Reklama

„Dzieci Płocka” koncertowały w Mołdawii - Między Prutem a Dniestrem

17/05/2001 13:22
Wyjazd nastąpił we wtorek, 1 maja, ale już w niedzielę rozpoczęto wielkie pakowanie. Największą trudność sprawiało pomieszczenie w walizkach i plecakach wszystkich kostiumów, niezbędnych na koncerty.Niektórzy zabierali oddzielne walizy na stroje, inni z największym trudem dopinali zbyt małe torby. A trzeba jeszcze było włożyć i stroje krakowskie i kostium szlachecki oraz lubelskie spódnice i serdaki... Harcerski Zespół Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka” wyruszył do Mołdawii, na zaproszenie Polonii, jako gość festiwalu „Polska Wiosna w Mołdawii”. W wielkiej podróży na wschód uczestniczyła najstarsza grupa mazura i sześcioro dzieci z grupy śląskiej oraz góralskiej. Wraz z nimi pojechali: druh Wacław Milke, dyrektor zespołu Bogdan Rogalski, Andrzej Milke, Arkadiusz Kania oraz panie Bożenna Strzelecka – dyrektor Książnicy Płockiej, Iwona Markiewicz – dziennikarz GWi radna Elżbieta Podwójci. Podróż utrudniały dodatkowo wysoka temperatura, także długie oczekiwanie na przekroczenie granicy ukraińsko-mołdawskiej, nie wiadomo z jakiego powodu, bowiem byliśmy jedynym autokarem. Zmęczony drogą zespół „Dzieci Płocka”, czekało w Bielcach gorące przyjęcie ze strony tamtejszej Polonii. Bielce zupełnie nie przypominają polskich miast. Mało w nich zabytków, dominuje kolor szary i wielopiętrowe blokowiska. Jednak żyje w nich około 4500 osób, mających polskie korzenie. Największym problemem jest bezrobocie, sięgające 80 proc. Ludziom żyje się tu ciężko, przeciętne średnie zarobki sięgają 15 dolarów miesięcznie. Za taką sumę trudno jest utrzymać rodzinę. Być może dlatego wielu młodych polonusów marzy o studiach w Polsce. Wkładają wiele pracy i wysiłku w przygotowanie do egzaminów, jednak jak sami przyznają – warto. Osiemnastoletni Sergiusz z Kiszyniowa (stolicy Mołdawii) chce zostać nauczycielem języka polskiego. Jego marzeniem są studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kiedy zapytałam go, co zrobi po studiach, czy zostanie w Polsce, odpowiedział że tutaj w Mołdawii jest bardziej potrzebny. 17-letnia Ina, w której domu mieszkałam, już w tym roku zdaje egzaminy kwalifikujące na studia w Polsce. Jej pradziadek – Grzegorz Godlewski mieszkał przed wojną w powiecie łuckim (dzisiejsza Ukraina) i był obywatelem polskim. Teraz mieszka tam babcia Iny. Wielu młodych przedstawicieli Polonii z Bielc już studiuje w Polsce. Wybrali kierunki, które zapewnią im w przyszłości większe szansę zdobycia pracy, jak prawo czy ekonomia. Mała Warszawa nad Reutem W Bielcach przywitały „Dzieci Płocka” nauczycielki języka polskiego – pani Wanda Burek i Malwina Russu, które prowadzą zajęcia w „Domu Polskim”. Placówka ta działa od 1999 r. pod patronatem Stowarzyszenia „Polski dom”, którego prezesem jest pan Walery Buzut, był nieobecny, bo gościł właśnie w Polsce. W „Domu” odbywają się kursy języka i literatury polskiej, geografii i historii. Spotyka się w nim cała bielecka Polonia. Z chwilą powstania „Domu” zrodziło się też wiele ciekawych inicjatyw – działają zespoły kultywujące polski folklor, jak choćby „Jaskółki”, wychodzi czasopismo „Jutrzenka” pod red. Heleny Usowej. Przygotowywane są także przedstawienia w języku polskim. Ostatnią premierą był „Mały książę” w reż. Pani Wandy Burek. W roli tytułowej wystąpił Wład Kimakowski, który został nagrodzony brawami za piękne wykonanie piosenek, towarzyszących spektaklowi. Byliśmy miło zaskoczeni, słuchając ładnego polskiego akcentu małego księcia, który śpiewał o swej planecie i o najpiękniejszej róży. Właściwie Bielce i Kiszyniów można by porównać do takiej małej planety, która stanowi azyl dla polskości. Podczas czterodniowego pobytu w Mołdawii, „Dzieci Płocka” wzięły udział w trzech koncertach. Pierwszy odbył się w Bieleckim Domu Kultury, uczczono nim 210 rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Następnego dnia zespół koncertował w Głodianach i Styrczy nazywanych „Małą Warszawą”. Po koncercie dzieci i młodzież wzięli udział w spotkaniu z Polonią. Niedawno powstał tu kościółek, do którego regularnie uczęszcza ok. 100 osób. Zmęczoną występem młodzież czekał wspaniały słodki poczęstunek z domowych wypieków. Jednak przed degustacją słodkości płocczanie i towarzyszący im inni goście z Polski symbolicznie podzielili się chlebem z mieszkającą w „Małej Warszawie” Polonią. Potem nastąpiło wspólne śpiewanie. W całej okolicy rozlegały się dźwięki „Sokołów”, „Kukułeczki” i „Furmana”. Jednak najbardziej wzruszające było wykonanie starej pieśni „Ty pójdziesz górą”. Nasze gospodynie znały tę pieśń od pokoleń. My, za sprawą Elizy Orzeszkowej i filmu na podstawie jej powieści „Nad Niemnem”. W Bielcach w zasadzie nie ma sklepów, ale i nie ma wielu towarów. Atrakcyjne rzeczy można znaleźć jedynie u babci, na straganie. Choćby różnego herbaty, kawę i markowe sanitaria. Apetyt na winnice Bielce leżą nad Reutem, ale to raczej mały ruczaj niż rzeka, stąd tak wielki szacunek dla wody, nieomal kult. Przy prawosławnych cerkwiach znajdują się studnie, każda specjalnie chroniona, ogrodzona płotkiem, zamknięta bramką. Tam woda jest najlepsza. Pije się ją bez przegotowania, podobno chroni przed chorobami, a mieszkańcy czerpią ją do plastikowych butelek. Według statystyk Bielce (197 tys. ludności) zamieszkują różne narodowości: Rumuni (63,9%), Ukraińcy, Rosjanie, Ormianie, Polacy. Na ulicy nie widać różnic etnicznych, ale ludzie na ogół żyją w swoich środowiskach i spotykają się w swoich kościołach. Ziemie między Prutem a Dniestrem nazywano kiedyś Besarabią. Były pod dominacją węgierską, turecką, rosyjską a w 1918 r. po upadku imperium rosyjskiego ludność Besarabii opowiedziała się za przynależnością do Rumunii. W 1944 r. została przejęta przez Związek Radziecki i przekształcona w republikę związkową. W referendum w 1994 r. Mołdawia opowiedziała się za zachowaniem tożsamości państwowej i została członkiem Wspólnoty Niepodległych Państw. Skąd wzięli się tam Polacy? Na mocy ukazu carskiego mogli osiedlać się i kupować ziemię na korzystnych warunkach. Łagodny klimat sprawił, że wielu chciało tam uprawiać tam winogrona. Przypomnijmy, że w tym celu pojechał do Besarabii również mąż Marceliny Rościszewskiej, niestety wybuchła wojna i nie zdobył majątku. Bożenna Strzelecka przywiozła do biblioteki Domu Polskiego książki i informatory o Płocku. W Bibliotece Miejskiej rozmawiała z Tatianą Poniatowską i z merem Bielc. Okazuje się, że jest duża czytelnia książek rumuńskich, a księgozbiór polski - niezwykle skromny. Mer twierdzi, że polskie wydawnictwa specjalistyczne z dziedziny ekonomii, prawa i zarządzania są wysoko cenione i niezwykle przydatne. Pani dyrektor chciałaby zaprosić jedną z bibliotekarek na staż do Książnicy Płockiej, co przez stronę mołdawską przyjęte zostało z radością. Cegiełka dla kościoła Dzień 5 maja, był ostatnim dniem pobytu w Mołdawii. „Dzieci Płocka” koncertowały w Kiszyniowie (stolicy kraju), podczas I Festiwalu „Polska Wiosna w Mołdawii”. Wszystkim uczestnikom wręczono pamiątkowe dyplomy. Za udział w koncercie zespołowi osobiście dziękował konsul. Późnym wieczorem, już w Bielcach, nastąpiły przygotowania do odjazdu. Ciężko było rozstać się z naszymi przesympatycznymi gospodarzami. Wymienialiśmy adresy i telefony. Wielokrotnie też padały słowa zaproszeń do Polski. Wreszcie rozpoczęła się długo podróż do domu. Mimo ciężkich przepraw na granicach i wielogodzinnym czekaniu, w nocy 6 maja wszyscy szczęśliwie dotarli do Płocka. Tak niezwykła wyprawa i wspaniali ludzie na pewno będą trwać w naszej pamięci. A zawarte przyjaźnie przetrwają wiele lat. Mówi się, że podróże kształcą, ta z pewnością do takich należała. Krótki pobyt uwrażliwił młodzież na problemy ich kolegów, którzy choć żyją na obczyźnie nie zapominają o swych polskich korzeniach. Nie mogliśmy dać im wiele, ale dołożyliśmy małą cegiełkę na budowę polskiego kościoła w Bielcach. Pieniądze zostały przekazane duszpasterzowi świątyni pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – ks. Jackowi Puciowi. W latach 1990-1998 parafia użytkowała świątynię ormiańską. Ostatnio odzyskała ją odradzająca się wspólnota ormiańska. Polskie nabożeństwa będą się w niej odbywać do czasu wybudowania nowego kościoła, pod który wmurowano już kamień węgielny. - To była wzruszająca podróż – mówił dh Wacław Milke. Byłem urzeczony przywiązaniem mieszkających tam ludzi do polskości. Przejmowali ich Rosjanie, Rumuni, Turcy, a oni trzymali się swojego gniazda. To ludzie z wielkim sercem i z wielką kulturą. Warto było tam zawieść młodzież, zwłaszcza że rocznica Konstytucji 3 Maja jest dla Polonii wielkim świętem, jednoczącym wszystkich. Kilkanaście dzieci przyjedzie na wakacje do Polski, więc do zobaczenia. Tekst i foto Marta Szatkowska („Dzieci Płocka”)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości