Reklama

Zabrali nam punkty...

14/11/2013 09:15
Każdy, kto ogląda mecze I ligi piłki nożnej, nie tylko z udziałem drużyny Wisły Płock, także te z udziałem reprezentacji narodowych i w Lidze Mistrzów, wie, jaki wpływ na wynik mogą mieć arbitrzy. Nie ma nieomylnych sędziów, ale często zadajemy sobie pytanie, dlaczego błędne decyzje dotyczą właśnie naszej drużyny.
Wisła Płock nie ma w tym sezonie szczęścia do arbitrów. Tylko w ostatnich kolejkach po ewidentnych pomyłkach sędziowskich podopieczni trenera Marcina Kaczmarka stracili kilka punktów. Najjaskrawszym tego przykładem była sytuacja w meczu z GKS Tychy w Jaworznie, kiedy to sędzia pokazał zawodnikowi drugą żółtą kartkę, ale ten nie został wyrzucony z boiska. Natomiast w spotkaniu z Sandecją w Nowym Sączu, a można to było dokładnie obejrzeć w powtórkach, bo pojedynek transmitowała telewizja Orange, powinien zostać podyktowany rzut karny dla zespołu Wisły, za to nie powinno być jedenastki w końcówce spotkania, gdy rywale doprowadzili do remisu. Dwa punkty uciekły.
Można jeszcze wspomnieć nieuznaną, a zdobytą zgodnie z przepisami bramkę z Flotą Świnoujście oraz pierwszą żółtą kartkę, którą ujrzał Filip Burkhardt w meczu a Arką Gdynia. Potem ujrzał drugi żółty kartonik i musiał opuścić boisko, osłabiając drużynę. Natomiast niesłusznie podyktowany rzut karny dla Chojniczanki całkowicie podciął skrzydła piłkarzom. Takich przykładów można by podać więcej.
Co prawda, nie we wszystkich przypadkach Wisła straciła punkty, ale to nie tylko o nie chodzi. Sędziowie zbyt często mylili się właśnie podczas pojedynków płockiej ekipy, a na to nie ma przyzwolenia. – Zdecydowaliśmy się zwrócić uwagę Polskiego Związku Piłki Nożnej na ten problem – tłumaczy prezes Wisły Jacek Kruszewski. – To nie jest żaden protest, tylko pokazanie, że nasi piłkarze są ewidentnie krzywdzeni. Jest nam bardzo przykro, że praca zespołowa, całe przygotowanie do meczu, a potem walka na boisku są niweczone. Szkoda tylko naszej i ich pracy. Punktów nikt nam nie zwróci, choć nie da się ukryć, że pewnie trochę by ich przybyło. W końcu trudno przewidzieć, jak zakończyłby się przegrany przez nas 0:2 mecz z Chojniczanką, gdy przy stanie 0:1 sędzia dyktuje rzut karny z kapelusza. Odechciewa się grać.
Prezes Kruszewski odżegnuje się od stwierdzenia, że kieruje do PZPN protest. Klub wysłał tylko materiały z sytuacji, które zostały błędnie ocenione przez sędziów. – Ostatnio jest taka tendencja w PZPN, by wysyłać nagrane błędy sędziów – dodaje prezes. – Zresztą w kilku przypadkach nawet obserwatorzy zaznaczyli w protokołach, że miały miejsce nieprawidłowości. Jako przykład Kruszewski podaje sytuację w meczu z Sandecją, gdy przy stanie 2:0 dla Wisły sędzia powinien podyktować rzut karny. Gdyby padła trzecia bramka, to przy takiej dyspozycji strzeleckiej płocczan wynik mógłby być wyższy. – Takie głosy słychać było nie tylko na trybunach, ale także na ławce rezerwowych rywali – zapewnia.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości