Reklama

Z rolniczą wizytą we Francji - Bez kompleksów

05/03/2001 10:48
W lutym odwiedziła Francję jedenastoosobowa grupa przedstawicieli polskiego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, związków hodowców bydła, przetwórni mleka oraz Krajowej Rady Izb Rolniczych. Pojechali na zaproszenie francuskiego Ministerstwa Rolnictwa.Wyjazd miał charakter szkoleniowy, celem wizyty było m.in. zapoznanie się z systemem identyfikacji zwierząt, badania i dbałości o jakość mleka oraz rozwiązań dotyczących zwiększania pogłowia i jego genetycznego udoskonalania. Wśród hodowców był także Wiktor Szmulewicz, producent ze Święcic (gm. Mała Wieś), wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Spotkanie z przedstawicielami francuskiego rolnictwa stało się także okazją do rozmowy na temat głośnej choroby szalonych krów. We Francji do tej pory wykryto kilkanaście przypadków BSE. W związku z tym na szeroką skalę prowadzone są działania profilaktyczne: - Podczas wspólnej dyskusji stwierdziliśmy, że w diecie człowieka znajduje się aż 60 % produktów pochodzących z produkcji bydła: od mleka, poprzez mięso, galaretki i słodycze. W krajach Unii walczy się z ta chorobą u bydła na tyle skutecznie, że problem ten w najbliższych latach prawdopodobnie zostanie zażegnany – mówi Wiktor Szmulewicz, wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Profilaktyka to przede wszystkim wyeliminowanie mączek mięsno-kostnych z karmy zwierząt. Poza tym wszędzie, gdzie stwierdza się ognisko BSE, wszystkie sztuki powyżej 30 miesiąca życia są zabijane, a mięso ulega utylizacji. W ten sposób zapobiega się rozprzestrzenianiu choroby. - Na temat choroby BSE niewiadomych jest jeszcze tak dużo, że jak dotąd nie można do końca na pewno stwierdzić, co jest ewidentną przyczyną jej rozwoju – uważa Szmulewicz. Polska delegacja odwiedziła we Francji Izbę Rolniczą regionu Bretanii, który produkuje na rynek aż 60 % mleka i jego przetworów, znany jest również z hodowli trzody chlewnej. W tym miejscu nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście polskie warunki chowu zwierząt tak bardzo odbiegają od norm francuskich? - Wiele polskich obór nie odbiega od tych, które zobaczyliśmy we Francji. Nasze służby weterynaryjne często narzucają zbyt surowe warunki pracy polskim hodowcom, dotyczy to np. punktów przechowywania mleka. Francja jest członkiem Unii, więc nie musi się już starać, a polscy rolnicy muszą poddawać się restrykcyjnym decyzjom, gdyż za niewykonanie pewnych rzeczy grozi im się sankcjami. Tak naprawdę Zachód do obecnej sytuacji dochodził wiele lat, otrzymując ogromne środki pomocowe od państwa. W naszym przypadku wszelkie zmiany spoczywają na barkach zainteresowanych rolników. Stąd bierze się problem, bo przy małej zasobności kasy rolników, nakazuje się im kosztowne modernizacje. W Unii jeszcze nie jesteśmy, zmiany zachodzą szybko, często kosztem własnego bytu rolnik inwestuje w to, co może dać mu możliwość dalszej pracy. Tymczasem brakuje polityki długofalowej, wspomaganej przez państwo i zakłady przetwórcze – podsumowuje Wiktor Szmulewicz wizytę we Francji. (eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości