Trwa doskonała passa płockich piłkarzy nożnych. Co prawda więcej w tym szczęścia niż umiejętności, ale za kilka dni nikt nie będzie pamiętał o stylu, bo liczyć się będą tylko trzy zdobyte punkty, które Nafciarzy oddalają od strefy spadkowej. Bo Wisła już nie zajmuje miejsca w gronie tych, którzy od następnego sezonu zagrają w II lidze. Po ostatnich kolejkach, w których zdobyła 10 cennych punktów, zajmuje nawet XIII miejsce. Oczywiście nie jest to powód do zachwytów, nie można jeszcze osiadać na laurach. Przed drużyną jest teraz jeszcze sześć niezmiernie ważnych meczów i dopiero 5 czerwca okaże się, czy będą powody do radości czy smutku. Rzecz jasna wszyscy mają nadzieję, że Wisła utrzyma się w I lidze, a ostatnie spotkania pokazały, że piłkarzom bardzo na tym zależy. Akurat w sobotnim meczu bardziej zależało gościom, którzy prezentowali się znacznie lepiej na boisku niż podopieczni trenera Jana Złomańczuka. Częściej atakowali, stwarzali groźne sytuacje, więcej strzelali na bramkę. Widać było, że są drużyną lepszą, tyle że złożoną jakąś niemocą. Jakby płocka bramka była zamurowana i żadna piłka nie mogła się przez ten mur przebić. Goście mieli kilka znakomitych sytuacji, ale to trener Złomańczuk udowodnił, że potrafi dokonywać zmian. W 78 min. za Bartosza Wiśniewskiego na boisko wszedł Rafał Grzelak, a kilka sekund później wykorzystał podanie Łukasza Masłowskiego i zdobył gola na wagę trzech punktów. Trzeba w tym miejscu dodać, że Masłowski nie wszedł na boisko w pierwszym składzie, trener postawił na niego od 57 min. Obie zmiany były wyjątkowo udane. Co się działo potem, można sobie wyobrazić. W końcu płocczanie tym zwycięstwem oddalili nieco od siebie widmo spadku. Po czterech meczach bez porażki, w których Nafciarze zdobyli 10 punktów, w tym 7 na wyjeździe, awans na 13 miejsce w tabeli, to był niesamowity powód do radości. Nie można jednak zapomnieć, że już we środę, a potem znów w sobotę, Wisła gra kolejne spotkania, w których nie może stracić tak ciężko zdobytego miejsca w tabeli. Zdobyta bramka dodała skrzydeł płockim zawodnikom, którzy próbowali podwyższyć wynik. Niestety, nie udało się ponownie pokonać Sławomira Janickiego, ale i tak najważniejsze jest to, że Wisła strzeliła jedną bramkę więcej niż rywal, wytrzymała ataki przeciwników i dowiozła do końcowego gwizdka korzystny rezultat. W środę Wisła gra bardzo ważny mecz z KSZO Ostrowiec. Trudniejsze od tego spotkanie czeka płocki zespół w sobotę. Bo oto do strefy spadkowej trafił kolejny rywal Nafciarzy, Podbeskidzie Bielsko Biała. Pojedynek na stadionie przeciwnika, który również walczy o utrzymanie się w I lidze, będzie miał ogromne znaczenie dla układu tabeli. Miejmy nadzieję, że płocczanie udowodnią, iż kolejny sezon na zapleczu ekstraklasy im się należy.
Komentarze