Reklama

„Z miłością osób, z nienawiścią błędów”

07/03/2002 13:23

Publiczne postawienie oskarżenie pod adresem metropolity poznańskiego o wykorzystywanie seksualne kleryków i księży wstrząsnęło opinią publiczną w Polsce, napełniło smutkiem i bólem wielu katolików, szczególnie tych, którzy czują się mocno związani ze wspólnotą Kościoła, dla których stanowi on wielki autorytet, którym daje duchowe oparcie w życiu.Publikacje „Rzeczpospolitej” i „Gazety Wyborczej” wywołały lawinę komentarzy i pytań. Czy postawione zarzuty są prawdziwe, czy postępowanie dziennikarzy było właściwe, jakie znaczenie będą miały opisywane fakty dla Kościoła w Polsce? Rodzi się rzeczywiście pytanie o etyczną odpowiedzialność mediów. Czy wolno było, w sytuacji gdy Stolica Apostolska prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie arcybiskupa, podawać do publicznej wiadomości jego dane personalne, publikować fotografię, traktować go tak, jakby jego wina była już udowodniona? Nie zapominajmy, że obowiązuje nadal w każdym postępowaniu procesowym zdrowa zasada domniemania niewinności, która chroni dobra osobiste osoby oskarżonej. Podkreślano wielokrotnie tę prawdę w komentarzach po publikacji „Rzeczpospolitej” z 23 lutego. Kościół stara się postępować rozważnie, gruntownie badać sprawę, szczególnie w sytuacji, gdy oskarżony broni się i nie przyznaje do stawianych mu zarzutów. Jeśli postawione zarzuty okażą się jednak prawdziwe, a jak sugeruje wielu komentatorów, świeckich i duchownych, tak właśnie może być, dziwić musi wtedy mocno nieumiejętność rozwiązania przez Kościół problemu wcześniej, zanim stał się przedmiotem skandalu, skoro, jak dowodzą publicyści, problem znany był od wielu lat. Wiele znaczących postaci (abp Życiński, abp Gocławski, ks. Boniecki) mówiło w ostatnich dniach o potrzebie oczyszczenia, o potrzebie odwagi stanięcia w prawdzie, o konieczności odróżnienia świętości Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa, drogi naszego zbawienia, od słabości ludzi Kościoła. Z całą pewnością boli bardzo, gdy ta słabość może dotknąć pierwszych świadków wiary, jakimi są biskupi, następcy apostołów. Niewątpliwie potrzebujemy Kościoła mocnego, wiarygodnego, Kościoła, który w świecie postępującego relatywizmu moralnego, erozji wartości, będzie miał wciąż siłę i odwagę głosić niezmienną od wieków, choć często niemodną dziś, ewangelię Chrystusa, a przy tym bronić wartości życia, rodziny, małżeństwa. Szczególnie teraz, gdy powstaje już w Polsce w środowiskach lewicowych projekt ustawy o legalizacji związków homoseksualnych. Mam nadzieję, że mimo tej przykrej sprawy nie zabraknie Kościołowi i teraz odwagi głoszenia zdrowej wizji małżeństwa, rozumianego, jak zawsze to miało miejsce w kulturze europejskiej, jako zgodnego z naturą związku mężczyzny i kobiety. Wielu być może oczekuje w tym momencie, że osłabnie siła głosu Kościoła w tej sprawie. To nie przypadek zapewne, że polskie tygodniki już w poniedziałek 25 lutego zasypały nas olbrzymimi materiałami o przeróżnych grzechach i patologiach w Kościele. Czytając je, można odnieść wrażenie że Kościół jest wylęgarnią pedofilów oraz aktywnych homoseksualistów. Według „Wprost” homosekusualistów jest rzekomo wśród księży cztery razy więcej niż w innych grupach społecznych (co trzeci ksiądz w Niemczech ma przejawiać takie skłonności). W tym samym artykule da się wyczuć irytację z faktu, że Kościół, mówiąc o homoseksualizmie, wciąż wbrew oczekiwaniom postępowych środowisk liberalnych broni przekonania, że stanowi on duże nieuporządkowanie moralne, a nie naturalną orientację seksualną. Rewelacjom „Wprost” zaprzecza o. Józef Augustyn, jezuita, kierownik duchowy, autor wielu publikacji na temat seksualności człowieka, w tym na temat homoseksualizmu. To nie struktury Kościoła rodzą homoseksualistów. To poza nim jest dziś promocja homosekusualizmu. Środowisko męskie nie rodzi tego zjawiska. Jest ono zaburzonym stosunkiem do własnej męskości, którego źródłem jest zachwiana relacja do ojca i matki. To ona rodzi dezorientację w stosunku do własnej osoby. Potwierdza to spostrzeżenie wypowiedź papieża: „Związki homoseksualne są godnym potępienia wypaczeniem tego, czym powinien być miłosny związek między mężczyzną i kobietą”. Mam nadzieję, że ze sprawy poznańskiej Kościół wyjdzie umocniony, by nadal nieść świadectwo wiary i porządku moralnego współczesnemu światu.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości