Reklama

Zielarz z “Szesnastki” - Pomaga na dolegliwości

28/11/2000 09:27
Piotr Wutkowski jest od siedemnastu lat zielarzem. Przez cały ten czas jeździ po Polsce i leczy swoimi herbatkami wszystkich tych, którzy zwrócą się do niego z prośbą o pomoc. Do Płocka przyjeżdża w drugą środę miesiąca.Przyjmuje w gabinecie lekarskim w Szkole Podstawowej nr 16. Ze sobą przywozi wszystko, co pozwala mu diagnozować choroby, a później stosować dobroczynną terapię czyli wahadełko, no i oczywiście zioła. Zielarz na pierwszej wizycie uprzedza, że leczenie ziołami to proces długotrwały. Może trwać od kilku miesięcy do kilku lat. Jest skuteczny, ale wymaga systematycznego stosowania. Jednak ludzie, często po pierwszych objawach poprawy zdrowia, rezygnują z dalszej kuracji. Jest to błąd, bo cała tajemnica leczenia ziołami polega nie tylko na odpowiednio dobranej mieszance, ale również na ich ciągłym profilaktycznym stosowaniu. Oprócz tego, że pan Wutkowski przekonuje ludzi do ziół, również sam je stosuje. Sądzi, że to im zawdzięcza dobry stan układu krążenia. - Nie ma człowieka, który nie miałby większych albo mniejszych kłopotów z krążeniem - mówi zielarz. - W większości ludzie dowiadują się o swojej chorobie wtedy, kiedy już dawno ona w nich jest. Jednak mało kto wie, że odpowiednio dobrane zioła, w bardzo pozytywny sposób udrażniają wszystkiemu winne, zwężające się żyły. Mówię o tym wszystkim znajomym. Ci, którzy mnie nie posłuchali i nie chcieli pić ziołowych herbatek, często teraz są po zawałach, mają też kłopoty z sercem. Zioła zapisane przez pana Wutkowskiego wspomagają pracę również i innych układów w tym oddechowego, czy przewodu pokarmowego. Pomagają przy poważnych schorzeniach kobiecych i nowotworowych. Stosować je należy według przepisu w formie herbatek, naparów, czasami okładów lub kąpieli. Zanim jednak zielarz zapisze nam odpowiednią mieszankę, konieczna jest kontrola całego organizmu za pomocą wahadełka. - Na dłoniach człowiek posiada mapę swojego ciała- opowiada pan Wutkowski. -Dotykam palcem lewej ręki punktów na dłoni pacjenta odpowiedzialnych za poszczególne układy. Układam w podświadomości pytanie dotyczące stanu danego organu, a wahadełko trzymane w drugiej ręce mi odpowiada. Obserwatorom zdaje się, że zielarz-radiesteta specjalnie porusza ręką. Jak jednak wyjaśnia pan Wutkowski jest to raczej wynik mikroruchów, które wykonuje mózg. Ręka wychwytuje je i potwierdza stan wahadełkiem. Nie ma tu szans na pomyłkę, ponieważ zielarz zajmuje się od wielu lat tą profesją, a układy u ludzi są bardzo zbliżone. Prócz pracy z wahadełkiem i zielarstwa, niejako dodatek stanowi bioenergoterapia. Posiadając trzy tak doskonałe narzędzia w rękach pan Wutkowski może wielu ludziom pomóc. I to właśnie stanowi sens jego życia. Wciąż powtarza, że gdy nie pracuje, to źle się czuje. Zanim do tego wniosku doszedł, minęło wiele lat. Swego czasu był ekonomistą i magazynierem. Często słyszał od osób, z którymi pracował, że w jego obecności przechodzą im bóle głowy. Później ciężko zachorowała jego córka. Chciał jej pomóc i trafił do znanego w Polsce zielarza - pana Kozłowskiego. Od niego dowiedział się, że powinien zająć się zielarstwem. Zaczął więc naukę u boku pana Kozłowskiego. Podpatrywał go, próbował własnych sił i jeździł z ziołami wielkiego zielarza do różnych miast. Dziesięć lat temu trafił też do Płocka. Tu w SDK mieszanki cieszyły się niesłabnącym powodzeniem. I tak pan Wutkowski nawet nie zauważył, kiedy zioła stały się treścią jego życia, a ziołolecznictwo powołaniem. - Dzięki tej praktyce zrozumiałem kim jestem i co powinienem w życiu robić - mówi zielarz. Inspiruje go praca z człowiekiem, a do swojego zajęcia podchodzi z odpowiednim nastawieniem psychicznym. Tego samego wymaga od pacjenta. Przykładów wyleczenia na swoim koncie ma wiele. Zielarz prosi swych pacjentów, by zrobili przed i po kuracji USG. Jednak najczęściej w momencie gdy czują się lepiej, już nie wracają. Choć są wyjątki. Jedna z pań leczyła się u niego pięć lat temu. Przyszła wtedy z mięśniakiem na macicy. Po zabiegach bioterapeutycznych i kuracji ziołowej zniknął. Po latach zaczęło jej jednak brakować herbatek i wróciła. Zielarz potrafi wyciągnąć z głuchoty, wspiera też ziołami osoby źle znoszące chemioterapię. -Jestem lekarzem od wszystkich dolegliwości, choć nie wszystko jestem w stanie wyleczyć - mówi Piotr Wutkowski na zakończenie spotkania. - Jednak to, co pomaga ludziom wyzdrowieć, to przede wszystkim wiara - dodaje. W grudniu znów przyjedzie do Płocka. Blanka Stanuszkiewicz fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości