W pojedynku dwóch płockich drużyn lepsza okazała się Jutrzenka. Podopieczne Marka Krysiaka i Jarosława Krzemińskiego w „meczu przyjaźni” pokazały nieprawdopodobny charakter. Po fatalnym początku pojedynku wygrały jedną bramką na hali lokalnych przeciwniczek.
Początek spotkania w hali sportowej ZST 70 zdecydowanie należał do podopiecznych Marka Jagodzińskiego, czyli trenera SMS-u. To jego zawodniczki wyszły bardzo zmotywowane do walki o ligowe punkty, dlatego w 4. min prowadziły 4:1, a w 11. min, po trafieniu Marleny Urbańskiej, wygrywały nawet 8:2.
Licznie zgromadzeni w hali kibice byli mocno zaskoczeni, a niektórzy pomyśleli, że emocje się skończyły. Tak jednak się nie stało. Trenerzy Jutrzenki poprosili o czas, a po przerwie płocczanki udowodniły, na co je stać.
Dziewczyny zdobyły trzy bramki z rzędu i zmniejszyły rozmiary porażki do wyniku 8:5 w 14. min. Obrona Jutrzenki pracowała jak świetnie naoliwiona maszyna, a do tego w bramce zaczęła szaleć Justyna Brudzyńska, która była tego dnia fantastycznie dysponowana.
Gospodynie próbowały się odgryźć, ale to Jutrzenka poszła za ciosem i po dwóch trafieniach z rzędu Emilii Bałdygi w 24. min drużyna MMKS-u zaliczyła kontaktowe trafienie na wynik 11:10 dla SMS-u. Przed przerwą oba zespoły próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale żadnemu się to nie udawało i do szatni w lepszych nieco nastrojach udał się SMS, prowadząc (13:12).
Po zmianie stron dali o sobie znać fani Jutrzenki, coraz głośniej reagując na wydarzenia boiskowe. Obie drużyny grały mocno w obronie, dlatego pierwsza bramka w tej części padła dopiero w 36. min. Jej autorką była zawodniczka Jutrzenki – Dagmara Radzikowska, która tym trafieniem doprowadziła do remisu 13:13, pierwszego od drugiej minuty spotkania.
Podopieczne Marka Jagodzińskiego powoli oddawały pole gry Jutrzence, która walczyła nieprawdopodobnie mocno w obronie, a to wybijało SMS z rytmu. Wymiana ciosów dozwolonych i niedozwolonych na parkiecie była coraz ciekawsza.
W 45. min gospodynie wyszły na dwie bramki przewagi, ale reakcja Jutrzenki była natychmiastowa. Dwa razy skutecznie z linii 7 metrów rzuciła bramkę Katarzyna Homonicka, dołożyła gola z drugiej linii Emilia Bałdyga i ponownie Jutrzenka prowadziła jedną bramką 20:19 w 51. min.
Emocje rosły z każdą minutą, a wynik ciągle oscylował blisko remisu. Delikatną przewagę zaliczyła Jutrzenka, ale SMS skutecznie odpowiadał bramkami. Emocje sięgały szczytu, kiedy na trafienie Aleksandry Stasiak zadane kilkadziesiąt sekund przed końcem już odpowiedzi nie było i to MMKS Jutrzenka wygrała spotkanie 23:22.
Pojedynek godny miana derbów Płocka został rozstrzygnięty na korzyść zawodniczek Jutrzenki, które podniosły się z sześciu bramek straty i udowodniły, że „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”.
– Emocje w tym meczu były i to dobra promocja kobiecego szczypiorniaka w naszym mieście. Nic, tylko się cieszyć, że takie spotkanie się odbyło i było ciekawe do samego końca. Drużyna dobrze pracuje, młodzież pokazuje, że warto na nią stawiać w kolejnym już meczu. Chciałbym podziękować i pogratulować obu drużynom oraz kibicom za fajne wydarzenie, które stworzyliśmy – powiedział wiceprezes Jutrzenki Marcin Piechota.
Po meczu cieszyła się cała drużyna. – Pokazałyśmy, że Jutrzenka nigdy się nie poddaje. Nieważne, jak się zaczyna, ważne jak się kończy. Po raz kolejny zostawiłyśmy serce na parkiecie i to się opłaciło. Każda z nas dała z siebie maksa i jest efekt. Dziewczyny z SMS-u też pokazały, że potrafią walczyć, dlatego widowisko musiało się podobać – oceniła mecz Aleksandra Pawłowska, skrzydłowa MMKS Jutrzenki Płock. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze