O tym, jak powstawały polskie filmy, choćby te przed 20 laty, wiemy dzisiaj niewiele. Czasami tylko zarejestrowała proces narodzin Polska Kronika Filmowa. Tymczasem Amerykanie, o których nie przypadkiem mówi się, że stworzyli przemysł filmowy, już od momentu realizacji „Przeminęło z wiatrem” uruchomili wielki obszar promocji i reklamy obrazu filmowego.Jednocześnie z ekranizacją powstawały filmy o filmie. Dzisiaj, również wszystkie rodzime super produkcje mają swoje dokumenty, równolegle powstają książki o twórcach, albumy filmowe, wydaje się biuletyny informacyjne. Film ma swoją własną prasę. Płocczanin Tadeusz Bystram, reżyser filmowy miał szansę zostać asystentem Jerzego Kawalerowicza przy filmie Quo vadis. Wybrał jednak propozycję zrobienia obrazu dokumentalnego o tym, jak powstaje największa produkcja w dziejach polskiego kina. „Film, który robię, będzie trwał 50 minut. Pokażę nie tylko plan zdjęciowy, ale również jak powstają dekoracje i kostiumy. Jak powstają pomysły i w jaki sposób są później realizowane. Chciałbym, żeby służył także szkolnym lekcjom edukacji filmowej – powiedział Bystram. Dokument nie jest jeszcze gotowy, choć ekipa Quo vadis ukończyła już zdjęcia i montaż. Na spotkaniu w Książnicy Płockiej (22 marca) reżyser pokazał tylko 15-minutowy dokument „Wieści z planu”. Zarejestrowane zostały w nim wszystkie główne plany filmowe: w Tunezji, Francji i w Polsce. Największy plan zdjęciowy powstał pod Warszawą, gdzie zbudowano monumentalne dekoracje Forum Romanum i Zatybrza, które aczkolwiek było najuboższą dzielnicą Rzymu, kosztowało najwięcej. Cała super produkcja Quo vadis, zamierzona na 15 mln kosztować ma 18 mln. To ogromne przedsięwzięcie finansowe i tak nieporównywalne z gażami amerykańskich gwiazd filmowych – mówił reżyser. Jeden ze stadionów sportowych zamienił się w cyrk, gdzie kręcono najtrudniejsze sceny z lwami a na trybunach zasiadały setki statystów. Nikt nie przypuszczał, że będzie pożar i że będzie tak wielki. - Zetknąłem się z Kawalerowiczem, robiąc film o Mickiewiczu. Bardzo chciałem, by powstał w zespole „Kadr”. Wtedy mówiliśmy o ewentualnej współpracy, choć w rezultacie mój film miał innego producenta – opowiadał Bystram. W jego opinii film Jerzego Kawalerowicza jest najbardziej wierny wersji Sienkiewiczowskiej powieści i najlepszy z dotychczasowej ekranizacji. Rzym oddany został wiernie. - Nie mówię, że dobrze, ponieważ Rzym nie ocalał i Kawalerowicz sugeruje tylko jego wizję. Również ciekawym okazało się przestawienie akcentów z wątku romansowego na innych bohaterów, czyli Petroniusza i Chilona Chilonidesa. W filmie grają znakomici aktorzy, przede wszystkich Michał Bajor, który sam napisał list do reżysera, z prośbą o rolę Nerona i dostał ją. Jerzy Kawalerowicz sam napisał scenariusz. - Zadałem reżyserowi pytanie, dlaczego tym razem zrezygnował z zaangażowania scenarzysty, chociaż zawsze angażował ludzi pióra, przy „Faraonie” na przykład – Jerzego Konwickiego. „Już miałem świetnego scenarzystę. Quo vadis to świetnie napisany scenariusz” – odpowiedział mi Kawalerowicz. Opowieść filmowa Tadeusza Bystrama towarzyszyła otwartej w Książnicy wystawie Sienkiewiczowskiej według scenariusza Ewy Lumy. Na ekspozycję złożyły się fotosy z filmów według prozy Sienkiewicza (już w 1912 roku powstały Szkice węglem). Książki, pocztówki ze zbiorów Biblioteki im. Zielińskich TNP, Biblioteki Seminarium Duchownego w Płocku, Filmoteki Narodowej, Książnicy Płockiej; prywatnych kolekcjonerów: Franciszka Olkowskiego, Tadeusza J. Żółcińskiego oraz rekwizyty z Teatru Dramatycznego w Płocku. Warto zwrócić uwagę na cenny autograf pisarza – wpis do księgi pamiątkowej w płockim Muzeum Diecezjalnym, które Sienkiewicz zwiedzał 9 stycznia 1904 r. Napisał wówczas: „Kościół jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości i siewcą przyszłości”. Wystawa Sienkiewiczowska będzie czynna aż do maja. Z pewnością zobaczymy również w Płocku ukończony film Tadeusza Bystrama o realizacji Quo vadis. Lena Szatkowska Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze