Reklama

Zwycięzca Ligi Mistrzów pokonany

24/02/2015 10:21
Ostatnia, 10. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów elektryzowała wszystkich płockich kibiców. Oto przed zespołem Manolo Cadenasa pojawiła się szansa na pokonanie najlepszej drużyny poprzedniej edycji rozgrywek. I stało się – Orlen Wisła pokonała 31: 29 (14: 13) SG Flensburg Handwitt i awansowała do TOP 16 z III miejsca.
Obie ekipy wystąpiły w meczu osłabione. W barwach płockiego zespołu, obok kontuzjowanego Adama Wiśniewskiego i Miljana Pusicy, nie zagrał także kontuzjowany podczas sobotniego treningu Valentin Ghionea. W barwach zespołu gości nie wystąpili: Jim Gottfridson, Holger Glandorf, Jacob Heinl i Thomas Mogensen.
Już przed pierwszym gwizdkiem sędziów było wiadomo, że w grupie B najlepsza była FC Barcelona, a po zwycięstwie 34: 31 nad Besiktasem, to KIF Kolding zajął II miejsce w tabeli. Mecz w Płocku toczył się więc o III pozycję.
Początek spotkania był wymarzony dla gospodarzy. 3: 0 w 5 min. spotkania dodało skrzydeł podopiecznym trenera Manolo Cadenasa. W 8 min. goście zmniejszyli rozmiary porażki na 3: 2, ale Orlen Wisła pilnowała wyniku, mozolnie powiększając przewagę, w 12 min. prowadziła 6: 4, w 14 min. 8: 5, a potem złapała wiatr w żagle i w 21 min. na tablicy był wynik 13: 6. Wydawało się, że płocczanie wygrali mecz.
Przez te pięć minut spotkania, podczas których płocczanie rzucili pięć goli z rzędu, znakomicie w bramce spisywał się Rodrigo Corrales, a Mattias Andersson był całkowicie bezradny przy atakach piłkarzy Orlen Wisły. Niestety podopieczni Cadenasa uwierzyli chyba, że już wygrali mecz, a chwilę dekoncentracji natychmiast wykorzystali piłkarze z Flensburga, którzy w 27 min. przegrywali tylko 10: 13, a w 29 min. 12: 14, by tę różnicę jeszcze zmniejszyć tuż przed kończącym I połowę gwizdkiem sędziów.
W pierwszej minucie II połowy goście po raz pierwszy w spotkaniu doprowadzili do remisu 14: 14 i była to jedyna równowaga, po której Orlen Wisła znów mozolnie zaczęła powiększać przewagę. W 40 min prowadzili 19: 18, a w 43, po czwartym w tym meczu strzelonym przez Michała Daszka rzucie karnym 22: 18.
W 48 min. po faulu Kamila Syprzaka, za który ujrzał czerwoną kartkę i musiał opuścić parkiet, Marcin Wichary obronił rzut karny Andersa Eggerta, a chwilę później, w 49 min., po golu Mariusza Jurkiewicza było 25: 20.
Ostatnie 10 min. pojedynku to bramka za bramką. W 56 min. po pięknym golu Jurkiewicza płocczanie prowadzili 29: 25, ale goście nadal próbowali doprowadzić do wyrównania. Jak się jednak okazało, to Orlen Wisła była skuteczniejsza w ostatnich minutach, pilnowała wyniku i wygrała po wspaniałej walce, awansując rzutem na taśmę na III miejsce w tabeli grupy B.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości