób pozbawionych kanalizacji mieszka na lewym brzegu Wisły, na terenie Ciechomic i Gór. Niestety, mieszkańcy terenów, które nie są przyłączone do kanalizacji, jeszcze przez kilka najbliższych lat będą musieli sobie radzić z tą wstydliwą sprawą w inny sposób.
Dzielnice wschodnie na prawym brzegu Wisły, czyli Imielnica, Borowiczki i Parcele wkrótce dołączą do tych części miasta, w których mieszkańcy korzystają z kanalizacji. W połowie roku oddane zostanie 19 km sieci, wzdłuż której zostaną podłączone gospodarstwa domowe. Mieszkańcy czekali na ten moment bardzo długo, ale wreszcie się doczekali.
– Program kanalizowania miasta Płocka, realizowany przez płockie Wodociągi, jest dofinansowywany ze środków Europejskiego Funduszu Spójności – tłumaczy Jerzy Nowakowski, inżynier miasta Płocka. – To bardzo duża inwestycja, dlatego trzeba podzielić ją na etapy. Pierwszy i najważniejszy obejmuje modernizację oczyszczalni w Maszewie i przebudowę przepompowni przy ul. Jasnej i na Podolszycach. Całkowity koszt inwestycji to ponad 175,5 mln zł, a kwota dofinansowania przekracza 76,4 mln zł. Realizacja projektu już się zaczęła, w ciągu dwóch do trzech lat pierwszy etap powinien być zakończony. Gdy zadanie zostanie zrealizowane, wtedy wszystkie ścieki od dostawców z całego miasta trafią do oczyszczalni w Maszewie. Najpierw konieczna jest jednak jej modernizacja, by ścieki z kolejnych przyłączanych terenów mogły tam być przesyłane i właściwie oczyszczane.
Realizacja tego projektu była koniecznością, bo miasto płaciło, wcale niemałe kary za to, że ścieki nie były oczyszczane w odpowiedni sposób. Część kar jest zawieszona do zakończenia inwestycji. Ponoszone są jedynie podwyższone opłaty za odprowadzanie ścieków bez pozwolenia. Niestety, takiego pozwolenia nie można wydać do momentu zakończenia modernizacji oczyszczalni.
Oczyszczalnia ma zostać jeszcze w tym roku na tyle zmodernizowana, że odprowadzane ścieki będą odpowiadać parametrom w normach środowiskowych. W tym momencie kary zostaną automatycznie anulowane, a opłaty, które miały zostać wpłacone, zasilą inwestycję. Jest to najlepszy dowód, że trzeba i warto realizować inwestycję. Płock ma do końca roku czas na jej zakończenie.
W realizowanym programie nie ma budowy kanalizacji we wschodniej części Płocka, czyli na osiedlu Borowiczki, bo została ona już wykonana i sfinansowana ze środków budżetu miasta. – Sieć będzie gotowa w 2010 r. – dodaje inżynier miasta. – Nie chcieliśmy z tym czekać na rozpoczęcie głównej inwestycji. Zależało nam, by mieszkańcy tej części miasta mogli być podłączeni do sieci teraz.

Albo deszczowa, albo sanitarna

II etap inwestycji jest bardzo istotny dla prawidłowego funkcjonowania miasta, oczekiwany przez płocczan, ale z ogromnym niepokojem. Chodzi o rozdział kanalizacji ogólnospławnej na deszczową i sanitarną w samym centrum miasta. W okresie obfitych opadów deszczu wszystkie ścieki płyną, mówiąc dosadnie, jedną rurą, w której niestety już się nie mieszczą. W tej sytuacji są podtopienia, zalania ulic i dróg, także piwnic domów, bo co tu dużo mówić, system jest niewydolny i trzeba to jak najszybciej naprawić. W tym roku powstanie projekt rozdziału kanalizacji, realizacja nastąpi w II etapie, potem przyjdzie czas na zabezpieczenie środków finansowych.
Można sobie wyobrazić, co się będzie działo w mieście, bo przecież kanalizacja to rury w ziemi, pod jezdniami i chodnikami. A rozdział dotyczy centrum miasta. Trzeba będzie się liczyć z tym, że okresowo będą wyłączone z ruchu ważne dla układu komunikacyjnego miasta ulice, między innymi: Kolegialna, Sienkiewicza, Kwiatka, także Kobylińskiego i wiele innych. Czekają więc nas wszystkich objazdy i oczywiście korki.
Inżynier potwierdza, że utrudnienia w życiu mieszkańców na pewno będą. – Ale roboty będą wykonywane odcinkami, a dziś nie trzeba rozkopywać całych ulic, by realizować takie inwestycje – mówi. – Niekoniecznie muszą to być wykopy otwarte, mogą być przewierty sterowane, których wykonanie będzie dla mieszkańców mniej uciążliwe. Koszty przy obu metodach są natomiast podobne. Przy okazji tych robót wiele ulic zostanie wyremontowanych bądź wybudowanych.
II etap to również budowa kanalizacji na lewym brzegu Wisły, czyli przede wszystkim w Ciechomicach. Projekt polega na zmianie systemu oczyszczania ścieków, czyli przede wszystkim zlikwidowaniu oczyszczalni w Górach, zastąpieniu oczyszczalni w Radziwu przepompownią. Ścieki z tego terenu będą przetaczane pod dnem Wisły i kierowane do Maszewa.
Może trudno w to uwierzyć, ale inwestycja powinna zostać zrealizowana do 2013 roku, z efektem na 2015 rok. Wbrew pozorom przetaczanie ścieków pod dnem Wisły nie jest skomplikowane. Po prostu zostanie położona rura na dnie rzeki, co dziś nie jest żadnym problemem technicznym.
Cała inwestycja, której realizacja będzie kosztować około 400 mln zł, jest bardzo ważna dla miasta i jego mieszkańców. Nie tylko znacznie zmniejszy się liczba gospodarstw domowych nie podłączonych do kanalizacji miejskiej, będzie można także zlikwidować kilka mniejszych oczyszczalni i zastąpić je jedną, w Maszewie, o odpowiedniej wydajności, która wreszcie będzie wykorzystywać w większym stopniu swoje możliwości. Na pewno ścieków nie będzie zbyt dużo.
Kiedy inwestycja została „wymyślona”, planowano, że w XXI wieku zapotrzebowanie na wodę, a co za tym idzie i odprowadzanie ścieków, będzie nawet trzykrotnie wyższe niż jest obecnie. Potem przyszło opomiarowanie mieszkań, oszczędzanie wody, ograniczenie marnotrawstwa i w efekcie wykorzystujemy zaledwie 1/3 możliwości. Można oczyszczać 60 tys. m sześc. na dobę, a do Maszewa płynie około 20 tys. m sześc. ścieków. Szanse na powstawanie nowych osiedli przyłączanych do sieci i budowa nowych, dużych zakładów przemysłowych, które wykorzystywałyby możliwości maszewskiej oczyszczalni, są niewielkie.
Nie na wszystkich terenach w granicach miasta mieszkańcy Płocka mogą liczyć na budowę kanalizacji. Narodowy Fundusz stawia warunki, że przynajmniej 120 osób musi zostać podłączonych do 1 km kanalizacji, by można myśleć o dofinansowaniu do realizacji inwestycji. Jednym z takich miejsc, gdzie z tego powodu na razie nie powstanie sieć miejskiej kanalizacji, choć na tym terenie jest doprowadzona woda, to rejon Trzepowa.
Realizacja inwestycji pochłonie ogromne pieniądze. Nie będą służyć wszystkim mieszkańcom miasta, a jedynie poprawią komfort życia kilkunastu tysięcy z nich. Trzeba pamiętać, że chodzi tu o setki milionów złotych, które sprawią, że płocczanie poczują, że żyją w XXI wieku.
Ratusz, by nie tylko obciążać budżet miasta, pozyskuje środki finansowe z różnych funduszy, tańszych kredytów, stara się o dotacje. Dzięki temu, za dwa lata, wskaźnik mieszkańców Płocka mających dostęp do kanalizacji będzie zbliżał się do 100%.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości