Artur G., dwudziestosiedmiolatek ze Śląska został zatrzymany po pościgu przez gostynińską policję. Od pewnego czasu jeździł on po całym powiecie gostynińskim podając się za inkasenta zakładu energetycznego. Udało mu się wyłudzić przynajmniej kilkaset złotych.Wszystko zaczęło się od rutynowej kontroli na jednej z dróg. Policjant próbował zatrzymać fiata cinquecento. Kierowca najpierw się zatrzymał, po chwili ruszył. W tym czasie pasażer wyskoczył z auta i wbiegł do lasu. Funkcjonariuszowi udało się zatrzymać kierowcę. Okazał się nim 40-letni Andrzej S. z Lucienia, który w przeszłości był już karany za przestępstwa kryminalne. Pojazd, którym kierował, został skradziony 23 lipca tego roku na Śląsku.
– Funkcjonariusz powiadomił dyżurnego o sytuacji i został zarządzony pościg. Kilkusetmetrowy odcinek lasu przeszukiwali policjanci i psy tropiące – powiedział komendant powiatowy policji w Gostyninie mł. insp. Jarosław Brach.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy zatrzymania uciekającego przestępcy dokonał... jeden z psów tropiących.
Kiedy policjanci przywieźli Artura G. do komendy, okazało się, że mężczyzna ma na sumieniu prawdopodobnie kilka przestępstw. Intensywne działania operacyjne w ciągu kilku godzin potwierdziły, że podawał się on za inkasenta zakładu energetycznego i wyłudzał w ten sposób pieniądze. Ofiarami były głównie starsze osoby, które wpłacały „inkasentowi” kwoty od 50 do 170 złotych. Tylko jedna osoba poprosiła go o pokazanie legitymacji i w ten sposób uniknęła straty pieniędzy.
W sumie policjanci zebrali dowody dokonania ośmiu oszustw przez Artura G. oraz postawili mu zarzut kradzieży fiata cinquecento. Mężczyźnie grozi za te czyny do ośmiu lat więzienia.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze