Reklama

„Ładna” wizytówka miasta

22/10/2008 08:54
Krakowska „Eskadra” zorganizowała pierwsze konsultacje z płocczanami, by rozpocząć prace nad promocją dla Płocka. Pracownicy firmy chcieli nas poznać, dowiedzieć się z czego jesteśmy dumni, co może rozsławić Płock na cały kraj. Spotkanie zamieniło się w szukanie winnych, wylewanie żali i wzajemne pretensje.


Konsultacje odbyły się w auli III LO. Zapraszał na nie płocczan prezydent miasta. Osobiście się nie pojawił (z powodu ważnych obowiązków służbowych), ale miał silną grupę reprezentantów – pracowników wydziałów z ratusza. Typowych mieszkańców miasta, nie związanych z żadnymi stowarzyszeniami i instytucjami, a zainteresowanych sprawami Płocka, można było policzyć na przysłowiowych palcach jednej ręki.

Specjaliści od wizerunku miasta przez godzinę wdrażali płocczan w swój projekt. Mówili o budowaniu silnej marki miasta. Zastrzegali, że nie są od rozwoju Płocka, więc nie zajmą się zlikwidowaniem dziur w płockich chodnikach. Zniecierpliwione głosy z sali rzucały tylko, „może już dość o innych miastach”, „pomówmy w końcu o Płocku”. No i zaczęło się...

- Płock ma wiele do zaoferowania. Największą rafinerię, najstarszą szkołę, najbardziej pochylony most i wiele innych rzeczy wyróżniających w kraju. Wybór jednej jest trudny – tłumaczył płocczanin Marcel Jabłoński, zwracając przy okazji uwagę na to, że to zły pomysł, żeby promocją zajęli się ludzie z zewnątrz, którzy nic nie wiedzą o mieście. – Sami moglibyśmy to zrobić. Ale w Płocku nie ma wsparcia dla naszych. Mówię to ze strony organizatorów imprez rozrywkowych. 10 lat staramy się coś ruszyć w mieście. To partyzantka. Jednak próbujemy robić coś sami i to hobbystycznie, choć nie wiem, na ile starczy nam jeszcze sił – dodawał.

Według Jabłońskiego sztandarowymi imprezami Płocka powinny zostać Reggaeland, Audioriver i Cinemagic. Całym rokiem można żyć w mieście przygotowaniami do tych festiwali, a nie organizować je na ostatnią chwilę.

Płocczanin podkreślał też specyfikę naszego miasta na bazie Reggaeland, na który w tym roku tylko 10% mieszkańców kupiło bilety. Dlaczego? Jego zdaniem w Płocku muzyka reggae kojarzy się z Bobem Marleyem i paleniem trawki.

– Z małymi wyjątkami nie ma na sali młodych. Brakuje kolektywu. Tymczasem idea powinna jednoczyć – stwierdził Maciej Włodarczyk, płocki poeta, który liczy na to, że miasto będzie otwarte na inicjatywy młodych. Chciał też pomóc „Eskadrze” dotrzeć do młodych płocczan przez swój Art Zin Drezyna.



Pomnik dla księcia i tańsza kawa

Także Marian Wilk, inicjator pomysłu postawienia w Płocku pomnika Bolesława III Krzywoustego przyniósł na spotkanie z „Eskadrą” swoje spisane przemyślenia na temat, jak promować Płock. Siedzący w pobliżu Marek Rusek z rady osiedlowej „Dworcowa” zakrzyknął, że już czas najwyższy postawić pomnik Bolesława III Krzywoustego w mieście, a przy okazji zaczął też wywód o tym, że wciąż brakuje ludzi do pracy w radach na osiedlach, że nie ma obwodnic, więc mu TIR-y jeżdżą koło bloku. Swoje wystąpienie zakończył, że już nie życzy sobie w mieście marnotrawienia pieniędzy na takie nieudane inwestycje jak amfiteatr i lodowisko. I dodał „No wreszcie ktoś nas posłucha”.

„Eskadra” wysłuchała z grzeczności, choć nie na takie głosy w dyskusji czekała, a już na pewno nie ma siły sprawczej, by wpłynąć na powstanie w mieście obwodnic, a tym bardziej pomnika.

Mariusz Portalski emerytowany wykładowca Politechniki Warszawskiej, a także członek sekcji pedagogicznej Towarzystwa Naukowego Płockiego mówił o rosnącym w potęgę Płocku, gdy powstawał kombinat i o osłabieniu jego roli, gdy zarząd PKN Orlen przeniósł się do Warszawy. – Nie ma innego wyjścia, jak stawiać na szkolnictwo wyższe. Mamy 10 tysięcy studentów, którzy nie mają klubu z prawdziwego zdarzenia. Dawniej był prestiżowy Filip. Dziś nie ma nic – dowodził. Jego zdaniem w takim studenckim klubie młodzi mogliby realizować swoje pomysły, także związane z organizacją koncertów młodzieżowych.

– Dla kogo ta betonowa Tumska z ozdobnymi marmurowymi śmietniczkami? – pytał poeta i malarz – Daniel Ratz. – Nie ma miejsca dla artystów. Nie ma miejsca na galerie. Na podwórkach Starego Miasta śmierdzi i rządzi na nich patologia.

Dowodził również, że w mieście nie ma tanich hoteli, restauracji i kawiarni. Płocka rzeczywistość to kawa z 1500 % marżą, 50 zł płaci się za obiad, a 320 zł to koszt doby hotelowej.

To tylko zachęciło innych zebranych do biadoleń i narzekań. „Wizytówka” naszego miasta, to basen „Podolanka” w wiecznym remoncie, zakorkowany w niedzielę dojazd do Płocka z powodu giełdy samochodowej, a do tego problemy z dostaniem się do lekarza.

Reklama


Dla jednych sztuka, dla innych bazgroły

Dopiero przewodnicy miejskiego oddziału PTTK zwrócili rozmowę na właściwe tory. – Mamy się czym chwalić. Turystów odwiedzających Płock interesuje w szczególności Muzeum Mazowieckie z bogatym zbiorem eksponatów secesyjnych, sanktuarium siostry Faustyny, ZOO, a także Muzeum Diecezjalne, no i kopia drzwi w Katedrze oraz mieszczące się tu grobowce władców polskich. Możemy postawić też na Władysława Broniewskiego. Niewiele osób w kraju wie, że był on płocczaninem, postrzegają go jako komunistę. Walczmy z tym stereotypem.

Wiesław Chrobot działacz sportowy, poddał też myśl o tym, że Płock sportem stoi. Wymienił Międzynarodowe Zawody w Tenisa Ziemnego na wózkach, „Tumską Wieżę” i „Angels of Fire”. – Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że Płock tworzą wspaniali i niezwykli ludzie. Nie ma co jedynie narzekać. Jeśli nie sport, to na pewno kultura. Zainteresowanie jest. Na cover festiwal przyszło 8 tysięcy ludzi, większość była spoza Płocka – zaznaczał.

Iwona Markiewicz z Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki stwierdziła, że w promocji miasta warto uwzględnić największą w kraju kolekcję sztuki art brut, a także większy nacisk położyć na Płock jako stolicę murali. Jej propozycja dotycząca dzieł na ścianach bloków i domów spotkała się ze sprzeciwem Mariana Wilka, który krzyknął, że nie życzy sobie bazgrołów.

Niestety, i jego pomysł, dotyczący postawienia w Płocku pomnika Bolesława Krzywoustego nie spotkał się z aprobatą zebranych. – Znam 3 pomniki, które przyciągają turystów. Są to m. in. Statua Wolności i pomnik Jezusa Miłosiernego w Rio De Janeiro. Nie sądzę, żeby takie zainteresowanie wzbudzał pomnik Krzywoustego w Płocku – powiedział Roland Bury dyrektor Wydziału Kultury i Sportu Urzędu Miasta. Podczas spotkania odpierał zarzuty o braku hoteli, sali koncertowej, czy też zdominowaniu przez urzędników ratusza konsultacji z płocczanami.

– Przyszliśmy tutaj, żeby wysłuchać, co płocczanie mają do powiedzenia. Są zastrzeżenia, że na sali jest ponad połowa urzędników. A ilu jest tutaj płocczan na te 130 tys. miasto? Nie ma nawet pół promila – dowodził. Jego zdaniem miasto pomaga ludziom z inicjatywą, którzy chcieliby zorganizować w Płocku koncerty. To, że nie ma jeszcze sali widowiskowej, to w opinii dyrektora, nie jest wina ratusza, a 50-letnich zastałości inwestycyjnych. Na szczęście jest sala Szkoły Muzycznej. Hotele to również powinna być inicjatywa społeczeństwa, bo w żadnym mieście hotel nie jest własnością urzędu.

I tak nowe głosy w dyskusji miały natychmiast swoją zażartą opozycję. „Eskadra” nie próbowała pogłębiać narastających różnic w postrzeganiu miasta. Sama zaczęła szukać dobrych stron zaistniałej sytuacji. – Słuchanie tych głosów może dać państwu duży profit. Widać, że państwu zależy na tym mieście. Czasem tak bywa, że mimo wysiłków coś nie wychodzi – powiedziała Monika Szychowiak. Z zebranych materiałów krakowska firma będzie się starała opracować kilka strategii promocji Płocka. Poznamy je na kolejnych konsultacjach – 4 listopada. Ostatnie, trzecie spotkanie, gdzie mieszkańcy wyłonią ostateczną linię promocyjną miasta odbędzie się 2 grudnia.

Blanka Stanuszkiewicz


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości